W życiu Jimina Parka nic nadzwyczajnego się nie działo. Przyjaciele, rodzina, szkoła, hobby i tak w kółko. Wystarczało mu to wszystko, nie potrzebował więcej do szczęścia, jeśli ma kochających rodziców i piątkę wspaniałych przyjaciół, którzy zawsze...
- Ej? - Podchodzę do jednego chłopaka z mojej klasy, który jest nawet w porządku. - Co tam, Jimin? - Staje w jednym miejscu i patrzy na mnie. - Czemu mamy w planie teraz wychowanie fizyczne? - Pana od geografii nie ma, więc dali nam w-f zamiast gegry, z którąś trzecią klasą, jak dobrze pamiętam. - Dzięki, Joo. - Nie ma sprawy - Odchodzi do mnie, a ja wzdycham jedynie i chowam telefon do kieszeni spodni, który wcześniej trzymałem w dłoni, ponieważ na lekcji pisałem z Jeonggukiem. - Ciekawe z jaką mam klasą - Mówię do samego siebie i zaczynam iść w stronę swojej szafki, w której zawsze trzymam worek, by następnie udać się do szatni męskiej. Nagle czuję dwie dłonie na moich ramionach. Gdy spoglądam się, do kogo one należą, zauważam Jina i Taehyunga. - Siema chłopaki, jak tam? - Pytam delikatnie uśmiechając się do przyjaciół. - Całkiem dobrze - Odpowiada Tae. - U mnie tak samo, ale mam dzisiaj zdjęcia, więc wszystkie trzecie klasy musiały ubrać się galowo. - O, fajnie - Mówię. - Ej, a wiedzieliście, że Hoseok odchodzi z szkoły? - Patrzę zszokowany na Seoka. - Dlaczego? - Unoszę lewą brew do góry. - Nie wiem, ale Namjoon mi tak powiedział na lekcji przed chwilą. - Zadajesz się z nim? - Taehyung marszczy brwi, zadając to pytanie. - Może i dalej patrzy na mnie krzywo, ale nie jest jak Yoon i J-Hope. - Może jednak zrozumie, że ty niczego złego nie zrobiłeś? - Jimin ma rację, Namjoon zawsze był głosem rozsądku, na pewno skuma, że niczego nie zrobiłeś. - Mam nadzieję, wiecie że lubię Namjoona i długo się z nim zadaję. - Wiemy, wiemy - Wzdycham i kładę dłoń na ramieniu starszego, który posyła mi uśmiech na ten gest - Ogólnie... Będę miał w-f z jakąś trzecią klasą, ale nie wiem jaką. - Ja będę miał teraz wychowanie fizyczne - Słysząc to, stoję w miejscu. Czyli będę miał również z Jeonggukiem, o matulu... Na pewno usiądzie w szatni obok mnie, a ja jak go zobaczę bez koszulki, zarumienię się jak zawsze. Ja pierdole... Jestem w dupie. - A, fajnie, fajnie. Jak będzie zbijany, to ci jebnę piłką, gdybym był w przeciwnej drużynie - Posyłam mu wścibski uśmieszek i zaczynam uciekać, a starszy mnie gonić. - Ty krasnalu!
☠︎︎
Ściskając sznureczek od worka, wchodzę z Jinem do środka szatni. Jest już tam większość chłopaków z mojej, jak i z starszych klasy. Jeongguka jeszcze nie ma. Siadam wraz z czarnowłosym obok siebie; Jin ostatnio przefarbował sobie włosy samodzielnie w domu, przed lustrem w łazience, która po tym wyglądała, jakby przeszło przez nią tornado pryskające jakąś czarną mazią. Nagle do środka wchodzi Jeon, który od razu wlepia wzrok we mnie. Nie widziałem go jeszcze dzisiaj, aż do teraz. Jest ubrany - oczywiście wszystko na czarno, jak zawsze - w koszulę, w której są odpięte dwa pierwsze guziki, garniturowe spodnie, które leżą na nim idealnie, a rękawy ma podwinięte do łokci, przez co można zauważyć łańcuszki na prawym nadgarstku. Włosy zaś ma zaczesane do tyłu i utrwalone lakierem do włosów, jednakże parę kosmyków opada na jego czoło. Zapominam przez chwilę, jak się oddycha, gdy na niego patrzę. Rzuca swoim workiem, który upada przy moich nogach u siada obok mnie. Czuję od niego woń męskich, mocnych perfum i zaciągam się nim. Czuć miętę i cytrynę. - Fajnie wyglądasz - Odzywam się po chwili i zaczynam zdejmować z siebie ubrania. - Dzięki, Jimin - Posyła mi uśmiech i rozpina resztę guzików. Staram się na niego nie patrzeć i na razie dobrze mi to wychodzi. Gdy jestem w samych bokserkach - jak większość chłopaków, w tym Jeongguk - wyciągam koszulkę oraz spodenki. Zerkam na tors mojego chłopaka. Przyglądam mu się uważnie, ale nie aż tak, by było to po mnie widać. Ubieram na siebie spodenki i staram się wyłapać tamto dziwne miejsce pod jego lewą piersią, ale nic nie zauważam. Może faktycznie mi się tamtego dnia przewidziało? I faktycznie Jeongguk niczego tam nie ukrywa? Możliwe... Niepotrzebnie jestem taki podejrzliwy wobec niego. Po czasie jestem już prawie gotowy. Kończę wiązać sznurówki i wstaję z drewnianej ławeczki, pomalowaną na ciemny odcień szarego koloru. Wszyscy wychodzimy z pomieszczenia i udajemy się na ogromną halę sportową z trybunami. Dzielimy się klasowo i mamy osobne lekcje. Może nawet i dobrze, bo widząc, jak starsza klasa taranuje siebie nawzajem podczas grania piłkę nożną, to wolę być jak większość lasek, które jedynie siedzą na niebieskich, plastikowych krzesełkach, wlepiając wzrok w telefon albo plotkując z sobą. Co gorsza, gdyby mnie przez kogoś by się stało, ta osoba miałaby skończone życie przez Jeongguka. Teraz każdy w szkole wie, że jak ktoś, coś mi zrobi, to pożałuje. Po zakończonej, pierwszej lekcji wychowania fizycznego, kilka osób - w tym ja i Jeongguk, z którym rozmawiam - wracamy do szatni. - Jimin? - Pyta się mnie starszy, gdy ja sięgam po butelkę wody. - Tak? - Spoglądam na niego, odkręcam zakrętkę i upijam łyka niegazowanej cieczy. - Poszedłbyś na chwilę z mną? - Chowam plastik do worka. - Nie wiem gdzie, ale no dobrze - Śmieję się cicho, a czarnowłosy unosi kąciki swoich ust. Kocham, jak się uśmiecha, ponieważ jego uśmiech jest piękny i mógłbym patrzeć na niego dniami i nocami. - Spokojnie, to nic strasznego - Czuję wzrok tamtych chłopaków, którzy nawet nie pisnęliby słówka do Jeongguka, a ja prowadzę z nim normalną konwersację. Mój chłopak nieźle nastraszył ludzi w szkole, że ci nawet boją się do niego cokolwiek powiedzieć. Wychodzimy z szatni. Podążam za wyższym do męskiej łazienki na najwyższym piętrze szkolnym, ponieważ w niej jest najmniej ludzi, a jak już, to co najwyżej pary, które potrzebują chwilę swojej bliskości albo po prostu zapalić nikotynę bądź e-papierosa. Gdy znajdujemy się w środku, nawet nie mija minuta, a ja już opieram się tyłem o zlew, a Jeon w tym czasie obejmuje mnie w talii. - Co jeśli ktoś tu wejdzie? - Pytam, gdy odchylam głowę, zaś czarnowłosy zaczyna obdarowywać moją szyję drobnymi pocałunkami. - Mało kto tu przychodzi, skarbie. - To akurat prawda - Jeongguk spogląda na mnie - Dlatego na łazienka wygląda najlepiej z wszystkich, ale jebie tu tym nieznośnym zapachem papierosów, nienawidzę go. Mam nadzieję, że nie palisz, co nie? - Unoszę lewą brew do góry. - Kiedyś paliłem, ale przestałem, więc nie. - No, mam nadzieję, nie chce byś tym świństwem się truł. - Bez obaw kochanie - Przybliża swoją twarz do tej mojej bardziej - Dla ciebie mógłbym nawet odciąć sobie kończynę - Uśmiecham się na te słowa, a starszy czule wbija się w moje usta. Nie całujemy się żarłocznie, jakby to miał być nasz ostatni raz, tylko... Jak bezgranicznie zakochana w sobie para. Zarzucam ręce za kark starszego i uchylam powieki. Wytrzeszczam oczy i odsuwam od siebie zdezorientowanego Jeongguka. - C-Co ty tu robisz... Taehyung? - Pytam przerażony. - Co tu się dzieje... Jimin?... Wytłumaczysz to?...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.