— Ale te jedzenie jest obrzydliwe. - mruknął Hyunjin, siadając obok Jisunga.
Na te słowa chłopak spojrzał w swoją tace, aby zrozumieć że zje stąd tylko naleśnik z odrobiną warzyw, bo pomidor wyglądał jakby przeżył dwie wojny i wybuch bomby atomowej.
— Jest chujowe. - podsumował, przerzucając spojrzenie na swojego wroga.
Ten natomiast grzebał pałeczkami w jakiejś zupie, która po minie starszego zdawała się być równie stara.
— Idę po herbatę. - rzucił do Hyunjina i wstał ze swojego miejsca.
— Mi też weź. Zieloną najlepiej.
Kiedy ruszył w kierunku stołu z różnymi napojami, na końcu sali zauważył Sunwoo wraz jego kolegami.
Świetnie, jeszcze ich brakowało. Chyba dzisiaj nie będzie herbatki. - pomyślał, zawracając z powrotem w kierunku swojego stolika.
Zrobił to tak gwałtownie, że wpadł na niewiele niższego chłopaka.
— Gdzie ty tak pędzisz Jisung? - odezwał się Changbin, łapiąc go za barki. — O, mają białą herbatę. Cholerka, mają również babeczki.
W głębi duszy nastolatek wręcz podziękował na kolanach wszechświatowi za zesłanie jego umięśnionego przyjaciela.
Nalał sobie i Hyunjinowi w papierowe kubeczki herbaty i wysłuchiwał jak czarnowłosy żalił się na ból pleców przez zapadające się łóżko.
Oglądając się za siebie zauważył jak Sunwoo wlepia w niego spojrzenie. Poczuł jak traci kontrole nad swoim ciałem, przez co podbiegł do najbliższego stolika i położył na nim kubki.
— Ji wszystko o- - usłyszał za sobą.
— Muszę wyjść, błagam muszę wyjść. - wyszeptał Changbinowi do ucha, łapiąc się za skrawek jego koszulki.
— Okej. Już chwila. - odpowiedział, biorąc dużego łyka gorącej herbaty i chwytając rękę niższego blondyna wyszli ze stołówki. — Masz atak paniki?
W odpowiedzi tylko stęknął, próbując coś wymówić. Świadome ataki paniki były najgorsze, bo słyszał każde słowo wypowiedziane w jego stronę, ale nie potrafił wymówić ani jednej litery ze swoich ust, żeby potwierdzić że dalej jest, dalej istnieje i dalej wszystko słyszy.
Cały się trząsł, jednakże obecność jego przyjaciela sprawiała że czuł się bardziej bezpiecznie. Tysiące myśli przelatywały przez jego głowę, tworząc wokół niego chmurę, która pochłaniała go coraz bardziej.
— Spokojnie. Kurwa nie umiem ci pomóc.
Wbijając paznokcie w rękę próbował się sprowadzić na ziemie. Poczuł jak przebija kawałek skóry na ręce, przez co przeklnął w myślach, wiedząc że utworzy się przez to kolejna blizna.
— Już lepiej. Dziękuje. - kucnął przeczesując palcami włosy.
— Krwawisz.
— Oh. - oderwał się od wpatrywania w ziemie, patrząc tępo na ranę. — To nic.
Czarnowłosy przygryzł policzek od wewnątrz, próbując wymyślić sposób jak podejść do młodszego chłopaka.
— Hej, nie chce ci się wtrącać w twoje życie, ale... - przerwał, zastanawiając się co powiedzieć blondynowi. — Bardzo martwi mnie to, co się z tobą dzieje.
— A co się ze mną dzieje? Changbin, o chuj ci chodzi? - syknął czując napływający strach.
— Nie udawaj.
— Nie wiem o co ci chodzi. - odpowiedział, szybko odbijając się od podłogi, pomimo ze dalej drżały mu nogi. — Dzięki za pomoc. Do później.
CZYTASZ
Dumb | Minsung
FanfictionGdzie dwójka chłopaków, próbuje sobie uprzykrzyć jeszcze bardziej życia. | Występują: przekleństwa, brutalne sceny, tendencje samobójcze, samookaleczenie| - opis książki ulegnie zmianie - opowiadanie zawiera błędy! - TO WSZYSTKO FICKJA
