Rozdział 18

5.5K 280 227
                                        

~~ Pov. Sasuke ~~

Ocknąłem się chyba jest dosyć wcześnie, nie słychać żadnej krzątaniny tam na dole.

Przewróciłem się na drugi bok i dosłownie mnie zatkało OBOK MNIE SPAŁ NARUTO.

Nagle sobie wszystko przypomniałem. Cholera jasna dałem się nieść temu Młotkowi mam nadzieję, że nikt tego nie widział.

Zerknąłem na niego jeszcze raz wyglądał naprawdę ładnie..... no przystojnie.

Poczułem, że się rumienię więc szybko przestałem o tym myśleć głupek z niego i tyle.

Szybko wstałem z łóżka złapałem za ubrania i pobiegłem do łazienki.

~~ Pov. Naruto ~~

Obudziłem się, tej nocy zasnąłem naprawdę szybko było mi tak ciepło przy Sasuke...

ZARAZ CO!

No tak Sasuke szybko poderwałem się do siadu i z przerażeniem odkryłem, że Drania nie ma.

Pewnie wstał wcześniej. Masakra on mnie totalnie zabije za to co wczoraj zrobiłem.

Chociaż chcąc nie chcąc to on mnie pociągnął na to łóżko.

Dobra Naruto przestań o tym myśleć...

~ Hah czyli jednak miałem rację zakochałeś się
( ͡° ͜ʖ ͡°). Spokojnie zeswatam was.

~ Kurama nie o czym ty znowu mówisz głupia wiewiórko!

~ Jak mnie nazwałeś?.......

W tym momencie przestałem go słuchać ponieważ Sasuke właśnie wrócił do pokoju.

Spojrzał na mnie. Był zły jego ciemne oczy ciskały gromy.

Podszedł do mnie i walnął mnie w twarz.

- Co ty odwalasz Draniu! - krzyknąłem

- To twoja wina Młotku wiesz za co to!

Nagle wpadł do nas Kakashi

- Ludzi zlitujcie się jest rano nie kłóćcie się chociaż tutaj. Zrozumiano?

- Hai - odpowiedzieliśmy obaj

- No ja mam nadzieję, dzisiaj trenujemy kontrolę chakry nie spóźnijcie się.

Kakashi zniknął.

Sasuke bez słowa wyszedł z pokoju. Phi głupi Drań to on chciał, żebym położył się obok niego. To jego wina.

TIME SKIP

Właśnie idziemy z Sasuke i Sakurą na trening do lasu.

Ok to tutaj - powiedział Kakashi.- Dziś wytłumaczę wam na czym polega kontrola chakry.
Gdy ją opanujecie będziecie je mogli wejść na każde z tych drzew bez używania rąk.

- Ale sensei to przecież niemożliwe - krzyknęła Sakura

- Phi oczywiście, że możliwie - westchnąłem

Ja się dalej zastanawiam na jakiej podstawie Sakura została shonobi przecież ona nic nie potrafi i tylko skacze za Sasuke.

- Dobrze Sakura tak jak powiedział Nam...

Kakashi dostrzegł mój morderczy wzrok

-...... Naruto, można chodzić po drzewach trzeba tylko w odpowiednich proporcjach z kumulować chakre w stopach.

Kakashi spojrzał na nas Sasuke wszystkich ignorował Sakura mamrotała coś o chakrze, a ja patrzyłem się na Kakashiego.

- Dobra dobra to wy sobie poćwiczcie, a ja lecę muszę załatwić kilka spraw. - powiedział nasz sensei i już go nie było.

Spojrzałem na moją drużynę i stwierdziłem, że sobię odpuszczę skoro i tak to umiem to mogę poćwiczyć utrzymywanie się na wodzie w różnych pozycjach.

Odwróciłem się napięcie i już miałem iść szukać najbliższego jeziorka gdy usłyszałem głos Sakury :

- A ty dokąd się wybierasz przecież mieliśmy ćwiczyć !?

Spojrzałem na nią jak na idiotkę potem spojrzałem na Sasuke. Ten Drań odwrócił wzrok i bezczelnie poszedł szukać drzewa. Ugh...

Odpowiedziałem Sakurze :

- Ja już mam to opanowane

- Ta jasne, bo uwierzę - parsknęła dziewczyna.

- Nieważne - burknąłem i uciekłem od niej zanim przyczepiłaby się o coś innego.

Wyczułem zdenerwowanie Sasuke jest wykończony Sakurą i tym jej podrywem.

~ aż tak dobrze go znasz dzieciaku?

~ Nie Kurama po prostu....

Zamarłem no właśnie tak właściwie to skąd ja o tym wiedziałem. Dlaczego poczułem zdenerwowanie Drania?

~ Hmm... Nie wiem może to zwykły przypadek, ale nie wydaje mi się.

No super teraz jestem zdolny wyczuwać emocje Drania. CO JESZCZE?

No dobra, ale nie uciekłem od nich po to aby użalać się nad sobą.

Jeśli chce zostać w przyszłości Hokage misze się przyłożyć do treningu dattebayo.

~~ Pov. Narrator~~

Naruto ćwiczył z powodzeniem leżenie siedzenie i skakanie po wodzie.

Sakurze szło nie najgorzej i po jakiejś godzinie opanowała chodzenie po drzewach.

Najgorzej miał Sasuke, ponieważ nie miał tak mało chakry jak Sakura i nie przeszedł tyłu treningów kontroli jej co Naruto.

W końcu nadeszła godzina szesnasta Sakura zbierała kwiatki Naruto leżał na wodzie, a Sasuke dalej ćwiczył....

~~ Pov. Sasuke ~~

Nie no to nie ma sensu ćwiczę już wiele godzin i to bez żadnych efektów.

Chyba będę musiał schować dumę w kieszeń i poprosić kogoś o pomoc. Tylko kogo?

Sakura nie wchodzi w grę, bo ona tylko chichocze na jego widok.

Kakashi.... No nawet nie wiem gdzie on się podział. A nawet jakbym go znalazł to pewnie i tak będzie zbyt pochłonięty swoimi książeczkami, aby mi pomóc.

Został tylko Naruto... A to straszny Młotek pewnie zacznie się ze mnie śmiać, że nie umiem tak prostych rzeczy, ale wolę, aby dowiedział się on, a nie na przykład Sakura czy Kakashi.

Dobra poszukam go. To dziwne mam wrażenie, że doskonale wiem gdzie jest Młotek czuje też, że jest z siebie zadowolony. Co się ze mną dzieje do cholery?!

No nic podszedłem do małej rzeki mając nadzieję, że tam go znajdę. Poszedłem wzdłuż brzegu w pewnym momencie go dostrzegłem.

Leżał na wodzie. W samych bokserkach serce zabiło mi jakoś szybciej i poczułem ciepło na policzkach.

Naruto chyba mnie wyczuł i się odwrócił, a wtedy....

Skończyłam ten rozdział widzimy się w następnym.

Pa
Pa

NaruSasu/SasuNaru Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz