rozdział 19

6.2K 158 22
                                    

Leila

Wyjechałam swoim autem, z domu Davisa. Byłam wkurwiona na Nicholasa. Kim był ten człowiek? Co mu zrobił? Dlaczego Nic, go pobił? I na chuj się na mnie wydarł? Wie, że tego nie lubię.

Nie pojechałam do Megan, bo to byłoby zbyt oczywiste, a znając go, już by jechał mnie szukać. Pojechałam więc na tor. Przez ulicę jechałam zaledwie 70km/h, ponieważ był duży ruch i teren zabudowany. A poza tym, widziałam niedaleko policję. Po drodze wjechałam jeszcze na stację, aby zatankować. Przy okazji, kupiłam sobie fajki i wodę.

Skręciłam autem w stronę toru. Tym razem, nie było tam pusto. Na ławkach siedziało kilka osób. Dwie dziewczyny i czterech chłopaków. Palili jednorazówki i pili alkohol. Widać, że byli młodsi ode mnie. Może ze czternaście mieli. Dookoła nie widziałam aut, więc chyba przyszli na pieszo.
Gdy wysiadłam z auta, skierowali całą swoją uwagę na mnie. Jeden z chłopaków, w czerwonej bluzie, wskazał na mnie głową. Powiedział coś do drugiego, na co on wstał i wyciągnął coś z kieszeni. Mały nożyk. Bracie, takim to ja chleb kroję.

-Kolego, prędzej siebie tym skaleczysz, niż mnie dźgniesz. -prychnęłam.

Przyśpieszył krok. Gdy był już dość blisko, wyciągnęłam z auta pistolet. Czasem się przydaje. Odbezpieczyłam go i wycelowałam w chłopaka. Stanął jak sparaliżowany. Uniósł ręcę do góry i zaczął się wycofywać.

-Rzuć ten nożyk. -mruknęłam.

Wykonał polecenie. Jego przyjaciele, patrzyli na mnie jak na jakiegoś ducha. Chłopak przede mną, miał rozszerzone źrenice i zaczerwienione białka. Chwiał się i wyglądał jakby miał zaraz się wyjebać. Ćpuny. Jak można się aż tak rozjebać. I to w takim młodym wieku? Ja pierdolę. Jakbym widziała swojego brata, kurwa. Siedzi na odwyku już rok. Nadal nic mu nie pomogło. Muszę go odwiedzić.

-Wypierdalać stąd. -warknęłam i wskazałam pistoletem na drogę wyjazdu.

Pokiwali głową i szybko wstali. Wybiegli z terenu.Jeden chłopak, wywrócił się po drodze, ale wstał i pobiegł dalej za kolegami.
Na ławce, zostało kilka pustych puszek po alkoholu i woreczek z amfetaminą. Ja pierdolę, ale głupie bachory. Są jeszcze, kurwa, głupsze niż mój brat. On chociaż legalnie mógł alkohol kupić. Dwadzieścia cztery lata, a tak się stoczył. Ćpał jeszcze przed śmiercią rodziców, ale co się dziwić. To na nim zazwyczaj wyładowywali złe emocje. Brakuje mi go.

Wsiadłam do auta i pojechałam do ośrodka, w którym się teraz znajduje.
Dojechałam tam w ciągu czterdziestu pięciu minut. Po wejściu do środka, spytałam pani z recepcji, gdzie aktualnie się znajduje. Weszłam do jasnego pomieszczenia i zastałam mojego brata, siedzącego na łóżku i czytającego książkę. Był ubrany w czarne spodnie i białą koszulkę. Miał lekko dłuższe włosy, niż kiedy ostatni raz go widziałam. Zaciskał szczękę i wodził wzrokiem po literkach na papierze. Gdy usłyszał otwierające się drzwi, skierował wzrok na mnie. Rozluźnił się i odłożył lekturę na bok. Uśmiech wlazł na jego twarz. Wstał z łóżka i szybkim krokiem, podszedł do mnie. Mocno mnie do siebie przyciągnął, a ja oplotłam ręcę wokół niego.

-Cześć, siostrzyczko. -westchnął w moje włosy.

-Hej, jak tam? Dobrze się czujesz? -zapytałam.

-Tak, błagam młoda, niech ciotka mnie już stąd zabierze, albo ty. Ja naprawdę już nic nie biorę. Oni się na mnie, kurwa uwzięli!

-Mogę ci ufać? Jeżeli mówisz prawdę, zadzwonię do cioci. Ale jeżeli nie, to... -nie zdołałam dokończyć.

-Przysięgam! Słowo harcerza. -przyłożył dłoń do serca.

Westchnęłam i wyciągnęłam telefon z kieszeni. Spojrzałam na brata. Miał mocno zarysowaną twarz. Byłam do niego bardzo podobna. Wpatrywał się we mnie, swoimi brązowymi tęczówkami i z uśmieszkiem na twarzy.

Wybrałam numer do cioci. Odebrała niemal od razu.

-Leila, gdzie jesteś?! -warknęła.

W słuchawce słyszałam też kilka innych głosów. Jeden z nich, najgłośniejszy, należący do Nicholasa.

-Wypiszesz Kaia? -spytałam.

-Jezu, Leila. Co ty tam robisz?

-Wypiszesz czy nie?

-Dobra, wypiszę, już jadę. Nicholas jedzie ze mną.

Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo ciotka się rozłączyła.
Westchnęłam i zaczęłam rozglądać się po pomoeszczeniu. Od mojej ostatniej wizyty tutaj, mało się zmieniło. Łóżko nadal stało przy oknie, obok jego była szafka, a na niej wazon z tulipanami. Na drzwiach od toalety, pojawiło się więcej naklejek. Reszta mebli stała inaczej. Usiadłam z Kaiem na kanapie. Długo sobie rozmawialiśmy.

-Masz chłopaka? -zapytał z uśmieszkiem.

Wzruszyłam ramionami.

-Nie wiem na czym stoimy. -spuściłam wzrok.

-A kochasz go? -zmarszczył brwi.

-Sama nie wiem.

Kai skinął głową, na znak zrozumienia. Do sali weszła Alice, a za nią Nicholas. Ciocia przytuliła mojego brata, a Nic, stanął w rogu pokoju. Wpatrywał się prosto we mnie, ze spokojnym wyrazem twarzy.

-Idę wszystko załatwić, idziesz ze mną, czy zostajesz tutaj? -spojrzała na mnie, ciotka.

Już miałam otwierać buzię, aby powiedzieć, że idę z nią, ale Nicholas odezwał się za mnie.

-Zostaje tutaj. Pogadam se z nią i przyjedziemy do was.

Alice skinęła mu głową i wyszła z pomieszczenia, wraz z Kaiem. Na jego miejsce, usiadł Nic. Udałam obrażoną. Założyłam ręcę na piersi i odwróciłam głowę. Usłyszałam cichy śmiech chłopaka.

-Przepraszam, Dulce. -chwycił mnie za rękę.

-To naprawdę twój ojciec? -spojrzałam na niego.

-Tak, to mój ojciec. Ale nie utrzymuję z nim kontaktu. On zabił... Moją mamę.

Co do kurwy?
Znarszczyłam brwi. Auć. Nie wyobrażam sobie, co musi czuć.

Chłopak spuścił wzrok, a jego dłoń mocniej zacisnęła się na mojej. Chwyciłam jego twarz i do siebie odwróciłam. Spojrzał mi w oczy, tak, jak ja jemu. Zbliżył nasze twarze do siebie i złączył usta. Jak mam być szczera, przy Nicholasie, czuję się bezpiecznie i daleko od problemów. Po głowie wciąż chodziły mi słowa Kaia. Kochasz go? Ja pierdolę. No właśnie, czy ja go kocham? Kochanie kogoś, to dziwne uczucie. Świadomość, że ta osoba w każdej chwili może cię zostawić, boli inaczej. Nie do końca poznałam Nicholasa, więc nie wiem jaki jest. Czy czuje to samo do mnie, co ja do niego? Ale właśnie... Co ja do niego czuję? Boje się, że gdy pozna mnie całą i będzie znał moje wszystkie problemy, zostawi mnie. Ale czy on taki jest?
Dużo razy byłam w związach. Żaden nigdy nie trwał więcej, niż dwa miesiące. W jednym, zawiniłam ja. W tym, z Xavierem. W reszcie, toja zostałam zdradzona, lub zwyczajnie olana. Obawiam się, że z Nicholasem może być podobnie.

Przerwałam pocałunek i spojrzałam w jego niebieskie tęczówki. Wcześniej były ciemniejsze, ale teraz... Teraz wyglądały jak ocean. Kocham jego oczy. Kocham, jak się we mnie wpatrują.

*****
ELOELO! JAK WRAZENIA? CHCECIE SPOJLER? NIEWIELKI BEDZIE. CIEKAWA JESTEM CZY SIE WAM SPODOBA CZY MNIE ZA TO ZAJEBIECIE XDDDD OGLOSZE WAM GO NA TABLICY JAK CHCECIE ALE NAPISZCIE W KOMENTARZU CZY DAC CZY NIE!

Пока-пока❤️💋

MafiaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz