rozdział 30

5K 132 22
                                    

Gdy byłam już u góry na korytarzu, zwolniłam. Ale może to źle, bo wpadłam na Lucasa. Spuściłam głowę na podłogę, nadal idąc w stronę sypialni. Jego ręka wylądowała na moim ramieniu.

-Co jest? Gdzie byłaś? Czemu beczysz? -zmarszczył brwi.

-Nic. -wymamrotałam. -Gdzie Kai?

-Pojechał z Nicholasem gdzieś. -rozluźnił twarz, ale po chwili znów bardziej się skupił. -Ktoś ci coś zrobił? Odpowiedz na moje pytania!

-Nikt mi nic nie zrobił, serio. Byłam w sklepie tylko. I nie płaczę.

-Płaczesz. Rozmazał ci się makijaż i masz czerwone oczy.

-Yhmm... Alergię mam. -wymyśliłam coś na szybko.

-Na co niby?

-Na ludzi. -uśmiechnęłam się kwaśno.

-O kurwa, ja też. Nie no, ale tak serio gadaj co się stało. Możesz mi ufać. Nie powiem tego nawet Nicholasowi, dobra? -podał mi mały palec.

Złączyłam nasze palce razem i uniosłam kąciki ust.
Otworzył drzwi do swojego pokoju i mnie w nich przepuścił.
Usiadłam na krześle i rozejrzałam się po pokoju. Dawno tu nie byłam. Z jakieś kilka miesięcy temu, gdy blondyn mnie pocieszał. Stał się moim przyjacielem. Może i nie zawsze się dogadujemy i ciągle sobie dokuczamy, ale zazwyczaj mogłam na niego liczyć.

Opowiedziałam mu wszystko od początku, a on patrzył na mnie z zmarszczonymi brwiami.

-Co kurwa? -powiedział po chwili, gdy skończyłam mówić.

-Nikomu ani słowa. -pokręciłam głową.

Z dołu rozległ się głośny huk. Byłam spięta i chciałam już stąd wyjść, bo Lucas wyżerał mnie swoim spojrzeniem. Idealna chwila.

-Idę zobaczyć co się stało. -wskazałam kciukiem na drzwi.

Szybko wstałam i wyszłam. Zeszłam po schodach, rozluźniając się. Rozluźnienie minęło po sekundzie, gdy zobaczyłam przed sobą Nicholasa, z moim bratem. Po Kaiu widać było, że ledwo co kontaktował. Nie był pijany. Był cały poturbowany. Miał rany na twarzy i szyji. Ręcę miał od krwi, podobnie jak ubrania.

-Matko Święta. -szepnęłam.

Szybkim krokiem ruszyłam w stronę brata, nie patrząc na bruneta obok. Chwyciłam Kaia za szczękę, na co on cicho syknął.

-Co ci się, kurwa, stało? -spytałam, obracając jego głowę w prawo i lewo.

-Pobił się. -odpowiedział za niego Nicholas.

-Z kim? -przeniosłam na niego wzrok.

Nie odpowiedział dłuższą chwilę.
Ponowiłam pytanie i w końcu dostałam odpowiedź.

-Szliśmy za tobą, Dulce.

Zmarszczyłam brwi.

-Śledziliście mnie, kurwa?

-Potrzeba ci ochorniarza. -wzruszył ramionami. -Tamta kobieta to jedna z prostytutek mojego ojca.

Kobieta, którą zabiłam to dziwka. Niewinna kobieta. Ona nie chciała nią być. Ja pierdolę.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć.

-Dobra, nie przejmuj się tym tak bardzo. Nic ci nie grozi. Na świecie każdy co chwilę kogoś morduję, nie jesteś jedyna, no nie? A poza tym, ta dziewczyna nie była niewinna. Miała swoje za uszami, ale nie interesuj się co. -zmienił temat.

-Kai go zabił? -zapytałam.

-Zabił złą osobę, ale pobił tamtego faceta. -odpowiedział niewzruszony.

-Zabił innego człowieka? Co kurwa? -zaaferowałam się.

-No cóż, nie jego wina, co nie? Ciemno było, pojebały mu się kolory włosów. -wzruszył ramionami.

-Mi też się kiedyś pomyliły! -krzyknął z góry, Lucas.

-Ej, a on zawsze się tak wtrąca w rozmowy? -wymamrotał Kai.

-Tak. -odpowiedzieliśmy oboje.

-I nie szanuje przestrzeni osobistej, ale to rodzinne. -nawiązałam do Nicholasa.

-Chcesz coś pooglądać? -zmienił temat niebieskooki.

-No właśnie o tym mówiłam. -wywróciłam oczami.

Ruszyłam w stronę kuchni, po wodę. W tej samej sekundzie gdy piłam, Nicholas wbiegł do kuchni i specjalnie przechylił mi szklankę, a cała jej zawartość wylądowała na mojej bluzce. Przymknęłam powieki. Brunet parsknął śmiechem, a ja wolno się do niego odwróciłam.

-Jesteś normalny? -zapytałam, starając się brzmieć na nie wkurwioną.

Nicholas z uśmiechem na twarzy spojrzał na moją bluzkę.

-Nie. -odpowiedział niewzruszony.

Swój wzrok skupił nie na mojej twarzy, tylko na piersiach. Specjalnie odczepiłam mokrą bluzkę od ciała, żeby nie miał teraz na co się gapić. Potrząsnął głową i spojrzał teraz na moją twarz.

-Głodna? -zmienił temat.

Pokręciłam głową i zrobiłam krok w stronę drzwi. Niespodziewanie, Nick owinął wokół mojej talii rękę i nie pozwolił wyjść. Siłą posadził mnie na krześle i trzymał ramię, abym nie spierdoliła do pokoju. Rzucił przede mną talerz z naleśnikami, słoik czekolady, banana, bitą śmietanę i drzem. Pomrugałam kilka razy, aby upewnić się, że nic mi się nie przewidziało.

-Zjem to, ale wisisz mi małą przysługę. -uśmiechnęłam się.

-Dla ciebie wszystko. -ukłonił się.

What the fuck? Wszystko?

-Idź mi do sklepu po brązową farbę do włosów.

Uśmiech z twarzy Nicholasa zniknął.

-Ciemny brązowy? -dopytał.

Skinęłam głową, nakładając czekoladę na naleśniki.
Brunet szybko wyszedł z domu.

Gdy wszystko zjadłam, ruszyłam w stronę swojego pokoju. Na korytarzu minęłam się z bratem. Miał kilka plastrów na twarzy. Za sobą usłyszałam głośne i szybkie wchodzenie po schodach. Gdy się odwróciłam, wylądował na mnie Nicholas z farbą w dłoni. Upadłam na ziemię, a on na mnie. Ledwo co mogłam oddychać. Wyglądało to, jakby było specjalnie. Chłopak zawisł nade mną, a gdy odnalazł moje spojrzenie, zjechał wzrokiem na moje usta. Szybko mnie w nie cmoknął i się podniósł. Byłam zdezorientowana. Wszystko zadziało się w ciągu kilku sekund.
Wyrwałam mu farbę i odwróciłam się w stronę pokoju.

Wysuszyłam włosy i je rozczesałam. Podeszłam do lustra, aby zobaczyć jak wyglądam. O kurwa! Nie że mam wysokie ego, ale wyglądam zajebiście. Pierwszy raz w życiu się sobie tak podobam. Gdybym nie była sobą, a po świecie chodziła taka sama osoba jak ja teraz, mogłabym być nawet lesbijką. Zeszłam na dół, prawie wywracając się o swoje nogi. Każdy, prócz Davisa siedział w salonie i oglądał jakąś komedię.

-O kurwa! Co tu robi Mia Khalifa!? -krzyknął Lucas.

-Co... Jaka Mia Khalifa? -zmarszczyłam brwi.

-To taka gwiazda prono. -odpowiedział niewzruszony Nicholas.

-Wiem kto to, ale nie wyglądam jak ona! -krzyknęłam.

-Dodajmy ci okulary, będzie jeden do jeden. -wzruszyła ramionami, Alice.

-No to co Mia, idziemy nakręcić film? -uśmiechnąl się cwano Nick.

Nie no, kurwa, wychodzę. Jakie pojeby!
Odwróciłam się spowrotem, ale ktoś od tyłu złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Oczywiście, nikt inny jak Nicholas Walker. Wywróciłam oczami, gdy usiadł na kanapie, a ja wylądowałam na jego kolanach.

MafiaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz