Hope
Cisza w samochodzie była niemal ogłuszająca, a powietrze gęste jak mgła. Muzyka gdzieś w tle po cichu grała dodając mroku całej sytuacji. Na dworze również panowała ciemność, czarne jak węgiel niebo odbijało pojedyncze światło księżyca, które stanowiło jedyne przydrożne oświetlenie. Latarnie postanowiły nagle zgasnąć jakby wyłapały, że obecna sytuacja wymagała jedynie mroku. Nie wiedziałam do końca jak mam zachować się w tej sytuacji. Deklaracja, którą złożyliśmy sobie na moście była jak rozprysk w drobny mak szkła. Z jednej strony jego abstrakcja stanowiła piękny obraz z drugiej zaś potłuczone kawałki nie dało się już skleić. Owszem zawsze można było próbować, ale szansa na sukces była niemal znikoma. Wiedziałam, że dopuszczenie go do siebie było błędem, ale jego słowa niczym mantra odtwarzały się w mojej głowie w kółko i w kółko.
Bo mam wrażenie, że nikt wcześniej tego nie zrobił.
Uwierzył we mnie, pomimo tego, że nie miał świadomości jaka zepsuta byłam w środku. Chciał mnie poznać, a nie wiedział, że to ja mogłabym być jego najgorszym koszmarem. Walczył o mnie i próbował, pomimo tego, że już dawno zostałam stracona. Był moją nadzieją. I doskonale zdawałam sobie sprawę, że nie zasługiwałam na nią, ale może właśnie tym razem będzie inaczej. Może to on jest kluczem i rozwiązaniem moich wszystkich problemów, a nie jednym z nich jak początkowo zakładałam. Sama nie potrafiłam dokładnie określić, co właśnie się działo i czy kroki, które podejmowałam były słuszne. I choć nie potrafiłam mu w pełni zaufać i w dalszym ciągu byłam pełna obaw, to w jakimś małym stopniu mu uwierzyłam. Chciałam się przekonać, czy to co mówił i deklarował faktycznie było prawdą, czy kolejną grą by mnie zniszczyć.
- Wszystko w porządku ? – odezwał się wreszcie, skupiając się w pełni na drodze.
- Yhm – mruknęłam jedynie, nie wiedząc kompletnie co mu odpowiedzieć.
W mojej głowie działo się teraz zdecydowanie zbyt dużo, aby móc jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.
- Jesteś dość milcząca.
- Ty też zbyt rozmowny nie jesteś - odpowiedziałam kąśliwie.
Chwilę milczał, jakby analizował każde moje słowo, a potem westchnął ciężko.
- Aż dziwnie tak jechać w ciszy, zwykle nie dajesz mi spokoju - rzucił sarkastycznie, a kącik jego ust uniósł się w delikatnym, niemal niewidocznym uśmiechu.
Przewróciłam oczami, ale nie skomentowałam jego zachowania. Wiedziałam, że tylko czekał na moją reakcję. Zawsze potrafił znaleźć sposób, żeby mnie sprowokować, i za każdym razem wpadałam w jego pułapkę.
- Może po prostu nie mam nic do powiedzenia - odparłam chłodno, wbijając wzrok w ciemność za szybą.
- Wątpię - skwitował krótko -Tobie zawsze coś chodzi po głowie.
Miał rację, ale nie zamierzałam dawać mu tej satysfakcji. Zamiast tego zaczęłam skubać rękaw bluzy, czując, jak napięcie we mnie narasta.
- Dlaczego wszędzie jest tak ciemno ? – starannie zmieniłam temat.
- Pewnie korki wysiadły w całym mieście, wieżowce też się nie świecą – odpowiedział po chwili zamyślenia – Czemu zmieniasz temat ?
Czyli moja próba poszła jednak na marne. Nie chciałam rozmawiać o swoim samopoczuciu to tak naprawdę ostatnie o czym chciałam teraz rozmawiać. Nie potrafiłam wyrażać swoich uczuć i emocji. Zazwyczaj wszystko było dla mnie czarne albie białe, nigdy nic pomiędzy. A teraz nie dość, że miałam rozmawiać o czymś czego sama nie rozumiałam to jeszcze jeszcze argumentować to w taki sposób, aby on to zrozumiał.
CZYTASZ
The Miracle Of Hell
RomansŻycie lubi nas zaskakiwać w najmniej oczekiwanym momencie. Zazwyczaj krzyżuje nasze drogi umyślnie, mając określony na nas szczegółowy plan. Często nie zdajemy sobie sprawy, że nić podobieństwa potrafi zaważyć nad naszym losem jeszcze w momencie poz...
