- Dre? Gdzie jesteś?
Sophie przekroczyła próg mieszkania i rozejrzała się po korytarzu. Podłoga uginała się miękko pod nią. Od zalania panele nasiąknęły wodą i lekko chlupotają pod naciskiem.
- W salonie!!
Dziewczyna weszła do salonu. Andrea siedział nad stosem papierów. Dosiadła się do niego na kanapie i przyjrzała dokumentom. Większość z nich dotyczyła danych technicznych budynku z okresu budowy.
- Zalałam sąsiadów? - Mruknęła.
- Na szczęście nie. Ale nie mogę dojść dlaczego podłoga zachowuje się jak gąbka. - Wzruszył ramionami.
- A jak się czujesz?
- Lepiej. Na szczęście byłeś w domu. Tak właściwie to skąd wiedziałeś? - Zaśmiała się.
- Matthew zadzwonił. Uciekłem z randki. Chcesz pogadać o spotkaniu z prawnikiem?
- Ale mi teraz głupio!! Przeproś ode mnie Dominicka. A co do prawnika to nie chce gadać, ale muszę. Lepiej żebyś wiedział za wczasu. Mamy 2 tygodnie na oddanie mieszkania miastu...
- Co?! Dlaczego?
- Jest zadłużone i jakiś czas temu była rozprawa w sądzie. Zdecydowali, że trafi do miasta. Przykro mi.
- Mi bardziej. Wiem jak ważne jest dla ciebie to mieszkanie.
- Matthew z tobą rozmawiał? Zaproponował mi mieszkanie ze sobą, powiedział, że przyjmie nas oboje.
- Właściwie to Dom mi się wczoraj oświadczył i chce, żebyśmy razem zamieszkali. - Uśmiechnął się.
- Gratuluję!! Mogę być druhną?
- Oczywiście. Ale nie odwracaj kota ogonem. Powinnaś się zgodzić.
- Nie wiem... Nie powinnam ciągle na innych żerować, czas się usamodzielnić. - Wzruszyła ramionami.
- Jesteś najbardziej samodzielną i dojrzałą osobą jaką w życiu spotkałem! A na Matthew'ie nie będziesz żerowała. Sam wyszedł z taką propozycją.
- Mogę zamieszkać z Cam. Przez jakiś czas aż uda mi się zarobić trochę kasy na wynajem. - Jęknęła.
- Sophie powiedz mi jedno. Czujesz coś do Matthew'a?
- Pytasz czy mi się podoba?
- Mhm.
- Przerabiałam już ten temat z Camille. Tak podoba mi się.
- Więc dlaczego się nie zgodzisz? Zależy mu na tobie, nie skrzywdzi cie. Już ja mogę za to poręczyć!!
- Dre to nie takie proste. Nie chce wychodzić na jakąś idiotkę, która co chwilę zyskuje pomoc od kolejnego przyjaciela.
- Nie wychodzisz na taką. Moim zdaniem Matt cie kocha i tyle. Dla niego nigdy nie będziesz idiotką. - Powiedział szczerze.
- Kocha? Przesadzasz.
- Nie przesadzam! Jeszcze trochę a sam Ci to powie. Ja tu mam czuły radar i wiem, że coś się święci. - Zaśmiał się.
- Koniec tematu. Zgodzę się pomieszkać do końca liceum. Później pójdę do pracy i znajdę coś swojego. - Wzruszyła ramionami i wyszła do swojej sypialni.
Ja: Dre nie skorzysta z propozycji, ale było mu miło.
Matthew ❤: A ty?
Ja: Przyjmę, ale do końca liceum. Później znajdę coś na wynajem.
Matthew ❤: Sophie!! Możesz mieszkać u mnie nawet do końca życia
Ja: Nie chce ci włazić na głowę...
Matthew ❤: Sam bym cie tam wsadził, skarbie. Kiedy przyjechać pomóc się spakować?
Ja: Jutro po szkole? Masz czas?
Matthew ❤: Jasne. Przyjadę po ciebie xoxo
Nie wierzę co się właśnie dzieje. Czy ja mam zamiar mieszkać sama z Mattem? Niby na jakiś miesiąc, ale i tak skręca mnie w brzuchu na samą myśl. Zawsze marzyłam o tym, żeby ktoś tak przystojny jak on był moim super idealnym chłopakiem, z którym mieszkam. Po paru latach mała rodzinka i takie tam. Ale teraz sama nie jestem pewna czy Matthew też czuje coś do mnie...
Ja: Masz ochotę na obiecaną pizzę?
Jake: Czyżby kłopoty z kochanym ale aroganckim?
Ja: Może powinieneś zostać wróżką Jake? Skąd wiedziałeś?
Jake: 6 zmysł, kochana! Chętnie wybiorę się na pizzę. Ale ja wybieram ;)
Ja: Ok.
W ciągu 30 minut Sophie była gotowa do wyjścia. Ruszyła na przystanek autobusowy i pojechała w miejsce wyznaczone przez chłopaka. Wpadła na genialny pomysł sprawdzenia czy z Matthew'em to nie żadne przejściowe zauroczenie. Ale potrzebny był jej do tego inny chłopak, który mógłby zwrócić jej uwagę. A Jake był do tego idealny, słodki i przystojny. Matthew bił go na głowę w pierwszym wrażeniu. Ale Sophie prędzej czułaby zainteresowanie ze strony Jake'a.
Pora ogarnąć moje serce!
CZYTASZ
Sophie | M.D. | E.S. |
عاطفية- Powtórz to. - Matthew patrzył na Sophie z iskierkami w oczach. Sophie od razu zrozumiała co chodzi po głowie szatyna, więc przyciągnęła go do siebie i wprost do jego ucha, szepnęła. - Tęskniłam za tobą Matt. - Odsuwając się musnęła ustami jego pol...
