- Scott, może ja popłniam błąd? - zmartwiłam się.
- Nie wiem, Liz...-westchnął chłopak podchodząc do lodówki. - Kocham twoją mamę! - powiedział już uradowany.
Problem leży w tym, że nie mam pojęcia co zrobić. Luke zjawił się mówiąc mi, że mam unikać Harry'ego, a teraz kiedy potrzebuję rady go nie ma. Boję się, naprawdę się boję! Najbardziej tego, że Styles zna prawdę i nie musi się krępować z tym żeby mi coś zrobić. Głupią tez postąpiłam uprawiając z nim seks. Przecież to nienormalne. Mój pierwszy raz miał być z kimś kogo kocham i z kimś kto zrobi to delikanie. Za to zrobiłam to z falszywym Harry'm, który nie była za delikatny. Co nie zmienia faktu, że mi się podobało. Właśnie...Wszystko jest takie skomplikowane! Mogłam wcześniej pomyśleć, to teraz bym nie żałowała i byloby wszystko dobrze.
- Dlaczego? - zapytałam beznamiętnie nawet nie patrząc na Scott'a.
- Zostawiła wczorajszą pizze! - pisnął jak mała dziewczynka. Typowe. Scott kocha jedzenie.
Jak uszczęśliwić Scotta?
1. Zrób mu jedzenie.
2. Kup mu jedzenie.
3. Daj mu jedzenie.
- Dobra, żryj to. Potem idziemy do skateparku - burknęłam, a Scott skinął głową i zabrał się za posiłek.
* * *
- Poprostu się odepchnij nogą! - krzyknęłam zbulwersowana do Scott'a.
Uczę go już z godzinę zwykłej jady na desce. Oczywiście to takie trudne stanąć na kawałku drewna i odepchnąć się lewą nogą! No cóż, dla niechcącego nic łatwego. Po pewnym czasie załapał o co chodzi i nauczył się jazdy, hamowania oraz skrętów. Najprostsze, podstawowe rzeczy, które osobiście opanowałam w pół godziny. Wystarczy się nie bać. Nic trudnego. Wystarczy przełamać strach.
Tak właściwie, to może tak jest też z moim życiem? Może muszę przelamać się i porozmawiać z Harry'm? Tylko problem jest w tym, że ja amortyzuję, chronię Scott'a, a mnie nikt nie obroni przed Harry'm. Nikt.
- Brinley! - usłyszałam czyjeś nawoływanie. Odwrócilam się i ujrzałam Harry'ego idącego w moim kierunku z Amandą. Kieyd byli już obok Amnda prychnęła w moim kierunku. - Patrz i podziwiaj jak wygląda kobieta, Lizzy...- zadrwił Harry.
- Przepraszam, jak na razie stoi przede mną przygłup i sztuczna dziwka...- odparłam prychając pod nosem. Harry pozwala sobie na zbyt wiele.
- No popatrz! Prznajmnij ta 'sztuczna dziwka' jest dobra wn łożku, w porównaniu do niektórych...-cios poniżej pasa Styles!
Z całej siły uderzyułam go z otwartej dłoni w twarz. Zanim dotarło do mnie co właśnie zrobiłam, Scott złapał mnie za rękę i zaczął biedz w kierunku wyjścia. Całą drogę przebyliśmy w ciszy, dopiero pod moim domem odezwal się.
- To było dobre! - pisnął zadowolony.
- Dzięki...-mruknęłam.- Ale on się zemści.
Przepraszam za opóźnienie z rożdziałem! Kolejny dodam w tedy, kiedy będzie 5 komentarzy!
Susann :)
CZYTASZ
school enemy | harry styles
Fanfictionharry styles; complited; when they have always hated and she comes back years later
