5. Apprehension (P)

1.3K 42 10
                                        


Hope

Pobudka dzisiejszego dnia przypominała mi koszmar, który postanowił wydostać się z mojej krainy morfeusza i zamieszkać trochę na jawie. Niesamowity ból głowy mieszał się z nieznośnym szumem, który znacznie uniemożliwiał mi funkcjonowanie. Czułam się jak dziecko we mgle, które usilnie stara się odnaleźć drogę, która wydawała się bez wyjścia. Ostrożnie przesunęłam się na krawędź łóżka w poszukiwaniu środków przeciwbólowych.

Wspomnienia wczorajszego wieczoru, wracały do mnie co i rusz jak bumerang powodując taką ilość skrajnych emocji, że sama nie potrafiłam do końca ich opisać. Wszystko wydawało się zlewać w całość powodując jakiś nieśmieszny obraz, którego miałam ocenić, ale za cholerę nie miałam pojęcia jak się za niego zabrać.

Bitwa.

On.

Konfrontacja.

A wreszcie zniknięcie Travisa.

Każda z tych rzeczy przyczyniła się w znacznym stopniu do mojego stanu, który zamiast się poprawiać ciągle się pogarszał. Podobno spojrzenie na pewne rzeczy, z perspektywy następnego dnia powinno pomóc w racjonalnej ocenie sytuacji, ale jak ja mogłam cokolwiek oceniać, jak do chuja jedyna bliska mi osoba zniknęła. W ciągu nocy wykonałam do niego co najmniej tysiąc wiadomości i telefonów i za każdym razem spotykałam się z tą samą fatalną regułką :

,, Abonent czasowo niedostępny zadzwoń później, lub zostaw wiadomość po usłyszeniu sygnału''

Za pierwszym razem, byłam niemal pewna, że to żart. Za drugim uważałam, że to może jakaś pomyłka, ale kiedy za trzecim i każdym kolejnym razem telefon powtarzał tą samą fatalną frazę, miałam ochotę wyrzucić go przez okno.

Ostrożnie podniosłam się z łóżka i udałam w kierunku łazienki. W momencie uchyliłam drzwi kabiny i wskoczyłam pod gorący strumyk wody, który zaczął koić moje obolałe ciało. Odczuwałam wrażenie, jakbym nie myła się co najmniej tydzień. Brud wydarzeń poprzedniego dnia przyległ do mnie niczym druga skóra, której za wszelką cenę chciałam się pozbyć. Sięgnęłam po mój ukochany waniliowy płyn i zaczęłam go starannie wmasowywać w ciało, kiedy wszystko wydawało się gotowe, wyszłam z kabiny i opatuliłam się miękkim szlafrokiem.

W momencie, kiedy już miałam opuszczać łazienkę, moje spojrzenie niemal mimowolnie zatrzymało się na odbiciu w lustrze. Na twarzy widoczny był sporej wielkości rumieniec spowodowany ciepłą temperaturą, która opanowała całą łazienkę. Włosy kaskadami opadały na ramiona i plecy uwidaczniając swój nietuzinkowy kolor. Czarne jak smoła kosmyki mieszały się krwistą czerwienią pasemek, powodując niesamowity efekt. Oczy natomiast jak zawsze pozostały bez zmian – zimne i bez żadnych uczuć. Travis często porównywał je do lasu nocą. Uważał, że ciemność i mrok, która w nich widnieje, zawsze lekko zostaje przebita przez zieleń, która otacza las dookoła. Szczerzę mówiąc uwielbiałam to porównanie, dawało mi w pewnym stopniu poczucie głębi, której ja nie potrafiłam dostrzec.

Moje przemyślenia przerwał głośny dźwięk otwierania drzwi wejściowych. Podskoczyłam niemal w miejscu na tak nagły odgłos, obawiając się najgorszego. Na moje nieszczęście zapomniałam zamknąć drzwi wejściowych, toteż w moim mieszkaniu, mógł tak naprawdę znajdować się każdy. Wyłoniłam się lekko z łazienki, starając się zbadać teren.

Wysokiej postury mężczyzna z kapturem na głowie, chodził spokojnie po mieszkaniu jakby czegoś poszukiwał. Zastanawiałam się, kto to tak naprawdę mógł być. W mojej głowie zaczęły pojawiać się coraz to gorsze myśli.

A co jeśli nadszedł czas mojej zagłady ?

Co jeśli demony przed którymi uciekałam przez ostatni czas, właśnie mnie dopadły ?

The Miracle Of HellOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz