Kiedy Minho otworzył drzwi do mieszkania zastała go niepokojąco przytłaczająca cisza. Dokładnie taka sama jak ostatnio. Poczuł przy tym jak maleńkie włoski na jego rękach stają od razu dęba. Przełknął głośno ślinę zanim postawił kilka kroków dalej, wchodząc w głąb mieszkania. Słyszał nawet w uszach jak jego serce niespokojnie się odbija od jego klatki piersiowej.
Stęchły zapach nie wietrzonego mieszkania wymieszany z zapachem alkoholu utleniającym się z porzuconych butelek po całym mieszkaniu spowodował, że cofnęło mu się w gardle. Odwiedził każde pomieszczenie, a gdy zauważył że jego ojca nigdzie nie ma, prędko wszedł do swojego pokoju, szukając jakiegokolwiek plecaka czy torby wśród sterty ciuchów rozrzuconych na ziemi. Gdy już jakąś znalazł, szybko rozłożył ją na swoim łóżku, wrzucając do środka swoje ulubione ciuchy.
Po chwili był w pełni spakowany, dlatego ruszył do drzwi od swojego pokoju. Już miał chwycić za klamkę, gdy kątem oka zauważył mały przedmiot na komodzie ustawionej przy ścianie. Włożył i go do swojej torby, a po chwili znalazł się na klatce schodowej, prędko zbiegając ze schodów. Już miał podejść do drzwi prowadzących na zewnątrz, gdy nagle zauważył sylwetkę swojego ojca, który walczył z zamkiem od domofonu.
— Kurwa mać. - syknął sam do siebie, zatrzymując się jednocześnie na schodach. Instynktownie chciał cofnąć się do tyłu, jednak wiedział że i tak nie miałby dokąd uciec.
Jego sąsiedzi już dawno przestali pomagać mu i jego matce. Jedynie sąsiadka piętro niżej czasem przyjmowała ich do siebie na kilka dni. Minho jednak zawsze odczuwał wstyd, kiedy widział te współczujące spojrzenie kobiety, dlatego wolał nie prosić w ogóle o pomoc. Miał dwie opcje - albo minąć swojego ojca w drzwiach, modląc się by go nie rozpoznał, albo pukać w każde drzwi od mieszkań na klatce schodowej z nadzieją, że ktoś mu otworzy.
Usłyszał nagle klik otwieranego zamka, przez co automatycznie wycofał się o kilka schodów. Już miał wziąć większy wdech i minąć swojego ojca, gdy nagle przypomniał sobie co obiecał godzinę wcześniej. Zawrócił więc prędko na schodach, szybko wspinając się po piętrach, szukając wzrokiem mieszkań, do których mógłby zapukać.
Przemierzył już prawie każde piętro, jednak wciąż nikt nie otworzył mu drzwi. W końcu zostało jedno mieszkanie, tej przemiłej kobiety której nie chciał więcej psuć krwi. Zapukał głośno do drzwi, czując jak jego ciało się kurczy.
Nie bał się bić, jeśli musiał się bronić to zawsze się bronił. Jednak jego organizm w chwilę reagował strachem, gdy musiał się zmierzyć ze swoim pijanym ojcem. Nie potrafił nawet zbytnio użyć swojej siły, bo jego umysł w chwilę się blokował, nie pozwalając mu na żaden ruch.
Usłyszał jak ktoś po drugiej stronie odklucza prędko drzwi, a zaraz po tym zauważył małą główkę wyglądającą zza kawałka sklejki na klatkę schodową.
— Yeonji jest mama? - zapytał cicho, modląc się że dźwięk jego głosu nie odbił się wystarczająco głośno od ścian klatki schodowej.
W odpowiedzi dziewczynka pokręciła głową, przez co Minho prawie przeklnął na głos.
— Pamiętasz mnie? To ja Minho z góry, mogłabyś mnie wpuścić na chwilę? - zapytał znowu, na co dziecko niepewnie kiwnęło głową. Yeonji chciała już otworzyć drzwi, jednak przez zamek na łańcuszek pokrzyżował jej plany. — Skarbie, musisz łańcuszek w lewo przesunąć, sięgniesz?
Dziewczynka próbowała sięgnąć do zamka, jednak jej dłoń minimalnie sięgała lancuszek od zabezpieczenia.
Chłopak widząc to, szybko zrzucił z siebie torbę, wciskając swoją dłoń w szparę między wnętrzem mieszkania a klatką schodową, próbując samemu przesunąć choć odrobinę zamek. Obrócił prędko głowę, zauważając zbliżający się cień coraz bliżej, przez co poczuł jak jego ręce mimowolnie zaczęły się pocić.
CZYTASZ
Dumb | Minsung
Fiksi PenggemarGdzie dwójka chłopaków, próbuje sobie uprzykrzyć jeszcze bardziej życia. | Występują: przekleństwa, brutalne sceny, tendencje samobójcze, samookaleczenie| - opis książki ulegnie zmianie - opowiadanie zawiera błędy! - TO WSZYSTKO FICKJA
