W życiu Jimina Parka nic nadzwyczajnego się nie działo. Przyjaciele, rodzina, szkoła, hobby i tak w kółko. Wystarczało mu to wszystko, nie potrzebował więcej do szczęścia, jeśli ma kochających rodziców i piątkę wspaniałych przyjaciół, którzy zawsze...
Patrzę na Jeongguka z niemałym zaskoczeniem i zdziwieniem. Czy on właśnie zaprosił mnie na... Randkę? O cholercia... Nikt nigdy mnie nie zapraszał na takie spotkania. To mój pierwszy wsyztsko raz, jak kto tak robi... Serce w szybkim tempie mi bije, dłonie wraz z czołem są oblane potem, a policzki palą mnie od gorąca. Czuję się strasznie dziwnie... Jeszcze fakt, że się rumienie... To to już w ogóle mnie samego siebie przerasta! Stoimy w ciszy. Jeongguk przygląda mi się uważnie i wyczekuje jak coś powiem, a ja nie mogę nic z siebie wydusić przez gwałtowny napływ wszystkich emocji naraz. Zgodzisz się i pójść pierwszy raz na randkę? A może jednak nie i nasza relacja nie rozwinie się w tą drogę, a ja za pewnie będę czuć się przy chłopaku niekomfortowo, bo się nie zgodziłem, przez co będę czuł wyrzuty sumienia... No nie wiem... - Jimin? - Przerywa ciszę wyższy. - Ja... Ja nie wiem co odpowiedzieć... Jestem w szoku... - Odpowiadam cicho i zgodnie z prawdą. - Nie musisz się zgadzać, jeśli nie jesteś na to gotowy. Zrozumiem - Posyła mi szczery uśmiech, który niepewnie odwzajemniam. Dobrze, że Jeon jest taki wyrozumiały i zrozumie, gdybym powiedział "nie". - Yhym... - Spuszczam głowę i intensywnie nad tym rozmyślam. Zgodzić się czy nie... Zgodzić się czy nie... Zgodzić się czy nie... Tak.. Czy nie?... Uh... Po paru minutach, które dla mnie trwały większość, postanowiłem w końcu, co odpowiedzieć. Ponownie patrzę Jeonggukowi w oczy i mówię: - Pójdę z tobą - Kiedy to mówię, widzę jak szeroko uśmiecha się Jeongguk. Wygląda na takiego, jakby mu kamień spadł z serca i mu w końcu lżej. Prawdopodobnie tak jest. - Cieszę się, że się zgodziłeś - Niekontrolowanie się uśmiecham. Spuszczam głowę czując, że bardziej się rumienie. Szczerzę się jak głupi i czuję dziwne mówienie w podbrzuszu. Nie mogę uwierzyć, że pójdę z nim na randkę... Ciekawe, gdzie mnie zabierze...
☠︎︎
Następnego dnia...
Cały drżę z stresu i nie mogę się opanować. Dzisiaj jest moja randka z Jeonggukiem. Chłopak kazał ubrać mi się na luzie, więc jakiś plus. Bynajmniej nie zabiera mnie w jakiejś miejsca, gdzie trzeba ubrać się wykwintnie. Stoję w samych bokserkach z mokrymi jeszcze włosami przed otwartą szafą i nie mam pomysłu w co się ubrać. Może i mogę założyć na siebie byle co, sytuacja nie wymaga bym ubrał się nie wiadomo jak, ale tak czy siak, przyłożę się do nawet najkniejszego szczegółu. Grzebie w szafie szukając swojej szczęśliwej bluzy. Nie mogę jej znaleźć. - Mamo!? - Krzyczę. - Tak!? - Gdzie jest ta moja błękitna bluza z napisem "Smile World" z bufiastymi rękawami!? - W szafie! - Nie mogę znaleźć! - Tupie nogą sfrustrowany - Chodź tu mamo! - Proszę rodzicielkę by przyszła. - No w szafie jest dziecko, załóż okulary jak nie widzisz! - Odpowiada, więc jęczę zdenerwowany sytuacją. Jęk frustracji przechodzi w pisk, więc moja mama zjawia się w moim pokoju - Jak znajdę, to masz wpierdol - Patrzę na nią z pod łba. Ta jedynie wzdycha śmiechem i podchodzi do mnie i do szafy. Kuca, chwilę w niej grzebie i już po chwili wyjmuje moją ukochaną bluzę - No i widzisz? Wystarczy się lepiej rozejrzeć - Odpowiada i mi daje materiał - A tak z innej beczki, gdzie ty sie wybierasz mój drogi? - Przełykam głośno ślinę. Nie chciałem tego pytania. - Wychodzę się spotkać z Jeonggukiem... - Dlatego się umyłeś, umyłeś również włosy i szukałeś swojej szczęśliwej bluzy? - Jestem w dupie - Jimin, czegoś mi nie mówisz. - Mamooo... - Jimin, mów mi w tej chwili wszystko, bo nie wyjdziesz z domu - Teraz to chyba przegina... - Ugh... Jeongguk zaprosił mnie na... Randkę... - Mówię cicho. - Co tam mamroczesz? - No! Mówię, że Jeongguk zaprosił mnie na randkę! - Mówię niemalże krzycząc. - No nareszcie! Ale następnym razem masz mi od razu mówić, tak? - Tak... - No, później sobie pogadamy, jak po, a ja ci już nie przeszkadzam - Uśmiecha się do mnie i wychodzi z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Wyciągam jeszcze z szafy swoje jasne, oversize jeansy z uśmiechniętymi buźkami w jaśniejszym kolorze. Kładę gotowe ubrania na łóżko. Dokładam jeszcze białe skarpetki, złoty łańcuszek, sygmenty - również złote - oraz kolczyki. Cała biżuteria jest z złota, by idealnie się z sobą komponowało. Idę do łazienki, w której suszę włosy, układam je, by były idealne oraz smaruję się dezodorantem pod pachami. Wracam do pokoju, gdzie zdejmuję bieliznę i zakładam tą z Calvina Kleina, po czym ubieram wszystko na siebie, co było uszykowane i powracam do wcześniejszego pomieszczenia. Myje zęby, robię lekki, koreański makijaż dla mężczyzn, a na koniec perfumuję się swoimi drogimi perfumami z Gucciego, które mnie kosztowały majątek, ale używam je tylko i wyłącznie na ważne okazję... Kiedy znowu jestem u siebie, biorę swoją białą nerkę, by pasowała do mojego outfitu i wkładam do niej parę drobnych, mały, przezroczysty błyszczyk oraz niewielki flakonik perfum. - Jimin! Twój kolega przyszedł! - Gdy słyszę głos mamy, które oznajmuje, że jest już Jeongguk, zastygam w bez ruchu. Biorę trzy głębokie wdechy, aby trochę się rozluźnić i krzyczę: - Idę!! Chowam telefon do małej torby. Wychodzę z pokoju, do którego zamykam drzwi i schodzę na dół. Podchodzi do mnie mama. - Jak coś, to ja już idę do salonu, by wam nie przeszkadzać, jak coś to dzwoń. Jasne? - Jasne mamo - Posyłam jej uśmiech. - Miłej zabawy, kochanie - Całuje mnie w czoło i idzie do wcześniej wspomnianego miejsca. Idę do drzwi wyjściowych, gdzie otwieram Jeonggukowi drzwi. Chłopak jest ubrany w za duża koszulkę, oversize dresy oraz lakierowane kozaki i wszystko oczywiście na czarno. Miał potargane włosy, co dodawało mu uroku. - Ładnie wyglądasz - Komplementuje mnie, przez co lekko się rumienie, ale przez nałożony i wklepany podkład, słabo to widać. - Dziękuję, ty tak samo - Uśmiecham się do niego. - To dla ciebie - Podaję mi niewielki bukiet przeróżnych kwiatów. Wszystkie które najbardziej uwielbiam. Szczerzę się na ten prezent. - Dziękuję bardzo, Jeongguk, to naprawdę kochane z twojej strony - Nie przestaje się uśmiechać. Zbyt targają mną pozytywne emocje, by tego nie robić. - To tylko drobnostka, chciałem Ci coś dać, więc postanowiłem kupić ci kwiaty. Mam nadzieję, że się podoba. - Oczywiście, że tak! Znaczy... Oczywiście, że tak i jeszcze raz dziękuję - Wyższy śmieje się cicho - Założę tylko kozaki, odłożę kwiaty do wazonu i możemy iść, oke? - Nie ma sprawy - Posyłam mu uśmiech i idę w kierunku kuchni. Wyjmuje jakąś dużą i wysoką szklankę, do której nalewam wody i wkładam w nią bukiet. Wracam do Jeongguka i biorę jakieś białe sneakersy. Kiedy jestem już w pełni gotowy, prostuję się. - Idziemy? - Pytam. - Oczywiście - Wychodzimy i ku mojemu zaskoczeniu widzę czarny motor. - Masz prawko na motor? - Pytam zdziwiony. - Tak, ale jak coś, to kolegi cacko, ja se w przyszłości kupie lepszy - Śmiejemy się razem i podchodzimy do maszyny. - I będziesz mnie nim wozić? - Mogę cię nawet na koniec świata zabrać - Uśmiecha się do mnie, a ja do niego. - Skuszę się na taką propozycje - Mówię. Jeongguk siada jako pierwszy, a ja siadam za nim. Chłopak podaje mi kask, który zakładam podobnie jak i on. Kiedy odpala motor, ja niekontrolowanie łapię go mocno w talii i tulę się do niego, jakbym miał zaraz spaść. Pierwszy raz będę jechać motorem, to coś dla mnie nowego. Po chwili ruszyliśmy w drogę. Nie mogę się doczekać.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.