Pierwsze doznania

172 12 7
                                        

Przycisnął jej ciało do blatu kuchennego, coraz mocniej napierając na szatynkę. Chciał znaleźć się jeszcze bliżej niej. Chłonąć każdy element jej ciała. Smakować każdy fragment skóry.

- Skarbie, niczego bardziej nie pragnę od ciebie.

Przeniósł się z ustami z warg Sophie na jej szczękę. Z każdym kolejnym pocałunkiem zjeżdżał niżej. Nie spieszył się, doskonale widział, że dziewczynie podobają się te pocałunki. Kiedy zaczęła drżeć lekko z podniecenia, jeszcze bardziej zwolnił tempa, żeby dojść do linii piersi, które sprawiały wrażenie najbardziej pragnących ciepła warg na sobie. Zaraz po cichym jęku wydobywającym się z gardła Sophie powrócił pocałunkami w górę jej ciała. Zostawiając jej piersi czekające na więcej.

Sophie nie chciała pozostawać dłużna, więc kiedy tylko Matt się do niej zbliżył zanurzyła swoje dłonie w jego włosach. Delikatnie pociągała za ich końcówki, zupełnie zatracona w tym co robił z nią szatyn. Kiedy jej koszulka trafiła na podłogę, nie pozwoliła, żeby jej chłopak pozostał w ubraniu i w skupieniu, drocząc się z nim rozpieła jego koszulę i zsunęła z ramion, tak, żeby opadła na podłogę. Sophie pozwoliła, żeby jej dłonie błądziły po jego torsie zataczając delikatnie kółeczka, zjeżdżając do linii spodni. Kiedy jej dłonie, znalazły się niebezpieczne blisko bielizny Matthew chwycił ją w pasie i zaniósł do sypialni. Położył ich na łóżku, uśmiechnął się prowokująco po czym zrobił Sophie malinkę pod prawym obojczykiem. Wkładając w to sporo uwagi, nie zwrócił uwagi na dłonie dziewczyny sunące do jego krocza. Kiedy już je na nim poczuł, napiął mięśnie, czując ogarniające go podniecenie. Zerknął na szatnkę z pytaniem w oczach.

- Kochaj się ze mną.

***
-

Dasz radę chodzić? - Spytał z troską Matthew.

- Chyba nie.

- Bardzo dobrze. Możemy zostać w łóżku, kochanie. - Szepnął prowokacyjnie.

- Oj nie kokietuj, lepiej skocz po obiad. Umieram z głodu.

Przewróciła się twarzą do chłopaka, popatrzyła mu głęboko w oczy i uśmiechnęła się. Naprawdę zadowolona z tego jak wygląda ich relacja. Kochali się. Chciała tego. Pragnęła go, a on pragnął jej. Straciła dziewictwo z chłopakiem, jej chłopakiem.

- Jestem smaczniejszy. - Mruknął.

Sophie cmoknęła go w usta, wyszła spod kołdry. Chciała sięgnąć po koszulkę, ale żadnej nie znalazła na podłodze. Skrępowania swoją nagością, z czerwonymi policzkami odwróciła się w stronę łóżka i sięgnęła po kołdrę. Szybko zrzuciła ją z Matta i owinęła swoje ciało. Zdziwiony szatyn patrzył jak dziewczyna znika w w drzwiach sypialni. Po 10 minutach wróciła z dwoma talerzami.

- Jesteś cudowna.

- Ty też.

Po zjedzonym obiedzie każde z nich wzięło prysznic i odważyli się spojrzeć na swoje telefony. Od pół godziny do Sophie wydzwaniał Dre, nagrał się na pocztę niezadowolony, że nie ma ich jeszcze na imprezie.

- Myślisz, że powinniśmy? - Odwróciła się do chłopaka z pytaniem w oczach.

- Jasne, w końcu to prawie wieczór kawalerski. - Uśmiechnął się.

- Wybiorę ci sukienkę.

Zniknął w innym pomieszczeniu i pozwolił szatynce oddzwonić. Po 20 minutach oboje byli gotowi i pakowali się do samochodu.

***
-

No wreszcie papużki!! - Powitał ich Andreas.

- Ciebie też miło widzieć. - Uścisnęła przyjaciela, a później Dominicka.

- O nie. Czyżby to było to o czym myślę? - Dre bacznie przyjrzał się przyjaciółce.

- Co? - Popatrzyła na niego pytająco.

- Stary czyżby udało Ci się pozbawić ją świętości?

Poklepał Matthew'a po ramieniu i zaśmiał się głośno. Dopiero wtedy dało się wyczuć alkohol jaki krążył w jego organiźmie. Nagle jasne stało się o czym mówi. Sophie zrobiła się czerwona jak burak, a Matt uśmiechnął się jedynie dumny z tego co zrobił.

- Przepraszam za niego, za dużo wypił. - Niezawodny jak zawsze Dominick wstawił się za narzeczonym.

Ruszyli za Dre i znaleźli w tłumie Camille i (imieeeee!!!!). Widać było, że dziewczyna nie musiała pić, żeby zachowywać się jak w amoku. Ale blondyn nie pozostawał jej dłużny. Może Camille nie zdawała sobie z tego sprawy, ale jemu również pasowało jej towarzystwo.

- Kochanie zatańczymy?

Chwyciła dłoń Matthew'a i pozwoliła mu się pociągnąć na parkiet. W tle leciał nawet spokojny kawałek, więc przysunęła się do niego, oparła ręce na jego barkach i delikatnie poruszali się razem w rytm muzyki. Dobrze zdawała sobie sprawę z nienawistnych spojrzeń wszystkich dziewczyn tańczących obok. Z ich oczu zionęło pożądanie do szatyna i nienawiść do niej. Całkowicie nie mogła przez to się rozluźnić, a przez to zdarzyło jej się kilka razy nadepnąć swojego chłopaka. Nie obyło się to bez prychnięć w tle i słów "co za pokraka".

- Kochanie, jestem tylko twój.

Wyczuł odpowiedni moment, znacząco pocałował Sophie. A całą uwagę skupił tylko na niej. Była tylko jego, a on jej.

Sophie | M.D. | E.S. |Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz