Rozdział 2

2.1K 218 82
                                    

Hunt

Dom pani Davies był wielki i bardzo ładny.  Pierwszą osoba jaką w nim poznałem był pan Davies. Faktycznie wyglądał jak milion dolarów. Był wysokim mężczyzną, czarnowłosym, onieśmielającym, ale z bardzo sympatycznym uśmiechem. Miał pełne usta i wielkie, ciemne oczy. Kiedy usiadł koło mnie napiąłem wszystkie mięśnie, bo nie lubiłem mężczyzn.  Spodziewałem się po nich najgorszego, ale pan Davies przecież nie przypominał tych, których do tej pory znałem.

- Zawsze chciałem mieć syna – to były pierwsze słowa jakie do mnie powiedział, po tym jak się przedstawił. Uznałem to za całkiem zabawne, ponieważ ja miałem ochotę powiedzieć mu, że zawsze chciałem mieć ojca, jednak przecież  słowo „ojciec” i tak nigdy nic dla mnie nie znaczyło, więc nie było sensu się odzywać  – Jednego już mam, a teraz los zesłał mi kolejnego. Nie mógłbym być szczęśliwszy… -  dodał robiąc wyczekującą pauzę, jakby zastanawiał się, czy chcę coś odpowiedzieć, ale ja znów nie zamierzałem się odzywać - Nie oczekuję, że będziesz mówił do mnie tato, ale chciałbym żebyś tak mnie traktował. Domyślam się jakie to dla ciebie trudne, ale może po jakimś czasie mi zaufasz... Możesz na mnie liczyć, Hunt. Jestem tu zawsze dla ciebie – dodał i wyciągnął w moją stronę dłoń. Uścisnąłem ją niepewnie, a on potrząsnął moją, jakbyśmy zawierali jakąś umowę. Nie byłem pewien, czy mi się to podoba.

Później Sunny została porwana przez siostry pana Davies’a. Zachwycały się tym jaka mała jest urocza i śliczna, przekładając ją sobie z rąk do rąk, a mnie wyściskały, jakbym był ich dawno niewidzianym bratankiem. Wysoki nastoletni chłopak – Andy - będący ponoć młodszym bratem pana Davies’a, również był zaskakująco wylewny i od razu na wstępie zaczął  zasypywać mnie informacjami. Oddał mi swój pokój, bo cytuję: jest najlepszy i nie ma sensu żebym gniótł się w gościnnym, poza tym jest daleko od pokoju Ty’a – czyli biologicznego syna państwa Davies, a to ponoć dobrze, bo Tyler, którego do tej pory jeszcze nie poznałem był głośny i wkurwiający – to też cytat.  

Andy za kilka dni wyjeżdżał na studia i uprawiał chyba każdy sport jaki można było sobie wymyślić. Poinformował mnie również, że pan Davies beznadziejnie gotuje, więc sugerował abym zamawiał sobie jedzenie na wynos, kiedy przyjdzie jego kolej zrobienia obiadu. Mówił do jakiej szkoły pewnie trafię. Mówił że jest tam dużo ładnych dziewczyn. Mówił, że muszę spróbować dostać się do drużyny futbolowej, bo jestem wysoki i „mam potencjał”, co uznałem za bzdurę biorąc pod uwagę jak przeraźliwie byłem chudy. Mówił jeszcze mnóstwo rzeczy, z których ponad połowy nie zapamiętałem.

Andrew próbował być miły, ale wszystko co mówił uświadomiło mi jedynie to, jak bardzo różnię się od innych dzieciaków w swoim wieku i jak moje życie różniło się od życia tego przebojowego, przystojnego chłopaka, który przez całe swoje życie miał dosłownie wszystko. Winienie go za to byłoby niesprawiedliwą niedorzecznością, więc nie zamierzałem tego robić, a tak naprawdę byłem mu wdzięczny. Był aż nazbyt przyjazny, ale to wszystko w jakiś dziwny sposób mnie przytłaczało. Szkoła. Dziewczyny. Drużyna futbolowa. Jedzenie na wynos. Własny pokój. Obcy ludzie, którzy z dnia na dzień postanowili, że będę ich rodziną. Cieszyłem się, i to bardzo, ale… Nie umiałem się w tym odnaleźć.

Kiedy wieczorem zostaliśmy sami, Sunny wręcz promieniała pozytywną energią, a ja usiadłem na kanapie czując się zagubiony. Pani Davies usiadła koło mnie, więc nieco się spiąłem . Nie lubiłem kiedy ktoś siadał tak blisko, dlatego moje ciało zareagowało intuicyjnie, jednak ona była wyjątkiem od tej reguły, dlatego natychmiast skarciłem się w myślach, próbując się zrelaksować.

- Hunt – wypowiedziała moje imię jakby należało ono do kogoś, kto byłby wart jej uwagi. Dotknęła ciepłymi palcami mojej zimnej dłoni. Zerknąłem niepewnie w jej stronę. Jej przeszywające, jasnozielone oczy mnie onieśmielały, więc odwróciłem od nich swój wzrok, który sam powędrował do jej brzucha. Był wielki, i próbowałem się na niego nie gapić. Pani Davies zaśmiała się serdecznie i położyła na nim moją dłoń.

AshesOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz