- Czyli dobrze rozumiem, że jakiś obcy mężczyzna wszedł po zamknięciu do lokalu, wylał twojego drinka, a następnie cię zwyzywał, a ty zamiast iść gdzieś to zgłosić, po prostu czekałaś, aż łaskawie sobie pójdzie – powiedział Travis znacznie podniesionym głosem.
- Yhm- mruknęłam od niechcenia.
Dzisiejszego poranka słyszałam chyba z setny raz to samo pytanie i zdecydowanie nie miałam siły więcej razy się powtarzać.
- Ty naprawdę jesteś jakaś nie poważna, a co jeśli miałby wobec ciebie złe zamiary ? - mruknął niezadowolony - Mało to się słyszy historii z udziałem takich właśnie nieznajomych mężczyzn. Co ci w ogóle odbiło ? Nie wchodzi się z obcymi ludźmi w rozmowę. Przynajmniej nie w tej dzielnicy, po tylu latach powinnaś o tym wiedzieć – dodał, a na jego czole pojawiła się widoczna zmarszczka zwiastująca zdenerwowanie.
Pretensja w jego głosie była wyczuwalna na kilometr i kompletnie nie rozumiałam dlaczego. Sytuacja, która miała miejsce wczorajszego wieczoru nawet w małym stopniu nie wynikała z mojej inicjatywy. To on się włamał i stanowił problem, którego należało się pozbyć, ja jedynie chciałam jak normalny człowiek zakończyć swoją pracę.
Czy miałam świadomość, że nie powinnam wchodzić z nim w dyskusję ?
Oczywiście, że tak, ale nie potrafiłam inaczej. Wywoływał we mnie emocje tak skrajne, że nie sądziłam, że kiedykolwiek ponownie będę w stanie ich doznać.
-Był chociaż przystojny? - zapytał Travis, a na jego twarzy pojawił się ten charakterystyczny uśmiech zwiastujący kłopoty.
- Travis !! – krzyknęłam, rzucając w przyjaciela poduszką.
- No co, już nawet zapytać nie można ? – złapał zwinnie przedmiot, a następnie odłożył go na sofę.
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz ?
Spojrzałam na niego, nie dowierzając, że w ogóle był w stanie pomyśleć o czymś tak absurdalnym.
- Przyznam, że w trakcie twojego gadania, kilka razy udało mi się wyłączyć – zaśmiał się - I dzięki bogu bo chyba bym zszedł słuchając tego monologu jeszcze raz – uniósł ramiona do góry.
- Boże, z kim ja żyję – przewróciłam oczami.
- To w dalszym ciągu nie jest odpowiedz na moje pytanie – poruszył sugestywnie brwiami.
- Nie wiem jak wyglądał, na twarzy miał maskę – mruknęłam od niechcenia.
Wspomniałam dzisiaj o tym co najmniej trzy razy, ale kto by to liczył.
- Czyli oprócz ubrań, a raczej ich brak, nie widziałaś nic, co by zwróciło twoją uwagę? - zapytał zaciekawiony.
- A to już zdążyłeś wyłapać ?
- Ej, to nie moja wina, że z całej historii ten fakt był najbardziej istotny – uniósł ręce w geście obronnym, a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. – To jak, zauważyłaś coś szczególnego w jego wyglądzie ? – kontynuował.
-Nie idioto – jęknęłam zmęczona – Ile razy mam ci jeszcze powtarzać, że ten facet nie miał w sobie nic szczególnego. Był irytujący, pewny siebie i arogancki jak każdy zadufany w sobie facet. Szczerze mówiąc, mam nadzieje, że nigdy więcej się nie zobaczymy, bo to mogłoby doprowadzić do trzeciej wojny światowej.
Nie chciałam wspominać Travisowi o dziwnych uczuciach, które towarzyszyły mi za każdym razem, kiedy się do mnie zbliżał. Wolałam potraktować to jako jednorazowe działanie, które nie przyniesie żadnych dodatkowych skutków ubocznych. Pragnęłam wierzyć, że nasza relacja pozostanie tak ulotna jak dym mojego papierosa, którego musiałam zapalić prosto po naszym starciu.
CZYTASZ
The Miracle Of Hell
RomanceŻycie lubi nas zaskakiwać w najmniej oczekiwanym momencie. Zazwyczaj krzyżuje nasze drogi umyślnie, mając określony na nas szczegółowy plan. Często nie zdajemy sobie sprawy, że nić podobieństwa potrafi zaważyć nad naszym losem jeszcze w momencie poz...
