Do sali wpadła dwójka chłopaków, momentalnie podchodząca do nieprzytomnego kolegi. Wokół niego leżały wszystkie jego przedmioty z plecaka, a z nosa leciała dosyć szybko krew.
— Hyu-Hyunjin.. - głos różowowłosego zaczął się kruszyć.
— Leć po pielęgniarkę. Jak najszybciej umiesz, proszę ciebie.
Chłopak odrazu wybiegł z pomieszczenia, ze wszystkich sił biegnąc na drugą stronę szkoły. Mijał nauczycieli, którzy go upominali aby nie biegał po korytarzu, ale gdy zobaczyli jego strach i przerażenie w oczach, zaczęli myśleć że coś się stało.Zza zakrętu prawie wbiegł w Changbina, niosącego w ręce jego ulubioną babeczkę. Przez nagle wyminięcie młodszego wyładowała ona na ziemi.
— Moja babeczka.... - powiedział smutno kucając przy kawałku jedzenia. — Zaraz, Jeongin?
Wstał z miejsca i zobaczył drobnego chłopaka otwierającego szybko drzwi od gabinetu pani pielęgniarki.
— PRO-PROSZĘ PANI. - wypłakał głośno, łapiąc szybko powietrze. — JI-JIJISUNG!! - rozpłakał się na dobre.
Niski Koreańczyk dostrzegł jak pielęgniarka próbuje go uspokoić a także dowiedzieć się co się stało. Jak patrzył na chłopaka, który coraz bardziej się kruszył, samego obleciał strach, dlatego do niego szybko podszedł.
— Jeongin, jesteś w stanie iść? Pokażesz o co chodzi? Nie płacz, spokojnie.
— Je-Jestem jestem Hannie... - płakał, cały się trzęsąc. — Hannie leży nieprzytomny, chyba go... - jęknął, a Changbin już więcej nie pozwolił mu mówić. Domyślił się, teraz najważniejsze szybko do niego dojść.
— Niech Pani weźmie apteczkę, cokolwiek i telefon. Prowadź! - pospieszył Jeongina i już po chwili w trójkę biegli za niskim chłopakiem. Nauczyciele zatrzymywali ciekawskich uczniów w klasach, a ci którzy mieli wolne również szli w kierunku tego miejsca gdzie prowadził Jeongin. Wtem zza zakrętu wyłonił się długi korytarz bloku B i otworzone drzwi od jednej klasy.
Przed nimi przewrócił się najmłodszy, który coraz głośniej płakał. Changbin przy nim przysiadł i pozwolił się przytulić. Musiało być to coś poważnego, skoro to tak wpłynęło na drobnego kolegę. Yang był bardzo delikatny, źle reagował na krzywdę czegokolwiek i kogokolwiek. Dwójka chłopaków z jednym nauczycielem została na korytarzu natomiast do środka klasy weszła pielęgniarka i nauczyciel historii. Gdy zobaczyli Hyunjina, który siedzi przy Jisungu i pilnuje aby nie przewrócił się z pozycji bezpiecznej, pan Kim złapał się aż za głowę.
— Proszę Pani nie wiem czy nie wezwać karetki. Jisung oddychał cały czas, ale jest nie przytomny i nie reaguje. Leci mu silnie krew z nosa i wydaje mi się, że ktoś go pobił. Nie, chyba na pewno ktoś go pobił.
— Dobrze. Już dzwonię. Byliście świadkami?
— Nie, napisał do Jeongina aby przyszedł, jednak ciężko było go najpierw znaleźć. Gdy weszliśmy do sali już był nieprzytomny.
— Okej, wróćcie na lekcje.
— Przepraszam, ale ja muszę odmówić. - odparł blondyn. — Nie zostawię mojego kolegi bez znajomej twarzy, co jeśli się obudzi i będzie się bać? Jeśli ktoś się boi reaguje agresją, aby się obronić. Dopiero jeśli przyjedzie karetka i go zabierze, czy opatrzy mogę pójść.
— Ty szczeniaku. - odparł uśmiechając się pod nosem nauczyciel historii. Spojrzał w oczy poważnego blondyna. — Zostań może lekarzem.
— Po prostu znam go od praktycznie dziecka.
Zastała cisza. W tle tylko było słychać pielęgniarkę rozmawiająca z operatorem numeru ratunkowego i cichy szloch In'a.
Hyunjin trzymał rękę na plecach drobnego nastolatka, przez co poczuł nagły ruch. Odwrócił się szybko w jego kierunku i spojrzał na twarz.
CZYTASZ
Dumb | Minsung
Fiksyen PeminatGdzie dwójka chłopaków, próbuje sobie uprzykrzyć jeszcze bardziej życia. | Występują: przekleństwa, brutalne sceny, tendencje samobójcze, samookaleczenie| - opis książki ulegnie zmianie - opowiadanie zawiera błędy! - TO WSZYSTKO FICKJA
