rozdział 14

6.9K 186 44
                                    

Ruszyliśmy więc w stronę klasy. W drodze, zadzwonił dzwonek na przerwę, a pełno uczniów wybiegło z klasy. Wszyscy pobiegli na stołówkę, tak, jakby pizza miała uciec im z talerzy. Wzięłam wraz z Nicholasem, plecaki, a po drodze dołączyła do nas Megan.

-Jak się czujesz? -zagadała.

-Jest okej. -mruknęłam.

Nadal byłam trochę słaba i lekko kręciło mi się w głowie. Wyciągnęłam z plecaka książki i włożyłam z szafki inne. Dużo osób na korytarzu, patrzyło się na mnie. Raz, usłyszałam jak dwie dziewczyny rozmawiają, prawdopodobnie o mnie, ponieważ mówiły „nie wiem, jak można być tak głupim, aby się głodzić. To powalone".
Nie powiem; zabolało mnie to. Weszłam do klasy i zostawiłam plecak przy ławce. Obok mnie, swój postawiła też Meg i potem wyszłyśmy. Widziałam jak Nic, Lucas i ich znajomi, rozmawiają przy szafkach. Gdy przechodziłyśmy obok nich, czułam na sobie czujny wzrok Nicholas'a.
Była to przerwa trzydziesto minutowa, więc wyszłyśmy na dwór. Wyciągnęłam z kieszeni papierosy i stanęłam za szkołą. Zanim zdążyłam wyciągnąć jedną fajkę, Megan wyrwała mi ją z rąk i pobiegła w stronę drzwi. Ukradła mi moje fajki! Co za żmija. Szybkim krokiem ruszyłam za nią, wkurwiona. Stała przy drzwiach od sali i obserwowała mnie.
Spróbowałam wyrwać jej papierosy z rąk, ale ta małpa się odsunęła.

-No proszę -złożyłam ręcę do modlitwy i lekko ugięłam kolana. -jeden papierosik tylko.

Pokręciła głową.

Nagle przerzuciła nad moją głową szlugi i do kogoś podała.
Nicholas je przechwycił i cwano się do mnie uśmiechnął. Zmarszczyłam brwi, niezadowolona.
Podeszłam do niego i teraz mu, próbowałam wyrwać pety. Gdy nie zdołałam tego zrobić, zwyczajnie go wyminęłam i wyszłam ze szkoły. Widziałam jak ruszyli za mną. Byłam już poza terenem szkoły. Poszłam do najbliższego sklepu, aby kupić nowe papierosy.

-Płuca ci kiedyś wysiądą. -odezwał się Nic.

-I dobrze. -mruknęłam.

-Mam uznać to za żart? -zapytał.

-Jak chcesz. -odpowiedziałam.

Sklep był dosyć blisko. Chwyciłam za klamkę od drzwi i mruknęłam ciche "dzień dobry" do kasjerki. Wzięłam z jednej z lad, gumy i poprosiłam o moje kochane Marlboro.

-Dowód. -powiedziała kobieta.

Za mną stała Megan i Nicholas.

Wyciągnęłam dowód z kieszeni i jej go podałam. Miałam nadzieję, że nie odezwą się teraz, że jest fałszywy. Na całe szczęście, tak się nie stało. Zapłaciłam blikiem i z uśmiechem wyszłam ze sklepu. Ścisnęłam fajki w ręcę, trochę mocniej. Otworzyłam i wyciągnęłam jednego. Włożyłam pomiędzy wargi i podpaliłam końcówkę. Zaciągnęłam się dość mocno i po dłuższej chwiili, wypuściłam dym z ust.

-Nie wiem, jak możesz palić to świństwo. -westchnęła Meg.

Wzruszyłam ramionami i przyśpieszyłam krok.

*
Po przyjściu do domu, rzuciłam plecak w kąt i położyłam się na kanapie. Bracia mieli jeszcze jedną lekcje, więc byłam sama. Jutro przylatują Davis i Alice. W końcu! Przetarłam twarz dłonią i ziewnęłam.

Minęły dwie godziny. Nadal nikogo nie było. Obejrzałam już cztery odcinki, mojego serialu. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Chwyciłam i odblokowałam ekran.

Od: Nicholas
Idziemy z Lucasem na impreze, wrocimy w nocy. Najlepiej zaklucz drzwi a jak chcesz zapros do siebie Megan. Nara.

Bruh. Mam nadzieję, że nie wrócą zalani w trupa.

MafiaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz