Sophie, wraz z Matthew'em znalazła się z jego rodzicami przy stole. Denerwowała się tym, że być może mama chłopaka zrobi jej zaraz przesłuchanie. Więc z ulgą przyjęła posiłek, który odwlekał nieuniknione.
- Sophie, moja droga.
Zaczyna się... Mamo odpuść, proszę.
- Powiedz nam coś o sobie.
Uśmiechnęła się do szatynki. Ta jednak nerwowo zaginała palce pod stołem, zestresowana tym jak wypadnie.
- Hmm.
Sophie poczuła jak ciepła dłoń Matthew'a ląduje na jej dłoniach i delikatnie je gładzi. Zanim zdążyła się rozmyślić złączyła ich palce i uspokojona kółeczkami, które zataczał kciukiem chłopak, zaczęła opowiadać.
- Mam na nazwisko McKayne, niedawno skończyłam 18 lat. Obecnie się uczę, a w weekendy pracuje.
Szatynka, nie wiedziała co może jeszcze dodać, więc czekała aż któryś z rodziców chłopaka zapyta o coś jeszcze.
- Tak młodo pracujesz? - Zdziwiła się Anna.
- Mamo. - Ostrzegł ją syn. Sophie w odpowiedzi, mocniej ścisnęła jego rękę i popatrzyła, w oczy Annie, gotowa odpowiedzieć.
- Faktycznie, jestem dość młoda, patrząc, że pracuje od dłuższego czasu. Ale praca to moje jedyne, stabilne źródło utrzymania.
Patrick i jego żona popatrzyli na siebie zdziwieni, jakby nie do końca rozumiejąc co mówi do nich dziewczyna.
- Mój ojciec nie żyje, a z mamą mam złe relacje. Zostawiła mnie w rodzinnym miasteczku, w mieszkaniu, które zostawił mi tato. Regularnie wysyłała mi pieniądze na czynsz, ale od dłuższego czasu były to zbyt małe kwoty, więc musiałam zacząć pracować.
- To musi być dla ciebie trudne, Sophie. - Pierwszy raz przy stole odezwał się Patrick.
- Może odrobinę, pogodziłam się z tym jak jest. Mam fajną pracę, a za niedługo kończę liceum, więc będę mogła poszukać czegoś na stały etat i nie martwić się o rachunki. - Uśmiechnęła się krzepiąco.
- Już koniec wywiadu, mamo? - Zniecierpliwiony chłopak, popatrzył na Annę.
- Kochanie, przecież wiesz, że nie robię nic złego. Po prostu dbam, żebyś był szczęśliwy.
- Bardzo dobrze, że pani nad nim czuwa. - Sophie uśmiechnęła się do mamy chłopaka.
- I ty przeciwko mnie?
Dam sobie rękę uciąć, że Matthew właśnie zrobił się czerwony. No dobra może lekko, ale jednak.
- Widzisz synu, może Sophie chociaż uwierzysz.
- Tato? Może ty poratujesz? - Popatrzył błagalnie na Patricka.
- Młody, sprzeciwić się dwóm kobietom? Samobójcą nie jestem. - Całe grono zaniosło się śmiechem, który rozładował nieco napięcie po historii Sophie.
Dziewczyna pomogła Annie posprzątać po obiedzie i wróciła na piętro, do pokoju Matthew'a. Pogoda była wręcz idealna na spacery. Chłopak jakby to wyczuł, postanowił zabrać gdzieś Sophie.
- Weź bluzę, pokażę Ci jedno miejsce.
Zrezygnowali z jazdy autem i ruszyli pieszo. Droga miała zająć im ponad 30 minut. Ale przy takiej pogodzie, był to najlepiej spędzony czas. Matthew postanowił zabrać dziewczynę na wydział sztuk pięknych. Prowadząc ją głębiej w labirynt dzieł sztuki dotarł do specjalnej sekcji "inwestycje w przyszłość miasta". Pozwolił chwilę szatynce odetchnąć po czym zobaczył jej zdziwioną minę.
- Podejdź bliżej. Widzisz ten eksponat w szkle? - Dziewczyna kiwnęła w odpowiedzi.
- 1,5 roku temu, kiedy chciałem dostać się na studia przyszedłem do nich z tym projektem. Nie dali po sobie poznać, że im się spodobałem i dlatego zrezygnowałem, żeby poszukać inspiracji. A miesiąc temu wysłali do mnie zaproszenie do składania aplikacji na ich uniwersytecie, dodali, że odnaleźli mój projekt w archiwum i został on wydrukowany w 3D i umieszczony dokładnie tutaj.
- Po takim czymś znowu odmówiłeś? Nie wierzę? To tak jakby przyjęli cie bez rekrutacji. - Zdziwiona Sophie popatrzyła wnikliwie na chłopaka.
- Wtedy znalazłem ciebie. Nie mogłem tak po prostu wyjechać, nie zamieniwszy z tobą słowa. Czekałem cały miesiąc, żeby mieć okazję cie poznać. Było warto. To co ze mną robi twoja obecność może sprawić, że osiągnę sukces jako architekt. To tak jakby dwie pieczenie na jednym ogniu. Zyskałem przyjaciółkę i inspirację, która motywuje mnie do tworzenia coraz lepszych projektów.
- Naprawdę? Mam nadzieję, że uda Ci się spełnić marzenia. Skoro je opóźniłam w realizacji, to przynajmniej będę Ci życzyć sukcesu. - Zaśmiała się cicho.
Spędzili w wydziale jeszcze koło godziny, oglądając i dzieląc się opiniami na temat różnych artystów.
***
Po kolacji Matthew i Sophie wrócili do pokoju chłopaka. Postanowili obejrzeć film przed snem.
- Komedia? Co ty na to? Byle nie romantyczna...
- Może thriller będzie lepszy? Nie horror, ale dreszczyk jest.
- Idealnie.
Sophie włączyła więc "Incepcje" na laptopie Matthew'a i oparta o ścianę przysunęła się do chłopaka, żeby widział film. Z zaciekawieniem oglądali na ekranie co się dzieje, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, co ich zaraz czeka. Spanie w jednym pokoju, a nawet jednym łóżku.
Po zakończeniu filmu Matthew poprawił pościel i poczekał, aż dziewczyna ułoży się pierwsza na łóżku. Zabrał ze sobą koc, żeby oddać go szatynce.
- Jeżeli chcesz spać przykryty to daj mi koc, wtedy się nie wiercę i nie zabieram dla siebie pościeli. - Zaśmiała się Sophie, tłumacząc dlaczego nie chce kołdry.
Odsunięty jak najdalej od dziewczyny Matthew próbował zasnąć, bezskutecznie. W jego głowie myśli się kłębiły, a w krótce zdenerwowany prawie spadł z łóżka. Rychły upadek zmusił go do przysunięcia się nieco do Sophie. Postanowił też się odwrócić na plecy, czując, że dziewczyna już śpi.
Tak cholernie ciężko jest jej nie przytulić, kiedy już raz się to robiło.
Nagle dziewczyna zrzuciła kopnięciem z siebie koc i odwróciła się do Matthew'a. Ten zdziwiony patrzył i zastanawiał się, czy dziewczyna śpi czy nie. Próbował przewidzieć jej następny ruch, ale nie zdołał domyślić się, że Sophie wsunie się pod kołdrę i przesunie tak blisko niego, bardzo blisko. Szatynka oparła głowę między ręką, a klatką Matthew'a, a przez jego brzuch przerzuciła rękę. Zdziwiony chłopak nawet nie drgnął.
- Idioto, jestem świadoma tego co robię, więc mnie przytul. - Fuknęła na niego Sophie.
Chłopak przesunął się na bok, rękę ciągle trzymając pod głową dziewczyny. Złożył delikatnego całusa na czole dziewczyny i pozwolił jej splątać ich nogi pod kołdrą.
Każdy dotyk jest cenny, nawet ten najmniejszy.
CZYTASZ
Sophie | M.D. | E.S. |
Romansa- Powtórz to. - Matthew patrzył na Sophie z iskierkami w oczach. Sophie od razu zrozumiała co chodzi po głowie szatyna, więc przyciągnęła go do siebie i wprost do jego ucha, szepnęła. - Tęskniłam za tobą Matt. - Odsuwając się musnęła ustami jego pol...
