Pora na wycieczkę?

190 10 0
                                        

Sms od Matthew'a bardzo zdziwił Sophie. Dopiero co się pogodzili, a ich relacja nie była jeszcze odbudowana, a chłopak już proponował wspólny wyjazd, i to do jego rodziców. Dziewczyna zupełnie nie wiedziała jak na to zareagować, więc cierpliwie czekała aż w domu pojawi się Andrea i Camille, którym obiecała opowiedzieć całe spotkanie z szatynem.

Kiedy w mieszkaniu zjawili się przyjaciele, Sophie zwołała "pilne zebranie do spraw sercowych". Wszyscy we trójkę usiedli w salonie, przy kawie i domowych ciastkach. Sophie szybko opowiedziała im skrót spotkania z szatynem i przeszła do pokazania sms'a Camille i Dre.

- Na moje oko to propozycja nie do odrzucenia. - Rzucił od razu Andrea.

- W sumie, czemu miałabyś nie pojechać? Skoro do rodziców to musisz być ważna. To coś znaczy, prawda? - Uśmiechnęła się Cam, sięgając po ciastko.

- W sumie, ale..

- Żadnego ale. Załatwisz sobie urlop w pracy, szkoła ci nie ucieknie. Mieszkanie zostawisz w dobrych, bo moich rękach. - Zaprotestował chłopak.

- No dobra... Jednak nie sądzę, żeby to był taki super pomysł. W końcu szkoła i praca, to nie takie hop siup. - Westchnęła Sophie.

- Skończyłaś 18 lat, szkoła to nie problem. A jeśli chodzi o pracę to możesz polegać na moim uroku. Dan mnie uwielbia, jak z nim pogadam to załatwię ci urlop. Może nawet płatny. - Uśmiechnęła się chytrze Camille. Chciała coś jeszcze dodać, ale Sophie była szybsza.

- Dobra, dobra. Przekonaliście mnie! - Krzyknęła radosna.

Sięgnęła po telefon i wybrała numer Matthew'a.

Ja: Znaj dobroć Cam i Dre, którzy obiecali, że dopilnują wszystko pod moją nieobecność :p

Matthew ❤: Możesz jeszcze zmienić swoją decyzję, jak dowiesz się jaka jest moja mama. Nie załatwiaj sobie jeszcze urlopu w pracy Sophie

Ja: Nie może być tak źle, możesz się pochwalić jak "straszną" masz mamę

Matthew opowiedział Sophie wszystkie historie z mamą i jego dziewczynami w głównej roli. Mimo to szatynka nie czuła, że to coś zmienia w jej decyzji. Po tym co się dowiedziała, że jego mama musi być fajna skoro tak dba o syna, ale też może być wymagająca i będzie musiała się trochę postarać, żeby wypadła przed nią dobrze. Choć wcale nie musiała.

Ale chciałam dobrze wypaść. Skoro jego mama chce mnie poznać, to dobrze byłoby wyjść na porządną dziewczynę.

Prawda była jednak głębiej ukryta w Sophie.

***

Piątkowego wieczoru Sophie sięgnęła po małą walizkę, zostawioną przez Camille specjalnie dla niej na wyjazd z Matthew'em. Przeglądała szafę zastanawiając się jaka pogoda będzie w dużym mieście, 4h drogi od jej miasteczka. Zdecydowała się więc być przygotowana na wszystko. Spakowała cieplejsze i lżejsze ubrania, a potem przeniosła się do łazienki. W kosmetyczce znalazł się niezbędnik każdego podróżnika. Zrezygnowała z przyborów do makijażu.

Przecież Matt i tak już widział mnie nie raz bez makijażu.

Zapakowała walizkę do końca i położyła się spać z myślą, że jutro czeka ją przygoda życia. Pierwszy wyjazd do dużego miasta.

***

Matthew podjechał pod kamienice szatynki równo o umówionej porze. Wysiadł z auta i popędził schodami na samą górę, żeby pomóc dziewczynie z rzeczami. Spodziewał się naręczy walizek i toreb, ale jedyne co zobaczył obok Sophie była drobna walizka, którą wszystkie jego poprzednie dziewczyny uznałyby za odpowiednio duże na same kosmetyki. Przywitał się z dziewczyną i wyciągnął rękę do walizki. Przez chwilę kłocił się z Sophie o tym, kto powinien nieść tą walizkę, że wcale nie jest taka ciężka. A dziewczyna nie jest kaleką, żeby jej nie znieść. Oczywiście to Matthew postawił na swoim i zeszli do auta razem, on z walizką, a ona z torebką na ramieniu. Zapakowani ruszyli spod kamienicy.

Witaj przygodo!

Sophie była niezwykle podekscytowana wyjazdem z miasteczka, jak i poznaniem rodziców chłopaka. Całą drogę nuciła z Matthew'em piosenki lecące w radiu i nie szczędziła od śmiechu. Szatyn był w pełni podziwu zachowaniem przyjaciółki. Nigdy jeszcze nie widział jej czującej się tak swobodnie w jego towarzystwie. Nigdy nie widział dziewczyny, która cieszyła się tak na poznanie jego rodziców.

Może to jakiś znak?

Nie był co do tego pewny, ale chciał się przekonać jak z tym będzie.

Widząc, że zbliżali się do miasta, w którym mieszkał zwolilnił i przeciągał podróż autem. Zbyt podobała mu się ta swobodna Sophie, która właśnie obok niego siedziała. Miał nadzieję, że cały weekend będzie tak wyglądał i jego rodzice, a w szczególności mama nie odstraszą szatynki, ale ją zaakceptują, czy nawet polubią.

- Jesteśmy.

Chłopak zatrzymał auto na dużym podjeździe i wysiadł, żeby otworzyć Sophie drzwi. Pomógł jej wysiąść i sięgnął do bagażnika po ich rzeczy, Sophie postanowiła mu pomóc i kiedy oboje odeszli od auta zobaczyli matkę szatyna stojącą w drzwiach. 

- Synku, a już myślałam, że będę musiała się do ciebie przejechać, żeby poznać Sophie.

Sophie | M.D. | E.S. |Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz