Ash
- Wezmę szybki prysznic i możemy iść – powiedziałem do Huntera i poszedłem do łazienki.
- Spoko. Byłeś w tym klubie o którym ci mówiłem?
- Tak – krzyknąłem przez drzwi, włączając gorący strumień wody.
- Zrobiłeś te zdjęcia?
- Jakieś zrobiłem.
- Mogę zobaczyć?
- Możesz, ale daj mi już spokój, okej?
- Dobra, już dobra.
Dostaliśmy propozycję grania koncertów w naprawdę niezłym miejscu, do tego byłoby to zajęcie dorywcze, tylko w piątki i soboty wieczorami, więc nie kolidowałoby nam z ewentualną pracą, ale szczerze mówiąc nie mogłem przez cały czas mieszkać w Nowym Jorku. Przynajmniej na razie.
Zamierzałem niebawem wrócić do Montany i zostać tam miesiąc lub dwa, w dużej mierze dlatego, że dostałem widomość od moich rodziców dotyczącą choroby dziadka.
Dziadek był jedną z moich ulubionych osób na świecie. Gdy byłem dzieckiem spędzaliśmy długie godziny na łowieniu ryb i milczeniu, później na przyrządzaniu ich – i milczeniu, następnie na biwakowaniu – i milczeniu, lub milczeniu w wielu różnych innych sytuacjach.
Ale kiedy dziadek już coś mówił, mówił coś naprawdę ważnego, w przeciwieństwie do innych osób które mają w zwyczaju nadawać jak karabiny maszynowe bez większego sensu, aż w końcu wszyscy przestają ich słuchać bo wiedzą, że i tak nie usłyszą nic ciekawego.
Z moim dziadkiem było odwrotnie. Kiedy on coś mówił, dosłownie zamieniałem się w słuch – ponieważ wiedziałem że za chwilę dowiem się czegoś istotnego.
Wszyscy mówili, że jesteśmy do siebie podobni i chociaż większość osób uznawała to za problem, dla mnie to był komplement.
Dlatego musiałem polecieć do Montany - ponieważ zaczynałem się o niego martwić. Dziadek przez wiele lat w ogóle nie wychodził z domu, mieszkał w dziczy i jak to mówili moi rodzice - sam również zdziczał. Babcia zmarła parę lat temu i od tamtego czasu zupełnie zamknął się w sobie. Martwiłem się o niego. Skoro zgodził się na szpital to musiało być z nim naprawdę nie najlepiej...
- Ash! – usłyszałem poddenerwowany głos Huntera, więc zakręciłem wodę.
- Co jest? – spytałem, a po chwili wszedłem do pokoju z przepasanym wokół bioder ręcznikiem. Zrzuciłem go i powoli zacząłem się ubierać. Złapałem za czarną koszulkę i ciemne jeansy, po czym zerknąłem na Huntera, który wyglądał jakby miał zaraz zasłabnąć – Co ci jest?
- Czy... Czy... Czy ty masz w telefonie nagie zdjęcia mojej siostry?
Zamarłem zapinając sobie rozporek.
- Ja pierdolę, oczywiście że masz. Przecież widziałem! Cholera, dlaczego mnie nie ostrzegłeś? Nie chciałem tego, kurwa, widzieć! – wrzasnął wyrzucając ręce w górę.
- Hunter, to nie tak jak myślisz...
- Ale co ja mogę myśleć? Wszystko już widziałem!
- To nic takiego.
- Nic. Takiego? – powtórzył powoli i spojrzał na mnie z dziwnym wyrazem twarzy. – To, że moja siostra, która kocha się w tobie od ponad dekady wysyła ci swoje nagie zdjęcia, to nic takiego? Czekaj, czekaj... Jakiś czas temu dopadłeś do mnie pytając o jej adres, i to tuż po tym, kiedy prosiłeś o jej numer. Jesteście ze sobą? – spytał z niedowierzaniem
CZYTASZ
Ashes
RomansaZnajdziesz tu: ☀️ grumpy/sunshine 🔥 różnica wieku 🎸 muzycy ⚡️ przyjaciel brata ❤️🔥 hate/love ❤ spotkanie po latach 18+ *Ash i Sunny*
