31

88 12 0
                                        

JIMIN

- Jimin... Wyjdź już stamtąd... - Słyszę zatroskany głos Taehyunga za drzwiami.
Ja jednak dalej siedzę skulony i zalany łzami.
Jeongguk popełnił przestępstwo. Uderzył policjanta, a drugiego odepchnął od siebie. Jeszcze zaczął przed nim uciekać... Na pewno pójdzie do więzienia...
Nie chce tego...
- I-Idź stąd T-Tae... - Mówię z łamanym głosem i pociągam nosem, wydając przy tym charakterystyczny dźwięk.
- Ale siedzisz już w tej kabinie drugą lekcję, martwimy się o ciebie - Mówi Jin i delikatnie puka w drzwi kabiny.
- Chłopaki... Z-Zostawcie m-mnie... - Kolejne łzy spływają po moich policzkach, a ja nie potrafię już ich kontrolować.
- Nie zostawimy cię przecież.
- Nie w takim stanie.
Mam dość.
Wychodzę z kabiny i przepycham się między nimi.
- Idźcie stąd, i... I zostawcie mnie w końcu samego - Fukam, po czym przemywam twarz zimną wodą.
- Jesteś w nie najlepszym stanie, Jim... Martwimy się o ciebie, nie pamiętasz, co tu się nie dawno stało? - Nie pomagasz Jin.
- Tak, i nie chce tego pamiętać, a dzięki tobie znowu przypomniałem sobie, jak Jeongguk uciekał przed policjantem! Od tamtego czasu nie mogę się do niego dodzwonić, więc prawdopodobnie go złapali! - Zakręcam kurek z wodą i pada na kolana znowu głośno szlochając.
Chłopaki od razu przytulają mnie, na co im pozwalam.
Siedzimy na podłodze chwile czasu, przez który ja jedynie cicho płakałem. I płaczę nadal.
- Rozumiemy, że się o niego martwisz, ale tak musi się stać - Jin po tych słowach obrywa od Tae w ramię - Przepraszam...
- Nic n-nie szkodzi... Po prostu... Po prostu chce go zobaczyć i sprawdzić... Czy z-z nim w-wszystko... W p-porządku... - Znowu zanoszę się płaczem i zakrywam twarz dłońmi.
Chłopaki jedynie wzdychają i mnie przytulają.
Tkwimy w tym uścisku tak długo, dopóki nie słyszymy dzwonka na lekcje.
- Dasz radę iść na zajęcia? - Seok pyta z troską, spoglądając na mnie.
- Wrócę do domu... Rodziców nie ma, więc będę mógł się wypłakać... - Posyłam im nikły uśmiech i wycieram nos w rękaw zielonego swetra.
- No dobrze, ale pisz do nas albo dzwoń, jeśli by się coś działo - Odpowiada od razu Tae, a ja jedynie zmierzwiam jego gęste włosy.
- Jesteśmy z tobą ChimChim, pamiętaj - Jin uśmiecha się do mnie ciepło, co odwzajemniam.
- Pamiętam...
Po tej wymianie zdań, w trójkę stajemy z zimnych płytek w szkolnej łazience, z której wychodzimy.
Żegnam się mocnym przytulasem z wyższymi i odchodzę od nich.
Biorę swoje rzeczy i wychodzę z szkoły.
Jest dzisiaj słonecznie i bezchmurnie. Odwrotność mojego obecnego humoru i stanu psychicznego.
Czuję się do dupy i najchętniej zaszył się w swoim pokoju, z którego bym już nie wychodził, ale nie tym razem, ponieważ muszę sprawdzić jak u Jeongguka. Martwię się o niego
Po tym co odwalił, na pewno będzie głośno. Jeszcze wyszarpał się policjantom i przybiegł do mnie na oczach wszystkich...
Gdy jestem w połowie drogi do swojego domu, nagle dzwoni telefon.
Malutkie ziarenko nadziei zaczyna w mnie rosnąć, gdy wyciągam urządzenie  z kieszeni. Oby to Jeongguk, oby to Jeongguk, oby to Jeongguk... Proszę...
Niepewnie spoglądam na wyświetlacz.
Powstrzymuję się od głośnego pisku naciskający na mój język, by wyjść na światło dzienne, gdy zauważam na ekranie "Jeonggukie".
- Jeongguk!? - Unoszę się od razu, kiedy odbieram.
- Jimin? Jak się czujesz? - Pyta momentalnie.
- Dobrze, ale lepiej mi powiedz, gdzie jesteś!? Nie zostałeś zamknięty?
- Nie, spokojnie, nie zostałem. Długo z nimi dyskutowałem o tej akcji, bo przez napływ... Praktycznie wszystkiego we mnie, a to adrenaliny, przerażenia czy czegoś tam jeszcze, dałem się im złapać. No... Wszystko robiłem pod wpływem emocji... Ale ostatecznie zostałem uniewinniony - Wytrzeszczam oczy i rozdziawiam usta. Chwila, jak!?
- Czekaj, czekaj - Zaczynam - Czyli mam rozumieć, że po tym, jak pobiłeś chłopaka do nieprzytomności, który po tym trafił to szpitala w krytycznym stanie, uderzyłeś policjanta, a drugiego odepchnąłeś, to na dodatek uciekałeś przed glinami i ty mi mówisz, że nie pójdziesz siedzieć? To jest niemożliwe! Jak to zrobiłeś!?
- Nie cieszysz się, że nie zostanę w pierdlu?
- No... Cieszę się, i to bardzo, ale...
- Nie dłużmy tego tematu, było minęło, kochanie - Mówi spokojnie.
Moje policzki stają się rumiane, gdy chłopak nazwał mnie tak słodko. Czuję dziwny ucisk w żołądku. Jakbym miał jakieś motyle w brzuchu.
- Niech będzie... - Ulegam Jeonggukowi. To wcale nie tak, że robię to z własnej woli, tylko z przymusu. Widzę, że nie chce o tym rozmawiać. Nie chce rozmawiać w jaki sposób uniknął więzienia po popełnieniu przestępstwa.
- Chciałbyś się może spotkać? - Pyta zmieniając temat.
Zdecydowanie nie zamierza kontynuować dalej rozmowy na ten temat.
- Z chęcią - Uderzam wolną dłonią w swoje udo - A kiedy być chciał?
- Może teraz?
- Pewnie! - Uśmiecham się - Tooo... Przyjedź do mnie, rodziców za pewnie nie ma, a ja aktualnie jestem w drodze.
- Możemy pójść wspólnie do ciebie, jeśli byś chciał.
- He? - Chwila, co? Jak? Gdzie? Przecież czarnowłosego tutaj nie ma.
- Obróć się za siebie i rozłącz.
- No... Ok? - Urywam połączenie i chowam telefon do kieszeni.
Obracam swoją osobę, a w oddali widzę Jeongguka, który macha do mnie.
Uśmiecham się szeroko i mu odmachuję, a chłopak w truchcie idzie do mnie.
Kiedy jest tuż obok, od razu się w niego wtulam i chowam twarz w zagłębieniu jego szyi.
Odwzajemnia gest i obejmuje moją talię.
Teraz wiem, że akurat tego po prostu potrzebuje, obecności mojego chłopaka, którego pomimo tego, że chciano wrzucić do pierdla, nadal kocham i kochać będę.
To on wyrwał się policjantom, gdy zemdlałem, bo martwił się o mnie. Nie zamierzał zostawiać, ale później uciekł. Nie ode mnie, tylko od glin.
- Martwiłem się strasznie o ciebie - Mówię gdy, odsuwamy się od siebie.
- Przepraszam, Jimin - Mówi smutno.
Wzdycham jedynie i ponownie go przytulam.
- Najważniejsze... Że jesteś, nie za gratami - Idę o krok w tył od chłopaka i cicho chichoczę.
- Racja - Wydaje z siebie niegłośny śmiech.
- Chodźmy do mnie, a nie tak stoimy.
- I tak mi by się nudziło, gdy jesteś obok - Posyła mi uśmiech, a ja czuję, że się rumienie na twarzy.
- Aish... Już tak nie słódź - Uderzam go lekko z pięści, a kąciki moich ust wędrują do góry.
- Nie potrafię przestać, kiedy mam cię przed sobą - Zasłaniam twarz. Policzki pieczą mnie i za pewnie są czerwone - Rumianek.
- Zaraz cię tu zostawię i już nigdy, przenigdy nie pozwolę ci wejść do mojego domu - Staram brzmieć groźnie, ale uśmieszek Jeongguka nie schodzi mu z twarzy.
- No dobrze, dobrze, nie będę już.
 - Dziękuje - Potem milczymy chwilę.
Niespodziewanie na niebie zaczęło się trochę przyciemniać.
Słońce zanika w gęstych chmurach i już po chwili zaczyna cicho grzmieć.
- A jeszcze niedawno było słonecznie i bezchmurnie - Stwierdzam fakty i podśmiechuję się cicho.
- Fakt, nie zapowiadało, że będzie grzmieć.
- Co racja to racja. Może lepiej już pójdziemy? Za nim coś jeszcze się pojawi.
- Oczywiście - Odpowiada i zamierzamy już iść, ale na nasze nieszczęście... Pojawia się ulewa.
Poważnie? Gdy miałem idealny nastrój na taką pogodę, było kompletnie na odwrót, a teraz znowu jest.
- Ja pierdole...
- To idziemy w deszczu, mój drogi - Wyciągam w jego stronę rękę.
- Z tobą mógłbym nawet na koniec świata - Chwyta mnie za dłoń.
Uśmiecham się do niego, co odwzajemnia i zaczynamy biec w stronę mojego domu.

Uśmiecham się do niego, co odwzajemnia i zaczynamy biec w stronę mojego domu

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Bullied Student 1Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz