rozdział 12

7.1K 196 47
                                    

Po chwili znów zaczęło lać. Ale teraz to już dość mocno. Dostałam kilka wiadomości, prawdopodobnie od Nicholas'a. Wyciągnęłam telefon, omijając przychodzące powiadomienia od niego. Usiadłam na przystanku i w tym samym czasie, kupiłam bilet na autobus. Po pięciu minutach w końcu podjechał. Nie wiedziałam nawet gdzie chcę jechać. Zamierzałam wysiąść na piątym przystanku, z nie wiedzą, gdzie jestem. Kiedyś też tak zrobiłam, tylko, że była ze mną Megan. Uciekłam od rodziców, ponieważ mocno się kłócili, a ja nie chciałam słuchać ich krzyków.
Wsiadłam do autobusu i usiadłam na wolnym miejscu. Znikąd pojawił się obok mnie jakiś chłopczyk. Coś na oko siedem lat. Spojrzałam na niego. Płakał i bawił się rękoma.

-Co się stało, młody? -zagadałam do niego.

-Mama... Wysiadła na innym przystanku... I mnie zostawiła. -załkał.

-Na którym dokładnie? -zapytałam.

-Na pierwszym. Teraz będzie drugi. A ja boję się iść sam. -odpowiedział.

Westchnęłam i kliknęłam guzik stop. Akurat zatrzymaliśmy się na drugim przystanku. Złapałam chłopca za rękę i wyszłam z nim. Na zewnątrz było zimno i jeszcze padało, a on nie miał na sobie bluzy. Zatrzymałam się i ściągnęłam swoją, podając mu ją. Podziękował mi i ją ubrał. Ruszyliśmy w stronę pierwszego przystanku. Sama zamarzałam, ale ważniejsze było dla mnie, aby chłopakowi było ciepło i żeby był bezpieczny. Po dwudziestu minutach drogi, dotarliśmy wreszcie na ten zjebanh przystanek. Stała tam baba z zakupami. Młoda, około trzydziestkę miała. Chłopak mi się wyrwał mi do niej podbiegł. Wtulił się w jej nogi i uśmiechnął. Kobieta odwzajemniła uścisk, a potem spojrzała na mnie. Podeszła do mnie i szeroko się wyszczerzyła.

-Dziękuję bardzo, dobre dziecko. -powiedziała.

-Nie ma za co. -uśmiechnęłam się.

Ściągnęła chłopczykowi moją bluzę i mi ją oddała. Podała mu jego, a on od razu ją założył. Kobieta wyciągnęła z torby portfel i podała mi pieniądze.

-Nie, nie trzeba. -powiedziałam.

-Nalegam. -odpowiedziała.

-Naprawdę, nie trzeba. -pokręciłam głową.

Mama chłopca westchnęła i schowała pieniądze do portfela.

-A jak mogę się pani odwdzięczyć? -zmarszczyła brwi.

-Nie musi pani. Każdy na moim miejscu by tak zrobił. Tak myślę. -skinęłam głową.

-Dobrze, ale naprawdę bardzo, bardzo pani dziękuję. Jest pani wspaniała.

-Dziękuję. I nie ma za co.

Pożegnałyśmy się, a ja poszłam spowrotem w stronę, z której szłam. Przetarłam twarz dłonią. Przez nie uwagę, wpadłam na jakiegoś chłopaka. Przeprosiłam, nie patrząc mu w twarz i go wyminęłam. Chwycił mnie za ramię i skierował mój wzrok na siebie. Nicholas? Co do kurwy? Zmarszczyłam brwi i się od niego odsunęłam. Jego mina była poważna, postawa wyprostowana, a ciało spięte. Odsunęłam się jeszcze kilka kroków w tył.

-Zamierzasz wrócić do domu? -zapytał chłodno.

Zamrugałam kilka razy.

-Pytam się o coś. -powiedział bardziej ostro.

Pokręciłam głową.
Złapał mnie delikatnie za rękę i ruszył na przód.
Gdy nie chciałam iść, odwrócił się i przyciągnął do siebie.

-Leila, przysięgam, nie chciałem tego kurwa. Chciałem tylko zobaczyć czy będziesz zazdrosna. Chciałem cię podkurwić. Ta dziewczyna nic dla mnie nie znaczyła. Uwierz mi kurwa.

MafiaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz