Nate
Ciemność, osaczała mnie praktycznie z każdej strony niczym puszysty pierz otulający ciało podczas snu. Tutaj jednak było inaczej zamiast ciepłej kołdry, był worek z bardzo nieprzyjemnej tekstury, która drażniła moją skórę.
Ile czasu mogło minąć od momentu kiedy mnie tutaj przynieśli ?
Myślę, że co najmniej kilka godzin. Gardło już dawno wyschnięte niczym susza na pustyni domagało się, chociażby kropelki wody, która byłaby w stanie, choć w małym stopniu ugasić ciągle narastające pragnienie. Cisza była dla mnie ogłuszająca. Żadne dźwięki otoczenia nie przebijały się, brzmiało to tak, jakby świat zatrzymał się, blokując dopływ jakichkolwiek czynników, które ukazałyby, że obecna sytuacja to rzeczywistość, a nie jedynie jeden z cholernych koszmarów, które często nawiedzały mnie w nocy.
W pomieszczeniu panował chłód, który z każdą kolejną chwilą mocno ziębił moje bose stopy. Oczekiwanie na nadejście potwora było najgorsze. Nie miałem pojęcia, co tym razem się wydarzy, ale adrenalina pulsowała mi do tego stopnia, że chociażby dźwięk jej głosu mógłby doprowadzić do tragedii. Nagle jak wywołany do odpowiedzi potwór, a raczej bestia w jej najczystszej postaci zaczęła zmierzać w moim kierunku. Przeklęty stukot wysokich obcasów odbijał się echem od pomieszczenia. Czas dłużył mi się nieubłaganie, nim się jednak obejrzałem worek został pociągnięty do góry, powodując niemiłosierne szczypanie. Oczy już dawno przyzwyczajone do ciemności, nie chciały w żaden sposób ze mną współgrać. Obraz wydawał mi się strasznie zamazany jakby mgła owiała pomieszczenie w całości.
- Cieszę się, że wreszcie jesteś przytomny – uśmiechnęła się arogancko, zajmując miejsce na krześle przede mną.
Pomieszczenie, w którym się znajdowałem, przypominało piwnicę. Brud razem z kurzem mieszał się po betonie, powodując odrażający obraz. W rogu dostrzegłem materac w plamach, bóg wie tak naprawdę od czego. Nigdzie natomiast nie byłem w stanie dostrzec okna, które umożliwiłoby mi ucieczkę.
– Będziesz tak milczał ? – zapytała drwiąco, unosząc brwi do góry – Może zbyt krótko cię tutaj trzymałam – dodała, zakładając ręce na piersi.
- Po co to wszystko ? – odpowiedziałem, ledwo słyszalnie a głos pod koniec wypowiedzi mi się złamał.
- Zabawne, że o to pytasz – spojrzała na mnie lekceważąco, a następnie kontynuowała swoją wypowiedz – Ostrzegałam cię wielokrotnie, żebyś był posłuszny. Umowa jednak to umowa i naprawdę sądziłam, że już jako dorosły mężczyzna będziesz tego świadomy. Jednak jak widać jesteś tak samo głupi jak za dziecka. Żadnych wartości nie przyswoiłeś przez ten czas.
Zacisnąłem automatycznie ręce w pięści, starając się nie pokazać jak jej słowa na mnie odziałowywały.
- Żartujesz sobie ze mnie – odpowiedziałem już pewniej.
-Jestem całkowicie poważna. Wiedziałam, że coś ukrywasz, ale nie potrafiłam odkryć, co dokładnie. Jednak ludzie w tej dzielnicy są wyjątkowo skorzy do dzielenia się informacjami. Wielki, zamaskowany facet, który wygrywa bitwy freestylowe w ubogiej części Detroit, brzmi znajomo, prawda? – uśmiechnęła się zadziornie a chwilę później kontynuowała - Na początku miałam wątpliwości, bo twoje zniknięcia pokrywały się z terminami tych wydarzeń, ale wciąż czegoś brakowało, jakby nie wszystkie puzzle były na swoim miejscu. A potem usłyszałam pseudonim JJ... i wszystko stało się jasne. Wykorzystałeś imię, którym posługiwał się twój brat. Może to mógł być przypadek, zdawałam sobie z tego sprawę, ale nawet ja nie jestem na tyle naiwna, żeby wierzyć w aż tak duży zbieg okoliczności. Więc postanowiłam to sprawdzić. Jak widać, nie pomyliłam się bo siedzisz właśnie przede mną.
CZYTASZ
The Miracle Of Hell
RomanceŻycie lubi nas zaskakiwać w najmniej oczekiwanym momencie. Zazwyczaj krzyżuje nasze drogi umyślnie, mając określony na nas szczegółowy plan. Często nie zdajemy sobie sprawy, że nić podobieństwa potrafi zaważyć nad naszym losem jeszcze w momencie poz...
