Sunny
Wytarłam spocone dłonie o moją sukienkę akurat w momencie w którym usłyszałam dzwonek do drzwi.
Kiedy je otworzyłam zobaczyłam Asha stojącego dziwnie sztywno, z poważną, ponurą miną.
- Zapraszam – przywitałam go radośnie. Wszedł powoli do mojego mieszkania, rozglądając się z uwagą.
- Co będziemy robić? – spytał na wstępie i ruszył w stronę kanapy.
- Rozmawiać. Napijemy się i porozmawiamy.
Usiadłam koło niego i poczułam się trochę dziwnie. Obserwowanie go gdy byłam już dorosła różniło się od tego, gdy byłam jeszcze małą dziewczynką. Wtedy nie widziałam tego jaki jest skryty i zamknięty, nie widziałam jego wiecznie zblazowanej miny, która wyrażała tak niewiele emocji - nie widziałam w tym nic niepokojącego. Widziałam jedynie ładnego, wysokiego chłopca, który mógłby mnie uratować, gdyby tylko zechciał.
Teraz obserwowałam mężczyznę którym się stał, zdawałam sobie sprawę z jego inności i zastanawiałam się jak do niego dotrzeć.
- Co u ciebie Ash? Jak studia?
- Skończyłem mechanikę maszyn – wyrecytował patrząc martwo w jakiś punkt na ścianie.
- Tak słyszałam. Wow, brzmi naprawdę ciekawie – zagadnęłam, ale on jedynie zerknął na mnie i westchnął przeciągle. Pokręcił głową, po czym wrócił do gapienia się w ścianę.
- Studia to strata czasu. Musisz nauczyć się miliona niepotrzebnych rzeczy, które później zupełnie nie przydają ci się w praktyce. Zrobiłem to z nudów, oraz dlatego, że musiałem – wzruszył lekko ramionami.
No tak, szczery do bólu, jak zwykle.
- Rozumiem. A ty o czym chciałbyś porozmawiać? Jest coś o co chciałbyś mnie zapytać?
Znowu powoli przekręcił głowę w moim kierunku, a mnie przeszły dreszcze. Czułam się nieco dziwnie w jego towarzystwie i nie rozumiałam dlaczego. To był mój Ash, nie musiałam się go obawiać. Więc dlaczego wzbudzał mój niepokój?
- Nie wiem – odpowiedział, a po chwili konsternacji dodał. – Jesteś z nim szczęśliwa? Jak on się nazywa...
- Z Adamem?
Pokiwał głową w odpowiedzi i zmrużył oczy.
- Nie, właściwie to się rozstaliśmy... - odparłam, z zażenowaniem przypominając sobie jak wczoraj wieczorem próbowaliśmy uprawiać z Adamem seks niedługo po tym jak rozstałam się z Ashem.
Było cholernie niezręcznie i dziwnie. Zresztą nie wychodziło nam zarówno w łóżku jak i poza nim. Nie układało nam się od dawna, a nasz związek był pozbawiony nie tylko chemii ale i porozumienia, więc zaczynałam mieć tego serdecznie dość. Stwierdziłam że po prostu nie powinnam przeciągać na siłę czegoś co nie ma przyszłości.
- Dlaczego?
- W pewnych sprawach zupełnie się nie dogadujemy, sam rozumiesz.
- Nie rozumiem.
- Nie jesteśmy kompatybilni na przykład w kwestiach łóżkowych.
- Nadal nie rozumiem. Co znaczy w kwestiach łóżkowych?
- Mam na myśli seks, Ash – odparłam wprost, bo byłam gotowa uwierzyć, że on myśli teraz o poziomie twardości materaca, lub miejscu w którym powinno stać łóżko w sypialni.
- Seks – powtórzył spokojnym tonem.
- Okej... Myślę, że powinniśmy zmienić temat...
- Też mam wyjątkowo nieudane życie erotyczne – zakomunikował z miną tak zblazowaną, jakbyśmy rozmawiali o pogodzie.
CZYTASZ
Ashes
RomanceZnajdziesz tu: ☀️ grumpy/sunshine 🔥 różnica wieku 🎸 muzycy ⚡️ przyjaciel brata ❤️🔥 hate/love ❤ spotkanie po latach 18+ *Ash i Sunny*
