34. Lies (P)

660 14 46
                                        




Hope

Emocje w dalszym ciągu buzowały w moich żyłach. Siedziałam obecnie na fotelu u Nate'a w mieszkaniu i wpatrywałam się w panoramę miasta. Pomimo tego, że szczerze preferowałam biedną dzielnicę Detroit to te widoki za każdym razem sprawiały ogromne wrażenie. Miasto z tej perspektywy tętniło życiem, a ludzie wydawali się malutcy jak mrówki, które w pędzie podejmują się kolejnego działania. Sterowały nimi różne siły, od pracy po rodziny, władze czy inne tego typu rzeczy, ale nikt z nich nie pozostawał wolny, pomimo tego, że żaden z nich otwarcie by się do tego nie przyznał. Nate w tym momencie właśnie brał prysznic, a ja modliłam się, aby ta przeklęta noc wreszcie się zakończyła.

Moje wahania nastroju doprowadzały mnie na skraj wytrzymałości, nie potrafiłam dokładnie określić co czuje bo emocje, które z każdą chwilą się piętnowały tworzyły coraz to nowsze i gorsze obrazy, których nie potrafiłam za żadne skarby wyrzucić z głowy. Przez ostatni czas tyle się w moim życiu wydarzyło, że już sama nie nadążałam za tym rollekosterem emocjonalnym.

Woda pod prysznicem nagle ucichła, co oznaczało, że Nate właśnie skończył swoją kąpiel. Szczerze mówiąc też z chęcią zmyłabym z siebie brudy ostatnich wydarzeń, ale najzwyczajniej w świecie nie miałam na to siły. Czułam się wyczerpana nie tylko emocjonalnie ale również fizycznie. Ból roznosił się wszędzie od moich nóg przez plecy aż sięgając głowy i mojej pokalanej duszy.

- Wszystko w porządku ? - zapytał nagle bacznie mi się przyglądając.

Odwróciłam głowę w jego kierunku i zauważyłam, że miał na sobie jedynie czarne bokserki, które idealnie opinały jego pośladki. Skanowałam jego ciało od góry do dołu nie mogąc się napatrzeć. To pierwszy raz kiedy widziałam go w takim wydaniu bez widocznych ran i obrażeń. Tatuaże ciągnęły się od lewej ręki aż przez szyje kończąc na dużych umięśnionych plecach. Klatkę natomiast miał czystą jak łza i mówię tutaj w zupełności poważnie, nie dostrzegłam na niej nawet grama tuszu, nie mówiąc już o włosach, których również nie dostrzegłam. Natomiast jedna szczególna rzecz bardziej przykuła moją uwagę. Jego brzuch, był wyrzeźbiony praktycznie w każdym calu. Mięśnie były widocznie zarysowane tworząc coś na kształt szcześciopaku. Momentalnie zrobiło mi się gorąco.

-Gapisz się - uśmiechnął się arogancko.

-Też mi odkrycie roku - odpowiedziałam kąśliwie.

-Podoba ci się to co widzisz ? - spojrzał na mnie spod długich rzęs.

-Mam oczy, więc patrzę. Nie doszukuj się tutaj drugiego dna - powiedziałam pewnie, pomimo tego, że w środku cała, aż chodziłam. Nie potrafiłam się skupić, kiedy stał przede mną tak ubrany i przy tym wyglądał tak cholernie dobrze.

-Humor ci wrócił, a to dobrze bo mamy kilka spraw do obgadania - zaczął iść w moim kierunku w wyniku czego nieświadomie mocno wbiłam się w fotel.

Patrzył na mnie wyczekująco, a ja czułam, jak moje serce przyspiesza z każdym jego krokiem. Kiedy w końcu stanął tuż przede mną, oparł dłonie na oparciach fotela, tym samym zamykając mnie w pułapce, od której tak naprawdę nie chciałam uciekać.

-Musimy porozmawiać, Hope - powiedział spokojnym, ale stanowczym tonem.

Odwróciłam wzrok, uciekając spojrzeniem gdzieś za jego plecy, jakbym nagle znalazła tam coś bardziej interesującego niż on. Wiedziałam, o czym chce mówić. Nie chciałam jednak wracać do tej nocy. Do tego, co zostawiłam za sobą, a właściwie do tego, czego już nie było.

-Nie teraz, Nate - szepnęłam, czując jak głos lekko mi drży.

-Teraz - odpowiedział krótko, nie dając mi żadnego pola do negocjacji. - Twój kamper... spłonął. Nie masz gdzie wrócić.

The Miracle Of HellOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz