rozdział 4

9.4K 220 56
                                    

Dałam moim zjebanym towarzyszom ich zakupy i odjechałam ze stacji.

Podjechałam pod dom. Wysiadłam, wyciągając klucze ze stacyjki.
Podreptałam do drzwi. Światła były zgaszone, ale w sumie co się dziwić. Była już trzecia w nocy, a ciocia i Devis pewnie spali. Weszłam po cichu, stawiając pusty kubek po kawie na stół. Przez przypadek klucze w mojej ręcę obiły się o marmur blatu. Miałam nadzieję, że ich nie obudziłam. Chłopacy wyminęli mnie i poszli do swoich pokoi. Mi nie chciało się spać. Wyciągnęłam z szafki rozpuszczalną kawę i wsypałam, do jakiegoś dużego kubka. Zalałam zimną wodą i dodałam mleko. Na koniec dodałam jeszcze małą łyzkeczkę cukru i wymieszałam. Poszłam z kubkiem do sypialni, starając się aby niczego nie wylać. Jakby znikąd pojawił się przede mną Nicholas.

-Zamierzasz iść spać? -zapytał z lekką chrypą.

-Nie, będę pić napój bogów i kręcić dupą na rurze. A co? -uśmiechnęłam się, mówiąc ostatnie dwa słowa.

-Jest trzecia w nocy, kobieto. A ty masz jutro do szkoły. I nie chcesz iść spać, tylko wolisz wypić kawę i tańczyć? Pojebało cię?

-W czym masz problem? Zawsze po wyścigach tak robię. -wzruszyłam ramionami.

Chłopak przewrócił oczami i mnie wyminął.
Poszłam prosto do pokoju, zapalając światło. Zajarałabym kurwa. Wyciągnęłam z plecaka jointy, które dał mi kiedyś mój przyjaciel. Kiedyś będę chodować sobie konopię i robić skręty codziennie. Podpaliłam końcówkę i się zaciągnęłam. Love it! Zapomniałam nawet wyjść na zewnątrz. Paliłam w pokoju. Usiadłam po turecku na środku łóżka i przymknęłam powieki. Zaciągałam się i wypuszczałam dym.
Gdy skończył mi się skręt, wywaliłam go za okno. Nie zauważyłam kiedy do pokoju wszedł mi Nicholas.

-Czemu jebie tu trawką? -zapytał.

Spojrzałam na niego, upijając łyk kawy.

-Chcesz skręta? -mruknęłam.

-No ba, pytasz dzika czy sra w lesie. Dawaj.

Dałam mu zapalniczkę i jointa. Trochę mi uderzyło to do łba. Walnęłam się na łóżko, na którym siedział brunet.

-Wkurwiłam się na siebie. -mruknęłam.

-Bo? -spojrzał na mnie.

-Zdradziłam go. -zasłoniłam twarz dłońmi.

-Jest brunetem czy blondynem? -zapytał.

-Blondynem. -zmarszczyłam brwi.

-No to jebać typa. Blondyni są do wyjebania.

-Ale... Twój brat jest blondynem...

-No wiem. Tutaj daję ci przykład. -puścił mi oczko.

Zaśmiałam się.
Spojrzałam na chłopaka. Wypalił już całego skręta. Wyrzucił go za okno i usiadł spowrotem.
Pokazał głową na rurę.

-Zatańczysz coś? -zapytał.

-Nieee -jęknęłam. -brzuch mnie boli. Za dużo kofeiny.

Nic, pokiwał głową.

Spojrzałam na ścianę. Dopiero zauważyłam, że była na niej zasłona, która coś za sobą ukrywała.

-Co jest za tą zasłoną? -zmarszczyłam brwi.

-No kurwa, okno. -wywrócił oczami.

Podeszłam do ściany i odkryłam to, co było zasłonięte. Zwykłe okno, z widokiem po lewej. Ale kilka metrów naprzeciw, było drugie okno do czyjegoś pokoju.

-Kogo to pokój? -zapytałam.

-Prawdopodobnie mój lub Lucas'a.

-Jezu, czyli kogo?

-Mój. -mruknął.

Pokiwałam głową.

Usiadłam obok niego i na niego spojrzałam. Musiałam podnieść wysoko głowę, bo był strasznie wysoki, nawet jak siedział.
Odwzajemnił moje spojrzenie.
Byłam zjarana i wszystko mi się kręciło. Poczułam zawód na sobie. Znowu przypomniałam sobie o zdradzie. Potrzebowałam chwili czułości. Nic, był akurat blisko. Przybliżyłam się do niego i przytuliłam się całym ciałem, do jego boku.
Nie odwzajemnił uścisku. Wpatrywał się pusto w podłogę. Chyba nadcczymś myślał.
Było mi smutno. Przytuliłam go mocniej. Poruszył ręką i lekko odwzajemnił przytulasa.
Po kilku sekundach jednak zabrał rękę i odchrząknął.

-Ten... Spać idź. Bo powiem Alice. -spoważniał.

Wywróciłam oczami.

Brunet wstał i wyszedł za drzwi. Poszłam do łazienki i zmyłam makijaż. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam piżamę. A w sumie, to bardziej zwykły, sportowy stanik i krótkie spodenki. Nie zdawałam sobie sprawy, że byłam dosłownie naprzeciwko okna, którego nie zasłoniłam. Ściągnęłam top, a potem zabrałam się za odpinanie stanika. Nie umiałam kurwa ściągnąć tego chujostwa. Ciągle zapinało się na inny guzik, gdy wyciągałam inny. Nosz ja pierdole! W końcu udało mi się go odpiąć a moje nagie ciało, złapało chłodny wiatr. Sięgnęłam po stanik, tylko ten bardziej wygodny i sportowy. Zmieniłam spodenki na luźniejsze, a obcisłe wyrzuciłam gdzieś pod okno. Związałam włosy w kitkę. Po chwili usłyszałam dzwonek z telefonu. Weszłam w instagrama, z którego przyszło powiadomienie.

Od: Nicholas.walker
Tak ogólnie, radziłbym zasłaniać te zasłony, ale ja chcesz. Fajne miałem widoki.

Kurwa, Leila ty idiotko.

Spojrzałam na okno. W drugim nie było widać już chłopaka.
Przywaliłam sobie otwartą dłonią w czoło. Szybko zasłoniłam okno i rzuciłam się na miękkie łóżko.
Ta kawa chuja zdziałała. Tak chciało mi się spać. Nie mogłam o niczym myśleć. Znaczy, myślałam o wielu rzeczach na raz i nie mogłam się skupić na jednej. Zjarana zasnęłam po dwudziestu minutach bicia się z moim umysłem, aby myślał tylko o jednej rzeczy, a nie, stu na raz.

***
Obudziłam się po dziesiątym budziku. Przetarłam twarz dłonią i podniosłam się do pozycji siedzącej. Spojrzałam na godzinę.
Lekcje zaczęły się pięć minut temu. Łeb mnie nakurwiał, a odczucia były takie, że mogłabym zasnąć na stojąco. Leniwie wylazłam z łóżka i podreptałam do kuchni na dół. Chyba byłam sama. Bynajmniej, tak myślałam. Zrobiłam sobie płatki owsiane. Miałam wielkie wory pod oczami. Stałam w kuchni w samym staniku i jakichś pierwszych lepszy spodenkach, z poczochranymi włosami. Zagapiłam się na mleko w misce. Ocknęłam się, gdy ktoś odchrząknął. To Nic, stał w progu kuchni z założonymi rękami.

-wyglądasz... -zaczął. -jak zmasakrowany zombie.

-No kurwa, dzięki stary. -mruknęłam ze straszną chrypą.

-zdajesz sobie sprawę, że stoisz przede mną tylko w staniku? -zapytał.

-I? Co mam go dla ciebie ściągnąć? Czy o chuj ci teraz chodzi? -zapytałam głosem, jak jakaś staruszka.

-Fajnie by było... -szepnął.

-Spierdalaj. -kaszlnęłam.

Usiadłam przy stole, z miską z mlekiem. A no tak... Jeszcze płatki. Wstałam i podeszłam do szafki. Zła szafka. Druga. Też kurwa zła. Otworzyłam dużą szufladę i dopiero tam były płatki. Wsypałam trochę do miski, prawie upuszczając opakowanie. KURWA JA CHCĘ SPAĆ! odstawiłam pudełko spowrotem, nie dbając o to, aby zamknąć szafkę. Nicholas nadal mi się przyglądał.

-No i czego się tak lampisz, kurwa? -warknęłam.

-Przytuliłaś mnie wczoraj. -powiedział.

-Zapomnij o tym. -mruknęłam, przeżuwając płatki.

*****
Hejo! Teraz akurat trochę trótszy rozdział, sorki.
Możecie napisać czy wam się podobał!

Пока-пока!❤️🎀

MafiaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz