Zaledwie kilka bardzo szybkich kroków szatyna wystarczyły, żeby jego pięść dosięgnęła odsuwającej się twarzy Rusha.
Matthew wykonał 3 mocne uderzenia zanim czyjaś ręka powstrzymała go przed kolejnymi ciosami. Z furią jaka w nim szalała nawet nie był w stanie rozróżnić słów, które były skierowane w jego stronę.
- Matt! Matt! Już w porządku. Oddychaj. Proszę cię...
Sophie zanosiła się szlochem, ale nawet to nie pomagało uspokoić szatyna. Kiedy zaczął się ponownie wyrywać w stronę Rusha, wreszcie ktoś dostrzegł całe zamieszanie i pomógł odciągnąć bijących się mężczyzn.
- Sophie, wszystko w porządku?
Dominic chwycił ją za ramię i poprowadził w stronę pokoi gościnnych. Przed drzwiami do jednego z nich, od strony ogrodu stała mała huśtawka. Chłopak posadził na niej Sophie i zniknął na chwilę. Wrócił ze szklanką wody i ciepłym kocem.
- Skarbie dam ci chwilę dla siebie. Jak tylko będziesz gotowa możesz do nas dołączyć.
Okrył ją kocem i ruszył w stronę sali weselnej. Martwiła go cała sytuacja, jednak dostrzegał, że dziewczyna potrzebuje chwili na dojście do siebie. Wrócił więc na próbę. Miał jedynie nadzieję, że jego kuzynowi nie stała się wielka krzywda. Chociaż wiedział, że to on sprowokował całą sytuację i tak się przejmował jego stanem.
- Z Matthew'em już okej. Twojego kuzyna zawieźli na ostry dyżur. Ma złamany nos.
Dre objął narzeczonego ramieniem i delikatnie ścisnął w pocieszającym geście. Oboje zupełnie inaczej wyobrażali sobie ten dzień.
***
To był właśnie ten moment kiedy zdałam sobie sprawę, że nie mogę trzymać Matta przy sobie. On nie zasługuje na bycie pod kloszem.
Musiałam coś zrobić. Zapewnić mu lepsze życie, niż mogę mu dać. Dlatego dokładnie w tej sekundzie wyciągnęłam telefon i zrobiłam to, co już dawno powinnam.
***
2 tygodnie później
Koniec lata zbliżał się nieubłaganie. Sophie, pod nieobecność Matta w domu wybrała się do urzędu. Jej plan dobiegał końca.
Chwile, kiedy miała chłopaka obok siebie były najcudowniejsze. Nie mogła być jednak egoistką.
- Jest Pani pewna zmiany imienia i nazwiska?
- Oczywiście. - Z trudem wydukała.
- Zatem proszę, pani dokumenty. Chloe Collins.
Chociaż była to trudna decyzja, Sophie podjęła się tego dla Matta. Wracając do domu, spodziewała się zobaczyć w skrzynce list, który otworzy tak wiele drzwi przed szatynem.
Będąc w domu sięgnęła po walizkę. Zapakowała do niej tyle ubrań ile się dało. Resztę swoich rzeczy zapakowała do kartonów i zaniosła wszystko do auta. Będąc w kuchni zajęła się kolacją. Kopertę wsunęła pod dyktę szafki na sztućce. Przygotowała ją wraz z kartką z wyjaśnieniem na jutrzejszy poranek.
- Kochanie, jestem.
Razem z trzaskiem drzwi po domu niósł się głos chłopaka. Szybko pokonał on korytarz i znalazł się w kuchni. Wygłodniałym wzrokiem omiótł pomieszczenie, jednak nie szukał jedzenia a swojej drobnej szatynki.
Po swoim ataku zazdrości nie mógł się powstrzymać przed dzieleniem się nią z kimkolwiek. Kiedy tylko ochłonął i znalazł ją owiniętą kocem w ogrodzie zapragnął mieć jej osobę tylko dla siebie. Kilka dni później kupił pierścionek.
A teraz stał, czując jego ciężar w kieszeni. Zanim wykonał jakikolwiek ruch Sophie była tuż przy nim. Nie pozwoliła mu się rozebrać. Chwyciła jego dłoń i poprowadziła do sypialni.
Szatyn w pełni oddał się dziewczynie. Jego serce i ciało do niej należało. Całą noc. Do nieprzytomności, karmili swoje nienasycone pragnienia.
Kiedy tylko Matthew zasnął Sophie ponownie się ubrała i wyszła z sypialni. Wyciągnęła z szuflady kopertę i kartkę, które położyła na kuchennym stole.
Myślę o tym ile drzwi otwiera dla ciebie ta jedna mała koperta. Nie mogę wyjść z podziwu nad twoim talentem. Wiem, że nie tylko ja go doceniam. Dlatego nie muszę otwierać tego listu, żeby wiedzieć co w napisali. Nie zmarnuj swojej szansy. Należy Ci się jak nikomu innemu.
Sophie
Szatynka przeczytała jeszcze raz słowa napisane przez nią. Chwyciła kluczyki od auta i wyszła.
CZYTASZ
Sophie | M.D. | E.S. |
Romance- Powtórz to. - Matthew patrzył na Sophie z iskierkami w oczach. Sophie od razu zrozumiała co chodzi po głowie szatyna, więc przyciągnęła go do siebie i wprost do jego ucha, szepnęła. - Tęskniłam za tobą Matt. - Odsuwając się musnęła ustami jego pol...
