— Nie wierzę, że idę do tego imbecyla.
Kiedy pierwszoklasista podbiegł do Minho, ten prawie go wyśmiał. Dopiero gdy usłyszał od niego, że ktoś potrzebuje jego pomocy, zwątpił w to co chce zrobić. Teraz szedł szybkim krokiem, ignorując nauczycieli upominających go o nadchodzącej lekcji.
Nie wiedział kogo może się spodziewać, ponieważ po pierwszej lekcji nie widział ani swojego wroga ani Hyunjina. Wszedł szybko do toalety na pierwszym piętrze bloku A, zamykając głośno za sobą drzwi.
— Kurwa, zaraz płuca wypluje. - wysapał opierając się o ścianę. Zobaczył jak drzwi od jednej kabiny się otwierają, więc tam podszedł. — O kurwa mać.
— Ja też nie chce ciebie dzisiaj widzieć więcej razy niż na lekcjach, ale nie mogę iść do pielęgniarki po bandaż. Masz jeszcze na zbyciu jakiś? Oddam ci kasę, tylko po prostu powiedz że masz. - powiedział szybko tak zestresowanym głosem, że Minho zakuło serce.
— Zaraz zobaczę. Nie denerwuj się, w razie czego pójdę za ciebie. Co się stało? - zapytał, kucając przed chłopakiem. Zaczął przeszukiwać swój plecak w poszukiwaniu opatrunku, kiedy ten zaczął cały się trząść.
— Nieważne, po prostu potrzebuje wymienić bandaż.
— No dobrze, nie mów jak nie chcesz ale muszę wiedzieć jaką chcesz grubość i czy nie potrzebujesz dodatkowego opatrunku.
Jisung westchnął łapiąc się momentalnie za nadgarstek, co przykuło uwagę Minho. Dostrzegł także jak na dłoniach jego wroga widnieje dość w dużej ilości krew.
— Ej, co się stało? - zapytał poważniej, podnosząc ręce aby spojrzeć co jest pod rękawem bluzy. Jednak Han szybko zauważył co zamierza zrobić, dlatego cofnął się do tylu wystawiając jedną rękę przed siebie, aby w razie czego odepchnąć chłopaka.
— Nie dotykaj mnie. - powiedział na jednym wdechu, przez co Lee poczuł fale dreszczy na plecach. Jego głos był w tym momencie tak bardzo przerażający, że bez wahania odpuścił.
Patrzył na niego jeszcze krótką chwile, po czym wrócił to przeszukiwania plecaka. Miał nadzieje, że znajdzie najgrubszy bandaż i jeszcze jakiś dodatkowy opatrunek. Wysypał z niego polowe rzeczy, kiedy w końcu znalazł upragniony przedmiot. Bandaż i gruby plaster.
— Słuchaj, go się ciężko przykleja. Jeśli twoje coś jest całe w krwi, to ci to obmyję i nie zwrócę nawet uwagi. Po prostu daj mi to zrobić bo jest to ciężko przykleić. - spróbował po raz kolejny, ale skończyło się na tym samym co wcześniej.
— Nie chce, nie rób. - szepnął tamten, czując jak do jego oczu cisną się łzy.
Minho westchnął zrezygnowany, wyciągając z małej kosmetyczki chusteczkę i wodę utlenioną.
— Odkaź to sobie. Jak coś to mnie wołaj.
— Idź na lekcje. Dostaniesz nieobecność i jeszcze się na ciebie uweźmie ta baba. - zaczął Jisung, zamykając się w kabinie.
— Jedyne co się na mnie uwzięło to pech i twoja kurwa postać. - odpowiedział szorstkim głosem, słysząc zza drzwi cichy śmiech. — Co się śmiejesz, czuje się straumatyzowany.
— Pierdolisz. - odpowiedział głośniej, wyciągając świeże rany na wierzch aby je odkazić. Natomiast drugi nastolatek, usiadł przed kabiną, opierając się o nią plecami. Co oczywiście nie umknęło uwadze czarnowłosego. — A w ramach zemsty uniemożliwisz mi wyjście?
— Zgadłeś! Będziemy tak siedzieć do końca dzisiejszych lekcji, może i jutrzejszych. Będziesz znosić moją obecność okrągłe dwa dni. Cieszysz się co nie?
CZYTASZ
Dumb | Minsung
FanfictionGdzie dwójka chłopaków, próbuje sobie uprzykrzyć jeszcze bardziej życia. | Występują: przekleństwa, brutalne sceny, tendencje samobójcze, samookaleczenie| - opis książki ulegnie zmianie - opowiadanie zawiera błędy! - TO WSZYSTKO FICKJA
