Naruto Uzumaki wie kim byli jego rodzice przyjaźni się z kyuubim. Od najmłodszych lat jest potężny jednak nie pokazuje tego po sobie.
Sasuke Uchiha nieśmiały zamknięty w sobie samotny chłopak. Ma wiele problemów nie ufa innym.
Naruto pewnego dnia z...
Jak mówiłam zaczynamy shippuden czyli 3 lata później.
~~ Pov. Naruto ~~
- Naruto! Skup się. - krzyknął do mnie Kakashi.
Minęło już tyle czasu, a ja nadal nie mogę zapomnieć o zdarzeniach z przed lat. Wioska uznała Sasuke za zdrajcę i wszyscy go znienawidzili.
Wszyscy.
Oprócz mnie.
Ja zwyczajnie nie potrafię. Chociaż z drugiej strony bardzo go nienawidzę.
Nienawidzę go za to, że tak bardzo go kocham.
Nienawidzę go za to, że gdy odchodził miał łzy w oczach.
Nienawidzę go za to, że jest moim ideałem.
Nienawidzę siebie za myśl, że Sasuke może wcale nie chciał odejść.
Nienawidzę siebie, za to, że on znaczy dla mnie więcej niż cała wioska razem wzięta.
- Dobra koniec na dziś, bo już więcej z ciebie nie wykrzesam - mruknął zmęczonym tonem Hatake.
Taaa.... Jakby on mógł mnie jeszcze czegokolwiek nauczyć. Jestem silniejszy od niego, ba nawet od tej pijaczki Hokage - Tsunade. Jestem praktycznie nie do pokonania. Tylko, że nikt o tym nie wie.
Poza tym gdy Drań odszedł nie przeżyłem tego zbyt dobrze. Zamknąłem się w naszym domu. Na kilka tygodni. Potem przez 3 miesiące wychodziłem tylko po zakupy. Po prawie pół roku Kurama zrobił mi awanturę i przemówił do rozsądku. Więc zacząłem trenować w tajemnicy przez 2 lata. Wszyscy myśleli, że nic nie robię, a ja ciężko pracowałem. Tylko po to aby ocalić Sasuke. Pół roku temu różowy problem na dwóch nogach i pan wiecznie spóźnialski wparowali mi na chatę karząc trenować.
Tak o to jestem w tej sytuacji gdzie wszyscy myślą, że mój poziom nie wykracza poza gennina. To wysoce irytujące.
Wracam z pól treningowych w kierunku wioski muszę jeszcze zrobić dzisiaj zakupy. Zacząłem bezmyślnie miętolić skrawek swojej czarnej bluzy. Znowu mój ochraniacz jest w kieszeni. Jakoś tak nie chce go zakładać. Nie chcę być częścią wioski która nienawidzi Sasuke. Wsumie to mam teraz dwa ochraniacze swój i Drania. To przywołuje zawsze wiele wspomnień i ostatnimi czasy kończy się płaczem. Potrzebuję tylko jednej osoby do szczęścia.
I co?
Akurat jego nie ma.
Idę wolnym krokiem w stronę domu z torbą pełną ramenu w proszku myśląc o tym który z nich zjem na obiad gdy nagle Sakura przyczepiła się do mnie. Ona jest okropna, gdy tylko ogłoszono, że Sasuke "zdradził" wioskę uznała, że jego to już nie kocha no i od kilku tygodni męczy mnie swoją "miłością". Współczuję Draniowi, musiał to znosić przez lata.
- Naruto-kun choćmy na ramen -
- Nie -
- A może potrenować -
- Wracam z treningu -
- To choćmy... -
- Sakura... Ugh nie mam czasu -
Dziewczyna robi zniesmaczoną minę i odchodzi bez słowa. To już stało się jej rytuałem. Jezu niech dla dobra wszystkich przeżuci swoje uczucia na kogoś innego, bo jak słowo daje kiedyś przez nią rozniosę pół wioski.
TIME SKIP
Leżę na kanapie, zjadłem 2 kubeczki ramenu i nie mam pojęcia co teraz robić. Jestem już po treningu. Nudzę się. Spojrzałem na kalendarz 26 czerwca. Jest coraz cieplej. Niedługo lato i urodziny Sasuke...
Otrząsnąłem się z letargu gdy usłyszałem pukanie do drzwi. Niechętnie zwlokłem sie i poszedłem w stronę wyjścia. Odkąd Drań odszedł nic się tu nie zmieniło... No może jest tu trochę brudniej,ale ja nigdy nie potrafiłem sprzątać.
Okazało się, że to Kakashi dzwonił.
- Cześć Naruto - ciekawe po co tu przylazł
- Hej - odparłem
- Mamy misję dla drużyny siódmej. Wiemy gdzie najprawdopodobniej obecnie znajduje się Uchiha Sasuke. -
Zamarłem, by po chwili wykrztusić:
- CO? -
Nie wierzę wreszcie jesteśmy na tropie Sasuke. Może jest nadzieja, że go spotkam i ochrzanie za taką ucieczkę.
- O której jest zbiórka? - zapytałem
- No, bo widzisz Naruto nie wiem czy jesteś wystarczająco silny do tej misji. Muszę ciebie i Sakurę przetestować. Dzisiaj na polu treningowym nr 7 o 15:00.-
I zniknął. Zazgrzytałem zębami z bezsilnej wściekłości jestem od niego silniejszy. Nie ma opcji, że nie pójdę. No i czy ona właśnie postawił mnie na równi z Sakurą. To wszystko jest chyba jakiś kiepski żart.
~ Zluzuj majty idioto. W takim stanie to ty nikogo nie uratujesz tylko prędzej coś rozwalisz. Po prostu zalicz ten test. Nie może być trudny.
~ Nie pouczaj mnie teraz głupia wiewiórka!
~ Jak nie chcesz to nie. Idę spać!
Odetchnąłem na uspokojenie. I bez słowa poszedłem na górę po jakąś broń. Nie ma mowy, że pokażę od razu wszystko co potrafię.
* * *
Z kaburą pełną kunaii idę na miejsce spotkania. Mam jeszcze jakieś 15 minut więc napewno zdążę. Postanowiłem sobie, że jeśli mnie nie zaakceptują i pójdę sam za nimi. I tyle.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.