Jeszcze tego samego dnia Jisung wypalając papierosa pod domem wpadł na genialny pomysł pofarbowania swoich włosów. Zawrócił momentalnie w kierunku sklepu spożywczego, ignorując swoją matkę która jak na złość musiała akurat wyjść przed drzwi wejściowe. Usłyszał tylko jak go wola zdrobnieniem, którego z całego serca nienawidzi.
Podgłośnił słuchawki na maksymalna głośność i przyspieszył kroku. Już chwile później zza zakrętu zobaczył sklep czynny całodobowo. Wszedł z impetem do środka małego budynku i ruszył w kierunku podstawowych rzeczy do pielęgnacji. Wyszukał farbę do włosów w kolorze blond, wcześniej upewniając się czy jakiś dowcipniś nie wymienił tubki z inną, po czym ruszył do kasy zapłacić.
— Coś jeszcze? - sprzedawca zapytał tak sztywno, jak leży jego wujek Jinwoo po wypiciu czterech czystych na weselu rodziców. Albo jak dziadek Sangwoo w trumnie.
Burknął nie zrozumiale pod nosem coś w stylu nie, po czym rzucił na ladę pieniądze. Wyszedł bez zabierania reszty, niech sobie ma na piwo. Szedł żwawym krokiem w stronę domu, nie mogąc się doczekać aż jego cudowne włosy przejdą metamorfozę.
Nowe włosy, nowa osobowość, nowy ja. — pomyślał kiedy przypomniał sobie swoje pierwsze farbowanie.
Gdy zbliżał się do domu, jak zawsze odbił się o wystającą skrzynkę pocztową. Szybko ją ominął, po czym prędko wstąpił na teren swojego domu, zamykając drzwiczki od bramki na kluczyk.
Ruszył w stronę drzwi wejściowych i chwycił za klamkę. O dziwo, były drzwi otwarte więc popchnął mocniej kawałek sklejki, wchodząc w końcu do domu. Zrzucił ze swoich nóg zmęczone swoim marnym istnieniem buty niedbale wśród innych par. Szedł w kierunku schodów, gdy zatrzymało go głośne chrząknięcie. Niechętnie się odwrócił, aby zobaczyć pierwszy raz tak bardzo zdenerwowaną matkę.
— Coś ty odpierdolił na koreańskim, hę?! - krzyknęła, pokazując mu wiadomości od nauczycielki w telefonie.
Momentalnie poczuł skurcz w żołądku. Postanowił jednak, że nie da tego po sobie poznać. Już za dużo wycierpiał w szkole.
— Nie twój interes, nie wtrącaj się w moje życie.
Kobieta rzuciła nowym telefonem o ziemie, po czym pokonała krótki dystans między nimi, uderzając z otwartej ręki z całej siły w jego policzek. Momentalnie cofnął się do tylu, czując w głowie nieprzyjemny pisk. Zamknął oczy, widząc przez nie ruchy uderzeń jego prześladowcy. Całe jego ciało w chwile się skurczyło. Czuł panikę narastającą w jego wszystkich miejscach na ciele.
Ocknął się dopiero po chwili gdy zauważył jak jego rodzicielka unosi wysoko rękę. Ciało zareagowało zanim pomyślał, instynktownie osłaniając twarz.
— Co ty... - zaczęła oszołomiona kobieta, próbująca zerknąć na swojego syna. — Jisung, powiedz mi co się dzieje. Jezu dziecko.
— Nie zbliżaj się do mnie. - szepnął, cofając się do tylu. Próbował zachować rozsądek, starał się jak najbardziej mógł się opanować. Jednak strach przed pobiciem był silniejszy.
— Co się dzieje? Jisung odpowiedz mi!
— Nie krzycz na mnie! - krzyknął. Strach go paraliżował, pozostawało mu tylko uciec, ale gdzie? Ściągnął już buty, zanim je założy matka go siłą zatrzyma w środku. Dodatkowo gdyby uciekł w swoich skarpetkach mógłby wbić sobie coś w nogę, przez co będzie musiał wrócić do domu. Jedynym bezpiecznym miejscem w tym budynku, był jego pokój a w nim łazienka na klucz.
Ruszył szybko ze swojego miejsca, wbiegając tak szybko po stopniach, że mało brakowało aby się poślizgnął. Drzwi od swojego pokoju prawie staranował, a wchodząc do łazienki kluczyk prawie rozwalił.
CZYTASZ
Dumb | Minsung
FanfictionGdzie dwójka chłopaków, próbuje sobie uprzykrzyć jeszcze bardziej życia. | Występują: przekleństwa, brutalne sceny, tendencje samobójcze, samookaleczenie| - opis książki ulegnie zmianie - opowiadanie zawiera błędy! - TO WSZYSTKO FICKJA
