Kto był taki inteligentny, że zapomniał o nastawieniu budzika ? Drugi dzień pracy a ja już się spóźniam, rezygnuję ze śniadania, żeby chociaż móc się pomalować i wyglądać jak człowiek, o ile włosy związane w kitke nie tworzą takiej tragedii to dziurawa bluzka tak, nawet nie mam czasu jej zmienić, więc narzucam żakiet, aby nikt nie zauważył.
Wybiegam z domu jak oparzona, szybko zamykając drzwi. Gdy się człowiek spieszy to się diabeł cieszy i coś w tym jest bo właśnie złamałam mój obcas. Moje życie jest coraz ciekawsze od wczoraj. Biegnę szybko, żeby złapać jakąś taksówkę. Mam odrobinę szczęścia, jedna stoi na postoju. Wparowałam jak wariatka, więc facet się lekko wystraszył. Po podaniu mu adresu, od razu ruszył.
-Ach ten Nowy York wszyscy są tu tacy zabiegani, nie mają czasu, żeby zastanowić się nad prawdziwym sensem życia.- zagadał do mnie pochwili. Może miał rację, ale ja byłam zabiegana z powodu mojej głupoty. Wiem doskonale co chcę w życiu osiągnąć, więc nie przejmuje się zbytnio jego słowami.
Po 20 minutach drogi spowolnionych ciągłym czerwonym światłem dojeżdżamy pod firmę. Płace mu należytą sumę pieniędzy i biegnę do środka.
8:10 po prostu wspaniale. Mówię szybkie hej Dastin i dalej lecę na górę, może nikt nie zauważy, że się spóźnilam, w końcu to tylko 10 minut. Po dotarciu na moje piętro wyglądam jakbym przebiegła maraton, dobrze że mam związane włosy.
Wchodzę do pokoju gdzie zastaję te same twarze co wczoraj. Siadam przy biurku, które jest obok Allie, żeby choć trochę móc poczuć się bardziej komfortowo.
-Masz nowa szczęście, Shane gada z szefem na górze, więc ci się upiekło.- mówi do mnie blondynka. Wygląda dzisiaj bardzo ładnie, ma rozpuszczone włosy i różową sukienkę. Jest piątek, więc może gdzieś wychodzi, albo się z kimś spotyka.
-Shane wydaje się być wyluzowany, więc chyba nie zrobiłby mi awantury o 10 minut spóźnienia- odpowiadam zgodnie ze swoimi przemyśleniami.
-Oj to byś się zdziwiła, w relacjach poza pracą może jest spoko, ale jako kierownik tego wydziału potrafi dać popalić. Zależy mu na dobrej pozycji. - opowiada z błyskiem w oku, a ja coś czuje, że on jej się podoba. Nie poruszam narazie z nią tego tematu bo za dużo ludzi jest wokół. Nie mam pojęcia za co się zabrać.
-Ty jestes nową stażystką? Rose, tak ?- spytał mnie jakiś mężczyzna na oko ma ze 30 lat
-Tak to ja.- odpowiadam nie wiedząc czego chce.
-Więc jak tu jesteś to może raczysz wziąć się za robotę zamiast plotkowac z koleżanką i tym samym odciągać ją od pracy- mówi pewnym siebie tonem, patrząc na mnie z pogardą. Co za chuj, za kogo on się uważa, żeby od razu na mnie naskakiwać.
-Przepraszam, ale dopiero przyszłam i nie wiem za bardzo jak mogę pomóc- staram się mówić miłym tonem, mimo tego, że w środku się we mnie gotuje.
-Gdybyś się nie spóźniła to byś wiedziała, że masz zrobić szatę graficzną do nowego projektu. Coś co trafi do ludzi i chwyci za ich portfele. - odwrócił się i podał mi kartkę, było na niej zapisane kilka haseł i ogólny zarys projektu, to co mam uchwycić. Cały dzień roboty, chociaż się nie będę nudzić.
Wzięłam od niego kartkę i odpaliłam komputer, żeby zabrać się do pracy. Po 20 minutach przyszedł Shane. Zaczął iść w moją stronę.
-Hej Rose widzę, że Charles powiedział ci co masz zrobić- przysiadł się i oglądał mój wstępny pomysł. Nie wyglądał jakby był zły, pewnie nie wie, że się spóźniłam.
-Zapowiada się ciekawie- stwierdził po chwili. -mogłabyś mi zrobić kawę ? - Spytał z nadzieją w oczach.
-Jasne.- odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy w sumie sama mam ochotę na odrobinę kofeiny.
CZYTASZ
Chance || H.S
Fiksi PenggemarMłoda ambitna dziewczyna podejmuje staż w firmie, ktora moze byc przepustką do spełnienia jej marzeń. Co jeśli po drodze napotka osoby, ktore obrócą jej swiat do góry nogami?
