+18 Współczesna nowa wersja znanej historii winx od pierwszego sezonu. Bloom jest szesnastoletnią dziewczyną mieszkającą w małym miasteczku o nazwie Gardenia w stanie Kalifornia. Pewnego spokojnego dnia zostaje porwana do magicznego wymiaru Magix, a...
Sky leżał w swoim wielkim pałacowym łożu nagi, na rudowłosej kobiecie leżącej na plecach pod nim z rozłożonymi nogami i Sky namiętnie całował jej szyję i pieścił dłońmi nagie ciało, a ona drżała od samego jego dotyku, a gdy poczuła jego dłoń na swoim udzie blisko miejsc intymnych, to aż się wzdrygnęła, a Sky zareagował na to seksownym uśmiechem.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
- Drżysz gdy cię dotykam Bloom. - wyszeptał jej do ucha Sky.
- Ymmm to mój pierwszy raz, jeszcze nie byłam z nikim tak blisko. - Odpowiedziała drżącym głosem, a on delikatnie przeczesał jej włosy dłonią i zgarnął je za jej ucho.
- No wiem kochanie, dlatego będę bardzo, bardzo delikatny. - odpowiedział i zaczął całować i schodzić pocałunkami niżej.
Całował ją po szyi, przez dekolt, piersi, brzuch, aż dotarł pomiędzy jej nogi, a przez to co robił jej tam językiem, ona zaczęła jęczeć z rozkoszy.
I wtedy Sky się obudził w swoim łóżku, ale w Czerwonej Fontannie.
- Kurwa co jest? - Zapytał sam siebie po tym śnie czując swój wzwód.
- Ja pierdolę... - Westchnął i położył sobie na twarzy mocno drugą poduszkę.
Godzinę później my w Alfei stałyśmy przed biurkiem Faragondy.
- Biorąc pod uwagę wczorajsze wydarzenia i waszą zaradność, wasza kara się skończyła. - powiedziała Faragonda, a my się ucieszyłyśmy.
- Nareszcie nasze moce! - Zawołała Stella.
- A co ze zniszczeniami w mieście? - Zapytała Tecna.
- Spokojnie, poprosiłam tatusia, to znaczy króla Radiusa i w swojej łaskawości wszystko ogarnął, a dodatkowo w naszym imieniu wpłacił na cele charytatywne. - Wyjaśniła Stella.
- Tak, szkody materialne zostały zrekompensowane, ale mam nadzieję, że wyciągnęłyście z tego lekcję. - Rzekła Faragonda.
- O tak, więcej rozwagi przy używaniu magii. - powiedziałam.
- I że przy rzucaniu zaklęć trzeba brać pod uwagę wszystkie czynniki zewnętrzne takie jak miejsce, otoczenie i inne okoliczności które mogą nam sprzyjać lub nie. - dodała Tecna.
- No i oczywiście zapewnienie bezpieczeństwa sobie i innym. - Podkreśliła Flora.
- No to się rozumiemy. - zakończyła ten temat Faragonda.
- Yyy, a co z moim pierścieniem? - Zapytała Stella chcąc odebrać duplikat, aby nikt nie odkrył oszustwa.
- A tak, oczywiście... - Mówiła Faragonda wyciągając z szuflady pudełeczko od Griseldy i położyła je na biurku otwierając i wszystkie włącznie z Faragondą zobaczyłyśmy, że jest puste i Stella zbladła.
- Ono jest puste. - wydusiła z siebie Musa.
- Tak wiem. - Odpowiedziała Faragonda.
- Zapytajmy Stelli, gdzie jest jej pierścień? - zadała pytanie z uśmiechem Faragonda.