Przyszła pani Daddario

308 9 0
                                        

Sophie obudziła się dziwnie wypoczęta i wodzona zapachem świeżej kawy. Zerwała się z łóżka i poszła do kuchni.

- Cześć piękna. - Matthew nie mógł zacząć dnia inaczej niż od zawstydzania jej.

- Hej. - Czerwona na twarzy sięgnęła po kawę, którą chłopak miał obok kanapek na śniadanie. Upiła parę łyków rozkoszując się jej smakiem.

- Ej to moja. - Zaśmiał się głupio. A potem nachylił i pocałował, dokładnie błądząc językiem w jej ustach. Szybko urwał pocałunek.

- Smaczna. - Jego oczy się zaświeciły jednocześnie kiedy ona furknęłam, na tak gwałtowne zakończenie pocałunku.

- Twoje śniadanie, Sophie.

- Dzięki.

Zapadła przyjemna cisza. Zjedzenie śniadania zajęło im 10 minut, nadal oboje byli w piżamach, z nieogarniętymi fryzurami. Postanowiła przerwać tą ciszę.

- Masz 20 lat, zatem co robisz w życiu? W takiej dziurze jak ta?

- Hmm, trafiłem tu razem z Hell Heads, gdyby nie oni nawet nie zajrzałbym w takie miejsce jak to. - Zaśmiał się cicho.

- Ogólnie to jestem z dużego miasta, ale aktualnie szukam nowych inspiracji. Chcę zdawać ma studia architektoniczne. Dlatego od pół roku jeżdżę po świecie i oglądam wszystko co piękne i brzydkie. Rodzice chcą, żebym już teraz studiował, a ja postawiłem się im i tak się tu znalazłem. Chcę być bardziej unikatowy i tworzyć coś czego jeszcze nie ma. Dlatego szukam inspiracji.

Mówił to z taką pewnością w głosie, że dziewczyna była wręcz zachwycona jego postawą. Niesamowite było to jak bardzo angażował się w sprawę.

- Znalazłeś już swoją inspirację? - Zapytała, poważnie ciekawa odpowiedzi.

- Tak, właśnie z nią rozmawiam. - Uśmiechnął się szelmowsko.

- Zaraz ci coś pokażę.

Po chwili wrócił z plikiem kartek w ręce, na większości z nich były szkice i rysunki techniczne różnych budynków. Na ostatniej znalazła się dziewczyna, ściślej - Sophie. Zaparło jej dech w piersiach. To było tak idealne, była bardzo zdziwiona jaki talent miał. Patrząc na rysunek zauważyła, że został zrobiony wczoraj zaraz po tym jak położył ją do łóżka.

- Jest piękny, masz ogromny talent. - Po minie Matthew'a dało się odczytać, że nieźle połechtała jego ego.

- Nie mogłeś się powstrzymać od gapienia się na mnie kiedy spałam? - Nie mogła mu dać tak ogromnej satysfakcji.

- Absolutnie nie. Jesteś zbyt piękna. - No i teraz to ona przegrywała.

Chłopak ją tak zawstydził, że była całkiem czerwona na twarzy. Jakby nigdy nic zabrał talerze po śniadaniu i zaczął je myć.

- Nie idziesz dzisiaj do szkoły?

Zupełnie o tym zapomniała i na jego słowa zerwała się do najbliższego zegarka, żeby zobaczyć, że lekcja trwa od 20 minut.

- Mam już pierwszą lekcję. Muszę zdążyć na drugą, bo jest sprawdzian. - Zaczęła panikować.

- Ubieraj się szybko, zawiozę cie.

Jak na komendę poleciała do łazienki i szybko zaczęła się szykować. Zrezygnowała z makijażu i po 5 minutach była gotowa. Przed drzwiami do łazienki stał Matthew, w pełni ubrany, nadal z nieładem na głowie.

- Mogę zostać u ciebie do wieczora? Odbiorę cie po zajęciach, jak będę wracał ze spotkania, a potem się wyniose. - Zapytał tonem, który krył w sobie trochę nadziei.

Sophie | M.D. | E.S. |Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz