W życiu Jimina Parka nic nadzwyczajnego się nie działo. Przyjaciele, rodzina, szkoła, hobby i tak w kółko. Wystarczało mu to wszystko, nie potrzebował więcej do szczęścia, jeśli ma kochających rodziców i piątkę wspaniałych przyjaciół, którzy zawsze...
- Nie... To nie może być prawda... - Szlocham i zakrywam usta. Soojin podchodzi do mnie i siada obok. Kładzie dłoń na moich plecach, a ja bez zastanowienia wybucham placzem i wtulam się do starszego mężczyzny - Ja naprawdę zakochałem się w... Psychopacie?... Nie... Na pewno zmyślasz... - Spoglądam na niego. - Naprawdę tak jest... I słuchaj... Nie mów mu, że ci powidziałem... - Mówi, a ja nie rozumiem zbytnio dlaczego. Zrobi mu coś? Nie wiem... Gubię się w tym wszystkim... Przed chwilą dowiedziałem się, że mój ukochany jest pieprzonym psychopatą, który obsesyjnie się we mnie zakochał. Trudno jest mi w to uwierzyć... - Dlaczego?... Zrobi ci coś? - Pytam. - Może mnie zabić... Bardzo mu zależało, byś o tym nie wiedział, ale z drugiej strony nie chciał cię oszukiwać i okłamywać... Słuchaj... Jeongguk naprawdę cię kocha i nie widzi świata poza tobą... Jesteś dla niego wszystkim... Więc chce o ciebie dbać, troszczyć się i dawać bezpieczeństwo... Nie chce cię stracić... - Czyli on to wszystko robił bym nie wiedział, aby mnie nie stracić?... - Tak... Jesteś pierwszą osobą w jego życiu, która jest taka ważna - Spuszczam wzrok z Soojina i głęboko nad tym rozmyślam. Z jednej strony... Jeongguk jest niebezpieczny, ale z drugiej... Bardzo mnie kocha, chce dawać mi wszystko najlepsze i nie chce mnie stracić. Poniekąd go rozumiem, jednak wolałbym to wszystko od niego wiedzieć. - Chce z nim porozmawiać... - Ale... - Nie powiem, że dowiedziałem się tego od ciebie. I tak się nie dowie, zdjąłeś przecież tą kamerkę, która jest wyłączona, by nie słyszał ani nie widział. Wiem, że się martwisz o siebie, masz przecież swoje życie i w pełni cię rozumiem, ale chce z nim na ten temat porozmawiać. Powiem mu... Że sam się domyśliłem... Dobrze? - Seo myśli przez chwilę i po tym mówi: - No dobrze, wyjdę, a ty do niego zadzwoń - Wstaje z łóżka, a ja dalej na niego spoglądam. - Dziękuję - Odpowiadam szczerze - Gdyby nie ty... Dalej byłbym okłamywany, mam nadzieję, że Jeongguk wyzna również mi rację. - Mhm... - Kiwa głową - To ja wyjdę. Trzymaj się, Jimin - Wyszedł z mojego pokoju, a po nie długiej chwili z domu. Słyszałem, jak powiedział moim rodzicom, aby do mnie nie przychodzili, za co mu bardzo dziękuję. Wyciągam z kieszeni spodni swój telefon, wybieram numer Jeongguka i dzwonię. Chłopak odbiera od razu. - Hej, Jeongguk... Możesz do mnie przyjechać? Teraz? Chciałbym z tobą porozmawiać, to ważne - Odzywam się jako pierwszy. - A co się stało, kochanie? - Pyta spokojnie, przez co chce mi się płakać. Nie potrafię sobie wyobrazić tego, że on naprawdę jest tym, kim powiedział mi jego kuzyn. To wszystko wyjaśnia te uniewinnienia, zakryty kawałek skóry i to, że na początku nie chciał mnie do swojego domu, który okazał sie starą chatą pośrodku lasu. - Po prostu przyjedź... - Mówię łamanym głosem i ignorując to, że mój chłopak coś do mnie mówi, rozłączam się. Ponownie wybucham placzem i zakrywam twarz dłońmi. Nie mam na to siły, gubię się w tym. Nie potrafię przyjąć do siebie tego, co mi powiedział mężczyzna. To jest takie trudne... Bardzo kocham Jeongguka... Ale to wszystko... Ugh! Nie mam na to siły... Po czasie moje drzwi od pokoju otwierają się, a w ich progu stoi Jeon. - Jimin... Co się dzieje? Dlaczego płakałeś? - Pyta zmartwiony, jednak ja ignoruję to i wstaję. Podchodzę do niego, zamykam drzwi, popycham starszego na ścianę, unoszę jego koszulkę i zrywam z jego ciała sztuczną skórę. Zauważam bliznę w kształcie odwróconego krzyża i odchodzę od chłopaka. - Dlaczego mi nie powiedziałeś? Okłamywałeś mnie... - Mówię. - Skąd ty... - Domyślałem się. - Jimin... Ja... Ja przepraszam... Bałem się... - Jego oczy wyglądają, jak dwa szkiełka. - Czego? Czego się bałeś? - Pytam zdruzgotany. - Że cię stracę... - Spływa po jego policzku pojedyncza łza, a ja z trudem przełykam ślinę. - Mogłeś mi powiedzieć... A tak? A tak sam się dowiedziałem! - Krzyczę, ale po chwili milczę. Spuszczam wzrok z chłopaka i spoglądam gdzie indziej. - Nie chciałem cię stracić... Kocham cię... - Czy ty w ogóle wiesz, co to miłość? - Zerkam na niego, a on zamiera. Czyli nie - Wiesz na czym ona polega? - Na tym... Że kocha się bezgranicznie drugą osobę?... - Są pewne granice, Jeongguk... Zabiłeś kogoś z mojego powodu? Jeśli tak... To dlaczego? - Nie zabiłem nikogo... - Jeszcze? - Milczy - Na pewno? Nie wiem czy ci wierzyć... - Naprawdę... Naprawdę... - Spływają po jego policzkach kolejne łzy. - Jeongguk... Proszę... Nie płacz... - Podchodzę do niego. Boli mnie ten widok bardziej niż dowiedzenie się o takich rzeczach od innej osoby. - Naprawdę cię Jimin przepraszam... Chciałem Ci powiedzieć, ale bałem się, że ode mnie odejdziesz... Nikogo nie zabiłem, przysięgam... - Szlocha, a ja nie myśląc długo, przytulam go. Od razu odwzajemnia i głośniej płacze - P-Przepraszam... - Już dobrze... Ćśś.. - Głaszczę go po plecach i delikatnie nas kołyszę - Będzie mi ciężko teraz z tą świadomością, aczkolwiek... Nie chce kończyć tego wszystkiego z tobą... Jesteś pierwszą osobą, która szczerze mnie pokochała i nie zabawiła się mną... Kocham cie bardzo, jesteś dla mnie wsparciem... Czuję się przy tobie bezpiecznie i nie chce cię stracić, ale nie obiecuję, że szybko o tym zapomnę... - Jezu... Dziękuję ci... D-Dziękuję... - Wtula się we mnie bardziej i moczy moją koszulkę swoimi łzami - Kocham cię z całego serca... Nawet nie wiesz, jaki jestem ci wdzięczny... Mogę coś dla ciebie zrobić?... - Nie wymagam od ciebie niczego, więc nie... - Odpowiadam od razu, starszy chowa twarz w zagłębieniu mojej szyi - Połóżmy się... Obaj musimy chyba odpocząć, za dużo wrażeń, jak na jeden dzień. - Masz rację - Odpowiada cicho i już po chwili kładziemy się na moim łóżku. Jestemy wtuleni w siebie, a nogi mam poplątane z sobą. Gguk ma schowaną twarz w poduszkach i co jakiś czas pociąga nosem. Mam wrażenie, że zaraz zaśnie w moich objęciach, bo na takiego wygląda. Z tym czego się dowiedziałem dzisiaj, jest mi ciężko i prędko nie pogodzę się faktem, że Jeongguk jest niezrównoważony psychicznie i jednocześnie mordercą... Oraz zakochany we mnie na tyle, że nie widzi świata poza mną... Nigdy bym się nie spodziewał tego po nim. Trudno jest mi w to nawet uwierzyć, ale niektóre wydarzenia bądź fakty, łączą się z tym. Jest ciężko... Ale kocham go i nie chce zostawiać po tym chłopaka, nie chce tracić takiej osoby, jak on... Jest wyjątkowy na swój sposób i nie mówię o tym, że jest psychopatą, tylko o tym... Że jako jedyny potrafił pokazać mi to, czego tak naprawdę potrzebowałem. Po tym wszystkim, nie będziemy mieć za pewnie przed sobą tajemnic. Jeongguk wie o mnie praktycznie wszystko, a ja podobnie. Spoglądam na swojego chłopaka, który jak się okazuje, śpi. Uśmiecham się delikatnie na ten widok i całuję Gguka w czubek głowy. - Pomimo tego... Kocham cię... - Szepczę i sam przymykam powieki, by zasnąć.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.