Hope
Z każdej strony otaczały nas wielkie okrągłe stoły przy, których co i rusz zasiadali nowo przybili goście. Pomieszczenie ociekało, wręcz klasą i elegancją. Ściany pokrywały rzeźby, które tworzyły niestworzone i frasobliwe wzorki. Sufity natomiast ozdabiały ciemne freski przedstawiające tańczące pary. Wystrój wnętrza bardzo przypominał ostatni bal na który udało mi się wkraść, dostojny i gustowny wymiar otoczenia wprowadzał w osłupienie. Jednak pojawiały się też różnice, których nie dało się nie zauważyć. Poprzedni bal, był w jasnych stonowanych kolorach, a ten prezentował się co najmniej jakbyśmy stąpili do piekła w poszukiwaniu samego diabła. Mrok opanował całą imprezę niemal w całości. Wszyscy z wyjątkiem mnie mieli na sobie gustowne czarne stroje, opinające idealne ciała młodych celebrytów. Ten fakt niestety nie mógł ubiec mojej uwadze. Wyróżniałam się na tle wyglądu bo jako jedyna miałam na sobie aksamitną czerwień, ale również na tle statusu. W porównaniu do tych wszystkich sławnych i idealnych ludzi, wydawałam się nikim.
Dlaczego do cholery Nate postanowił wciągnąć mnie w takie bagno ?
Nie pasowałam tutaj. Byłam jedynie wyrzutkiem jakieś głupiej gry w którą pogrywaliśmy od bardzo długiego czasu. Nie byłam nikim sławnym, ani istotnym, ani nawet wartym jego uwagi, a co już mówiąc o tych wszystkich ludziach.
-Spokojnie. Jestem przy tobie – złapał mnie mocniej pod ramię, prowadząc w kierunku naszego stolika.
Kompletnie zapomniałam, że odkąd weszliśmy trzymał mnie pod ramię bardzo mocno. Mogłabym powiedzieć, że robił to wręcz w sposób zaborczy, jakby obawiał się, że ktoś będzie mu w stanie mnie odebrać. Jego zachowanie schlebiało mi w pewien sposób. Był sławny i bogaty, mógł mieć tak naprawdę każdą dziewczynę o której tylko by zamarzył. A on mimo wszystko pragnął mnie i z każdym spotkaniem pokazywał to coraz bardziej intensywnie.
-Dlaczego jako jedyna jestem w czerwonej sukience ? – wypaliłam naglę, czujnie mu się przyglądając.
-Bo chciałem, żeby tego wieczoru każdy zobaczył cię moimi oczami – odpowiedział pewnie, w dalszym ciągu ciągnąc mnie w odpowiednim kierunku.
- Nie rozumiem... – odpowiedziałam nieśmiało, czując jak nogi zaczynają się pode mną uginać.
-Jesteś wyjątkowa, mówiłem ci to już. Dzisiaj każdy cię tak będzie widział – uśmiechnął się szczerze.
Co za przebiegły dupek. Doskonale wiedział jaki dress code panuje podczas dzisiejszej imprezy, a mimo wszystko coś chciał mi udowodnić za wszelką cenę. I cóż muszę śmiało przyznać, że w małym stopniu to mu się udało. Czułam, że się wyróżniam, że wszystkie spojrzenia gości kierują się właśnie na mnie. I napędzało mnie to. Chociaż otwarcie bym tego nie powiedziała. Czułam cholerną adrenalinę i podniecenie o którym wcześniej wspominał Nate. Z drugiej strony zaś czułam strach i obawę, że medialna część imprezy po tym małym wybryku z jego strony nie da nam spokoju.
Nagle poczułam, że Nate gwałtowanie się zatrzymał w wyniku czego moja ręka niezdarnie wyswobodziła się z jego uścisku. Stolik nie odbiegał od innych w żadnym stopniu. Jedna rzecz natomiast zwróciła moją uwagę, która wyróżniała się na tle innych stolików. Znajdowała się na niej etykieta, a niej pogrubioną czcionką widniało moje imię i nazwisko. Natomiast pod nimi znajdował się małym druczkiem napis, który już kompletnie wybił mnie z rytmu.
Hope Evans – partnerka Nate'a Walkera
Nie, nie zrobił tego. Nie byłby do tego zdolny – przeklinałam się w myślach.
CZYTASZ
The Miracle Of Hell
RomanceŻycie lubi nas zaskakiwać w najmniej oczekiwanym momencie. Zazwyczaj krzyżuje nasze drogi umyślnie, mając określony na nas szczegółowy plan. Często nie zdajemy sobie sprawy, że nić podobieństwa potrafi zaważyć nad naszym losem jeszcze w momencie poz...
