Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

•18•

2.4K 161 323
                                        

Jeszcze tego samego dnia Jisung wypalając papierosa pod domem wpadł na genialny pomysł pofarbowania swoich włosów. Zawrócił momentalnie w kierunku sklepu spożywczego, ignorując swoją matkę która jak na złość musiała akurat wyjść przed drzwi wejściowe. Usłyszał tylko jak go wola zdrobnieniem, którego z całego serca nienawidzi.

Podgłośnił słuchawki na maksymalna głośność i przyspieszył kroku. Już chwile później zza zakrętu zobaczył sklep czynny całodobowo. Wszedł z impetem do środka małego budynku i ruszył w kierunku podstawowych rzeczy do pielęgnacji. Wyszukał farbę do włosów w kolorze blond, wcześniej upewniając się czy jakiś dowcipniś nie wymienił tubki z inną, po czym ruszył do kasy zapłacić.

— Coś jeszcze? - sprzedawca zapytał tak sztywno, jak leży jego wujek Jinwoo po wypiciu czterech czystych na weselu rodziców. Albo jak dziadek Sangwoo w trumnie.

Burknął nie zrozumiale pod nosem coś w stylu nie, po czym rzucił na ladę pieniądze. Wyszedł bez zabierania reszty, niech sobie ma na piwo. Szedł żwawym krokiem w stronę domu, nie mogąc się doczekać aż jego cudowne włosy przejdą metamorfozę.

Nowe włosy, nowa osobowość, nowy ja. pomyślał  kiedy przypomniał sobie swoje pierwsze farbowanie.

Gdy zbliżał się do domu, jak zawsze odbił się o wystającą skrzynkę pocztową. Szybko ją ominął, po czym prędko wstąpił na teren swojego domu, zamykając drzwiczki od bramki na kluczyk.

Ruszył w stronę drzwi wejściowych i chwycił za klamkę. O dziwo, były drzwi otwarte więc popchnął mocniej kawałek sklejki, wchodząc w końcu do domu. Zrzucił ze swoich nóg zmęczone swoim marnym istnieniem buty niedbale wśród innych par. Szedł w kierunku schodów, gdy zatrzymało go głośne chrząknięcie. Niechętnie się odwrócił, aby zobaczyć pierwszy raz tak bardzo zdenerwowaną matkę.

— Coś ty odpierdolił na koreańskim, hę?! - krzyknęła, pokazując mu wiadomości od nauczycielki w telefonie.

Momentalnie poczuł skurcz w żołądku. Postanowił jednak, że nie da tego po sobie poznać. Już za dużo wycierpiał w szkole.

— Nie twój interes, nie wtrącaj się w moje życie.

Kobieta rzuciła nowym telefonem o ziemie, po czym pokonała krótki dystans między nimi, uderzając z otwartej ręki z całej siły w jego policzek. Momentalnie cofnął się do tylu, czując w głowie nieprzyjemny pisk. Zamknął oczy, widząc przez nie ruchy uderzeń jego prześladowcy. Całe jego ciało w chwile się skurczyło. Czuł panikę narastającą w jego wszystkich miejscach na ciele.

Ocknął się dopiero po chwili gdy zauważył jak jego rodzicielka unosi wysoko rękę. Ciało zareagowało zanim pomyślał, instynktownie osłaniając twarz.

— Co ty... - zaczęła oszołomiona kobieta, próbująca zerknąć na swojego syna. — Jisung, powiedz mi co się dzieje. Jezu dziecko.

— Nie zbliżaj się do mnie. - szepnął, cofając się do tylu. Próbował zachować rozsądek, starał się jak najbardziej mógł się opanować. Jednak strach przed pobiciem był silniejszy.

— Co się dzieje? Jisung odpowiedz mi!

— Nie krzycz na mnie! - krzyknął. Strach go paraliżował, pozostawało mu tylko uciec, ale gdzie? Ściągnął już buty, zanim je założy matka go siłą zatrzyma w środku. Dodatkowo gdyby uciekł w swoich skarpetkach mógłby wbić sobie coś w nogę, przez co będzie musiał wrócić do domu. Jedynym bezpiecznym miejscem w tym budynku, był jego pokój a w nim łazienka na klucz.

Ruszył szybko ze swojego miejsca, wbiegając tak szybko po stopniach, że mało brakowało aby się poślizgnął. Drzwi od swojego pokoju prawie staranował, a wchodząc do łazienki kluczyk prawie rozwalił.

Dumb | MinsungOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz