- Powtórz to. - Matthew patrzył na Sophie z iskierkami w oczach.
Sophie od razu zrozumiała co chodzi po głowie szatyna, więc przyciągnęła go do siebie i wprost do jego ucha, szepnęła.
- Tęskniłam za tobą Matt. - Odsuwając się musnęła ustami jego policzek.
- Oszaleje przez ciebie.
Uśmiechnął się do niej chłopak, wodzony przez dziewczynę, która dopiero po chwili uświadomiła sobie jak odważny, na nią, czyn zrobiła i niczym oparzona uciekła przed chłopakiem do salonu.
- Sophie. - Matthew złapał ją za nadgarstek i przyciągnął do siebie, zanim całkiem zniknęła w innym pomieszczeniu.
- Już nie musisz się przede mną ukrywać. Wiem, że to z pracą to tylko ściema i nie jestem zły. Chcę to usłyszeć od ciebie. Chcę wiedzieć jak na ciebie działam. - Powiedział chrapliwym głosem.
- Oh, zamknij się. Możemy zająć czymś innym twoje usta.
Szatynka ponownie wpiła się w jego wargi. Delektując się smakiem jego ust. Delikatnie zagryzając i ssąc dolną wargę chłopaka zdała sobie sprawę, że jej bariery puszczają. Zbyt bardzo pragnęła chłopaka, a jej ciało się tego domagało. Nie była jednak przekonana czy serce zgadza się z resztą jej osoby.
- Soph, słońce. Całowanie cie jest cholernie przyjemne, ale musimy pogadać zanim sprawisz, że będę miał kłopot do rozwiązania na osobności. - Łapiąc dziewczynę delikatnie za głowę rozdzielił ich usta. Ta jęknęła z niezadowolenia, ale kiwnęła głową. Ostatecznie przyznając rację Matthew'owi.
***
- Czyli co? Powiedziałaś mu, że, cytuję "cholernie ci się podoba"? - Pisnęła do słuchawki Camille.
- No mniej więcej. Chyba nie wyszłam na zbyt pewną siebie, ale powiedziałam to. Otwarcie przyznałam się do tego co czuje. - Szepnęła.
- Czekaj, czekaj. Skoro nie płaczesz, że uciekł ani nic z tych rzeczy to tak właściwie jest u ciebie czy nie?
- Zostawiłam go w sypialni. Zmęczyła go podróż, a ja nie mogę spać.
- Cóż za marnotrawstwo wolnego mieszkania. - Prychnęła.
- A do kolejnej rocznicy Dre możesz się nie doczekać.
- Nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby uprawiać seks. Żeby kochać się z Matt'em. Idiotka. Przez ciebie będę się przy nim jeszcze bardziej krępować. - Zbeształa przyjaciółkę Sophie.
- Do usług. Ale przecież i tak cię w końcu to czeka. Musisz do mnie wpaść to cie przygotuję, podejrzewam, że twoja matka nie zadbała o to, żebyś cokolwiek na ten temat wiedziała.
- No nie... Ale i tak nie będzie mi to potrzebne. Y-y. Zapomnij. Żadnych porad, przygotowań. Do niczego nie dojdzie, nie ma się na co szykować.
- Przez twojego chłopaka szybko zmienisz zdanie, kochana. Oj coś o tym wiem.
- Nie pouczaj mnie, bo masz większe doświadczenie, znam siebie, pf. Zresztą to nie mój chłopak. Do diabła.
- Złość piękności szkodzi, więc ostrożnie z nią. - Zaśmiała się Camille.
- Odechciało mi się gadać. Chyba spróbuję zasnąć. Pa. - Niemal z jadem w głosie powiedziała Sophie.
***
Nie wierzę. Czy własna przyjaciółka, bliska mi jak siostra, prorokuje nad tym jak zmienią się moje priorytety? Co się z nią stało? Widać nie tylko na mnie podziałał urok Matthew'a. Ale nie, nawet jeśli to będę trzymać się swoich granic. Utrata dziwactwa nie będzie czymś nieprzemyślanym. Nie dam tej satysfakcji nikomu. Moja cnota, mój wybór.
***
- Kochanie, dlaczego nie jesteś w łóżku?
Zaspany Matthew wszedł do kuchni, gdzie pogrążona w myślach Sophie, próbowała wyżyć się na telefonie. Do jej uszu dotarło pytanie, jednak nie mogła się zdobyć, żeby wydobyć z siebie głos. Szatyn podszedł do niej. Objął jej ramiona i pocałował delikatnie w czubek głowy.
- Wróć do sypialni, do mnie. - Szepnął i zostawił dziewczynę samą w kuchni.
Jednak będzie ciężko trzymać uczucia na wodzy.
CZYTASZ
Sophie | M.D. | E.S. |
Romance- Powtórz to. - Matthew patrzył na Sophie z iskierkami w oczach. Sophie od razu zrozumiała co chodzi po głowie szatyna, więc przyciągnęła go do siebie i wprost do jego ucha, szepnęła. - Tęskniłam za tobą Matt. - Odsuwając się musnęła ustami jego pol...
