31. Sądzę, że będę mogła panu inaczej zapłacić

189 6 18
                                    

Stwierdziłam, że tym razem to ja wybiorę numer do chłopaka o pomoc

- Ruszaj dupę, jedziemy na zakupy - odparłam stanowczo, zakładając buty

- A masz prawo jazdy ?- mogłabym się założyć, ze w tym momencie się uśmiechnął

- Wyrobione, niedługo dojdzie.  Jak mogłeś nie pamiętać ?-odparłam zaskoczona

-  A auto masz, cwaniaku ?- zaśmiał się

- Drobny szczegół- wyszłam z domu zabierając poprzednio listę zakupów.- Ale jestem stu procentowo pewna, ze mój wspaniały chłopak, mi go pożyczy.

- Taa- prychnął- Zaczekaj przed samochodem, zaraz  będę- burknął

Byłam podekscytowana dzisiejszym dniem. Miałam ochotę spędzić z nim dzień, ale bez siedzenia  w domu.

Po chwili chłopak wyszedł z domu z kaskiem na głowie, na co wybuchłam śmiechem

- Głupek - rzuciłam żartobliwe

- To tylko w celach bezpieczeństwa- rzucił mi kluczyki i wsiadł do auta

Jesteśmy trochę nie odpowiedzialny, bo gdyby policja nas złapała, pewnie mielibyśmy problemy, ale żyję dla ryzyka.

- Nie wierzę, że to robię - pokręcił z przeczeniem głowa zapinając pasy.Po czym się przeżegnał

- Aż tak źle nie jeżdżę- przewróciłam oczami odpalając maszynę.

Ruszyłam z piskiem opon, śmiejąc się jak mała dziewczynka, a Matt wyszczerzył oczy

- Może trochę wolniej rajdowcu, bo nas zabijesz - złapał się za rączkę przy drzwiach.

- Najwyżej umrzemy razem, ostatnio mi mówiłeś, że chcesz ze mną umrzeć - zaśmiałam się

-Ale nie w taki sposób i w tym wieku! - wyszczerzył się lekko wystraszony.

- Słodzisz - spojrzałam w lusterko.

Gdy byliśmy już na miejscu ściągnęłam chłopakowi kask i ruszyłam po wózek, natychmiast zaczęłam się na nim bawić na parkingu. Jeździłam na wózku i śmiałam się w najlepsze,a chłopak patrzał na mnie zażenowany

- Koniec tego dobrego -zaśmiał się i pocałował mnie w usta chłopak.

- "koniec tego dobrego "- udałam potężny głos chłopaka, na co on wybuchł śmiechem

- Chodź do tego sklepu skrzacie - objął mnie w talii wchodząc do ogromnego pomieszczenia

Chodziliśmy po sklepie, a ja wkładałam do koszyka potrzebne rzeczy. Może nie wszystkie były mi, aż tak potrzebne, ale to akurat mało ważne. Kto potrafi przeżyć dzień bez słodyczy to nie człowiek.

- Długo jeszcze- jęknął chłopak, opierając się o wózek

- Tak rzuciłam w niego poduszka która miała wylądować w koszyku.

- O ty!- chwycił mnie w pasie, i zaczął łaskotać.

Ludzie patrzeli się na nas krzywo, ale zupełnie się tym nie przejmowałam

W pewnym momencie Matt stracił równowagę i ciągnąc mnie za sobą poleciał w pościele zatapiając się wraz ze mną w sam środek, oboje śmialiśmy się jak dwa głupki. Po chwili przyszła ochrona i wyrzuciła nas ze sklepu, na szczęście pozwolili nam kopic rzeczy, ale wyprowadzili ze sklepu, informując nas, że mamy zakaz wstępu za wyrządzone szkody.

- No to super - zaśmiałam się, a chlorak rzucił się do wózka i zakrył twarz w bluzie

- Chce mi się spać - mruknął

Enemies or loversOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz