rozdział 21

5.8K 142 45
                                    

Miesiąc później

Nadal chodziłam przygnębiona. Rodzice mojej przyjaciółki zrobili jej pogrzeb, gdy policja znalazła jej ciało. Ciągle wspominałam miłe chwile, spędzone wraz z nią. Nasze wypady do kina, oglądanie śmiesznych filmików na YouTube, wygłupianie się razem.

Nadszedł dzień zakończenia roku szkolnego. Zawsze chodziłam i szykowałam się na ten dzień, z Megan. Teraz musiałam sama. To mój przedostatni rok. Nicholasa i Lucasa ostatni. W dzień zakończenia, szkoła ozganizuje duży bal, na który każdy musi ubrać się elegancko. Zdecydowałam się, więc, na czerwoną, lekko obcisłą sukienkę na ramiączkach. Ubrałam do tego czarne szpilki i wyprostowałam włosy. Zrobiłam lekki makijaż i wybrałam biżuterię. Złotą, oczywiście. Gdy mam srebrne kolczyki, mam wtedy całe zaczerwienione uszy i podrażnione. Ze złotem tak nie jest. Ubrałam małą czarną torebkę, do której włożyłam telefon, kilka kosmetyków i pieniądze.

Zeszłam na dół. Przy drzwiach czekał na mnie Nicholas wraz ze swoim bratem. Mój pewnie jeszcze spał. Nicholas miał na sobie czarną koszulę, która lekko opinała jego ciało, przez co było widać jego mięśnie. Założył czarne spodnie od garnituru, a na szyji miał srebrny łańcuszek. Lucas był ubrany podobnie, tylko on miał białą koszulę. Już z daleka wyczułam te cudne perfumy Nicholasa.

Lucas grzebał coś w telefonie, a brunet obok niego, wpatrywał się wprost na mnie.

-Wyglądasz... Zajebiście. -skomentował.

-A ty, jak ktoś, z kim mogłabym się przelizać. -uśmiechnęłam się.

Tak, jestem pojebana. Nie trzeba mi tego wypominać.

-Da się zrobić, dulce. -puścił mi oczko.

No ja myślę, co nie?

Blondyn się zaśmiał i wywrócił oczami.

-Idziecie już? -wychyliła się ciocia, z salonu.

-Tia. -mruknął Lucas.

-Dobra, ale czekajcie. -odezwał się Nicholas. -mam ubrać do tego czarną marynarkę?

-Nie. -odpowiedzieliśmy równocześnie.

Skinął głową. Chwycił mnie w talii i ruszył w stronę drzwi. Przepuścił mnie w nich i otworzył te od auta. Z tyłu, za miejscem pasażera usiadł Lucas.

Szkoła była ozdobiona, różnymi pierdółkami. Na hali, świeciło się na kolorowo, a na stołach było dużo jedzenia i picia. Obok drzwi ewakuacyjnych, stała ścianka do robienia zdjęć. Bramki były ozdobione różami i balonami. Ściankę wspinaczkową, zasłonili dużą zasłoną. Po podłodze walało się mnóstwo kolorowych balonów i innych rzeczy. Co roku, Megan pomagała nauczycielom wieszać te gówna. Teraz niestety, nie było na to szansy.

Dyrektor wygłosił przemowę, którą zawsza mówi na zakończenie roku szkolnego. Była długa, a mnie przynudzało. Siedziałam obok mojej koleżanki, Hailey. Nicholas był przy swojej przydzielonej klasie. Na końcu hali. Z Hailey trochę poplotkowałam i poobgadywałam nauczycieli i uczniów. Na szczęście, nie wspomniała o Megan.
Dyrek gadał już chyba drugą godzinę. Potem zmienił się z jakimiś innymi, „ważnymi" ludźmi z rady miasta. W taki oto sposób, minęły cztery godziny. Tyłek od ciągłego siedzenia na krześle mi zardzewiał. Dobiła godzina szesnasta. Najpierw był mały poczęstunek. Kątem oka wypatrzyłam Nicholasa. Rozmawiał z Lucasem i Reedem, swoim przyjacielem. Dopiłam swojego szampana i ruszyłam w ich stronę. Akurat teraz, miał być mój ulubiony taniec, belgijka. Stanęłam obok bruneta, a on skierował swój wzrok na mnie.

-Zatańczysz ze mną Belgijkę? -zapytałam.

-Nie lubię tego tańczyć. Jest w chuj męczące. -mruknął.

Zrobiłam maślane oczka, na co on westchnął. Wiedziałam, że mi uległ. Jak wytresowany piesek.
Uśmiechnęłam się i złapałam go za rękę. Ustawiłam się za jakimiś dwoma dziewczynami, a za mną był Hailey ze swoim chłopakiem. Gdy zobaczyła mnie z Nicholasem, szczęka jej opadła.

Nicholas tańczył spoko, ale szybko się zmęczył. Ja wytrwałam do końca i chciałam więcej. Dużo osób wyszło z partnerem po piątej zamianie. Gdy opadłam na krzesło, mój telefon zawibrował. Powiadomienie z numeru mojej zmarłej przyjaciółki. Jej morderca, zabrał jej telefon, gdy ją zabił.
Weszłam w wiadomość. Były tam screeny z wiadomości z moim byłym chłopakiem. Zmarszczyłam brwi. Zaczęłam czytać pierwsze słowa. Megan, obgadywała mnie z Xavierem. Co do kurwy? Pisała, że przyjaźni się ze mną tylko dlatego, aby częściej móc widzieć Nicholasa, że nigdy mnie nie lubiła i chciała zniszczyć mnie od środka. Nigdy nie uważała mnie za przyjaciółkę.

Łzy zaczęły napływać mi do oczu. Wstałam z siedzenia jak poparzona i szybko ruszyłam w stronę drzwi, zaczerpnąć świeżego powietrza. Przepychałam się przez ludzi, przepraszając ich. Wybiegłam z budynku i oparłam się o ścianę. Łapałam powietrze do płuc, ponieważ mi go zabrakło. Oczy strasznie mnie szczypały, a policzki zrobiły się mokre od łez. Czułam słony smak w ustach.
Aby móc częściej widzieć Nicholasa.
Zniszczyć ją od środka.
Te napisane słowa, ciągle krążyły w moim umyśle. Uważałam ją, kurwa, za najlepszą pdzyjaciółkę! Prawie jak siostrę! A ta głupia suka, non stop mnie oszukiwała! Może zabrzmi to źle, ale cieszę się, kurwa, że przyjaciel mojego brata i Nicholasa, ją zabił.
Ktoś chwycił mnie za ramię, gdy brałam ostatni głęboki wdech. Przede mną stanęła Hailey, a po drugiej stronie Nicholas.

-Co się stało, Dulce? -zapytał zmartwiony Nick.

Podałam mu mój telefon, aby zobaczył zrzuty ekranu wiadomości. Marszczył brwi, czytając to.

-Nicholas... Możemy jechać do domu? Proszę. -jęknęłam, pociągając nosem.

-Tak, tak. Oczywiście, joven. -podał mi telefon spowrotem.

(Dulce - słodki, słodka po Hiszpańsku. Joven - młody, młoda po Hiszpańsku. - autorka.)

Cicho pożegnałam się z Hailey i wsiadłam do auta. Przez całą drogę łkałam i płakałam. Gdy weszliśmy do domu, wszędzie było ciemno i pisto. Najwyraźniej, Alice i Davis gdzieś pojechali. Było już po dwudziestej. Chciałam iść spać dziś wcześniej. Wzięłam prysznic i przebrałam się w ciuchy do spania. Nicholas był w swoim pokoju, a ja nie chciałam spać sama. Bez pukania, weszłam więc do jego azylu. Siedział przed komputerem w samych bokserkach i klikał w klawisze. Podeszłam do niego i starając się, aby nie zasłonić mu ekranu, usiadłam na jego kolanach, brzuchem do klatki piersiowej. Wtuliłam się w niego, a on zatopił twarz w moich włosach.

-Ooo, ja pierdolę. -mruknął. -Włosy ci pachną wiśniami.

Zaśmiałam się cicho. Słodki jest.

*****
Takiego czegos byscie sie nie spodziewali pewnie, mam racje? No ale coz, wiekszosc osob nosi maski niewinnych. Sorki ze krotszy rozdzial!

Buenas noches, adios!💋🎀

MafiaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz