Pora na szczerość

153 10 0
                                        

- Sophie?

Odebrał czy ja słyszę głosy?

- Nie liczyłam, że odbierzesz.

- Co? Czemu?

Chyba wyrwałam go z jakiegoś zajęcia. Nie powinnam dzwonić.

- Masz ważniejsze rzeczy na głowie, nie przeszkadzam już.

- Sophie! Co u ciebie?

- Okej. Jak z przyjaciółką? Pomogłeś jej?

Powiedz tak. Proszę, proszę, proszę...

- Chyba tak, niedługo powinienem wracać. Tęsknisz?

- Tak. - Sophie nie zdążyła ugryźć się w język.

- Znaczy. Ehkm. Nic nie mówiłam. - Dziewczyna spłonęła żywym rumieńcem ale szatyn nie mógł tego zobaczyć. On z kolei uśmiechnął się szeroko wyczuwając w tonie dziewczyny jak się zmieszała tym co powiedziała.

- Ja też tęsknię. - Matthew powiedział to zupełnie szczerze.

- Naprawdę?

- Naprawdę. Jak tylko będę mógł to wracam do domu, do ciebie.

Czy on tak naprawdę? Czy ja mam tylko przesłuchy. Chyba mi słabo.

- Jesteś tam, Soph?

- Mhm, zamyśliłam się.

- Mam nadzieję, że o mnie. - Zaśmiał się do słuchawki.

- Będę za parę godzin. Andrea jest w domu?

- Pojechał do Dominick'a na parę dni, mają rocznicę. Czemu pytasz?

Bo mam zamiar spać z tobą w ramionach.

- Tak bez powodu. Mam do niego sprawę, wiesz takie męskie rzeczy.

- Okeeej. Nie wnikam. Skoro wszystko dobrze to naciesz się przyjaciółką. Daj znać jak będziesz jechał.

- Dam znać. - Matthew cmoknął do słuchawki i się rozłączył.

Chowając telefon wszedł do salonu. Ojciec klepał po ramieniu płaczącego Rick'a, a Mina siedziała z zdegustowaną miną. Z tego co chłopak usłyszał tato przyjaciółki opowiadał o tym jak przyłapał żonę z innym facetem w ich sypialni.

- Wszystko okej, Mina? - Dziewczyna kiwnęła w odpowiedzi.

- Ojciec zaraz zaśnie, wypłacze się i trochę ogarnie. Dziękuję, że ściągnąłeś Patricka.

- To najlepsi kumple, daj spokój. Ktoś pomoże ci go ogarnąć. Chociaż tyle mogę zrobić. - Wzruszył ramionami, posępiejąc na myśl o tym, że jego przyjaciółka musi przeżywać na nowo tragedię rodzinną patrząc na ojca.

- Poczekam aż Rick się trochę uspokoi, muszę pogadać z tatą. Może zrobię ci coś do jedzenia? Jesteś bez śniadania, a już południe.

- Jasne. Wystarczą kanapki, Mattie.

Szatyn zrobił cały talerz kanapek i postawił je na stole w jadalni. Po chwili w pomieszczeniu pojawiła się Mina, a zaraz po tym tato chłopaka przyprowadził Rick'a. W milczeniu we trójkę zjedli kanapki. Rick poszedł pod prysznic, nieco przytomniejąc po rozmowie z Patrick'iem, tym samym zostawiając w pokoju córkę, najlepszego przyjaciela i jego syna.

- Mina czy Giorganna jeszcze tu przychodzi?

- Wyniosła się do swojego fagasa.

- Przynajmniej tyle. Myślę, że Rick powinien u nas pobyć trochę czasu. Nie powinnaś go niańczyć, masz szkołę. - Patrick naprawdę martwił się o Minę, swojego czasu traktował ją jak swoje dziecko, kiedy opiekował się Matthew'em i drobną córką przyjaciela.

- Dobrze, ale będę go odwiedzać. Przypilnuję, żeby ta żmija się do niego nie zbliżała.

- Widzę, że na nic się nie zdam. Będę już wracać do Elenville. Jakbym się jednak na coś przydał to jestem do dyspozycji, pamiętaj Mina.

Matthew pożegnał się z przyjaciółką i ojcem. Zanim wyszedł wysłał sms'a do Sophie. Nie musiał długo czekać na odpowiedź.

Ja: Właśnie wychodzę x

Soph ❤: Jedź ostrożnie. Czekam x

Cholera jak mam jechać ostrożnie, kiedy Sophie czeka na mnie? Na dodatek sama. Moje instynkty jaskiniowca się włączają.

Mimo ogromnej chęci do bycia jak najszybciej obok dziewczyny, zastosował się do jej prośby i udało mu się jechać przepisowo, nawet jeśli zatapiał się w myślach o szatynce. Liczył, że przeprowadzą rozmowę, o której mówiła wcześniej. Chciał, żeby Sophie powiedziała mu w twarz, że nie traktuje go tylko jak przyjaciela.

Droga mimo, że długa minęła mu szybko. Kiedy tylko znalazł się pod kamienicą dziewczyny zgasił auto i wbiegł po schodach na najwyższe piętro. Zapukał w drzwi do jej mieszkania, z nierówno bijącym sercem i lekką zadyszką jaka została po schodach. Widok dziewczyny wcale nie pozwolił mu ochłonąć. Kiedy ta tylko otworzyła drzwi i wpuściła go do środka przyparł ją do ściany i złożył delikatny pocałunek na jej ustach. Dziewczyna nie pozwoliła chłopakowi się od siebie odsunąć i pocałowała go namiętnie, przelewając w to wszystkie emocje jakie miała widząc go w drzwiach.

- Tęskniłem Soph.

- Ja też.

Sophie | M.D. | E.S. |Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz