25. Promise (P)

689 17 27
                                        

Nate

Na stole leżały porozrzucane papiery, kilka butelek i telefon, który nieustannie wibrował, wprowadzając jeszcze większy chaos. Od kilku dobrych godzin rodzice starali się raz za razem do mnie dodzwonić z nie wyjaśnionych dla mnie przyczyn. Ja natomiast po ostatnich wydarzeniach, marzyłem jedynie o odpoczynku, więc usilnie ignorowałem ich każdą marną próbę kontaktu.

Dzisiejszego wieczoru wreszcie odbywała się bitwa i żadne dodatkowe rozkojarzenia nie wchodziły po prostu w grę. Myśl, że ją wreszcie zobaczę po dwóch tygodniach rozłąki napędzała mnie adrenaliną. Nie miałem pojęcia jak dzisiejsze spotkanie się potoczy. I jak ona zareaguje na to co właśnie dla niej przygotowałem, ale jednego byłem pewien, jeśli przez dwa tygodnie nic się nie zmieniło, znowu zacznie na mnie działać jak pieprzony narkotyk. Od tak długiego czasu nie potrafiłem wyrzucić jej po prostu z głowy. Prześladowała mnie nawet w pierdolonych snach.

- Powiesz mi wreszcie co wydarzyło się na tej imprezie ? – odezwał się wreszcie, a po chwili dodał – Zamierzasz odebrać ten pieprzony telefon ? Jego wibracje doprowadzą mnie zaraz do białej gorączki.

- Natalie dosypała mi do drinka narkotyk – odparłem niewzruszony, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.

-Co ty właśnie powiedziałeś!

-To co usłyszałeś.

-Dlaczego kurwa siedzisz tutaj tak spokojnie. Co jest z tobą nie tak do cholery ? – wrzasnął, starając się w ten sposób mnie  chociaż w małym stopniu pobudzić.

-A co mam zrobić twoim zdaniem ? Załamywać się ? Płakać ? Zrobiła to i tyle, nic więcej się nie stało, więc skończmy ten temat – przewróciłem oczami.

-Twoja obojętność mnie przeraża – spojrzał na mnie niedowierzając.

-Mnie twoje przejęcie też – odpyskowałem mu – A wracając do telefonu nie wiem po co tyle do mnie dzwonią, nie mamy od jakiegoś czasu kontaktu.

-I nie uważasz, że jest to dość podejrzane, że akurat po naszym powrocie alarmują do ciebie jak pojebani ?

-Dlaczego niby miałoby to być podejrza... Hej co ty odpierdalasz – spostrzegłem jak sięga po mój telefon, a następnie klika zieloną słuchawkę, włączając głośnomówiący.

Zajebiście jeszcze mojej matki tylko w tym teatrzyku brakuje.

-Dzień dobry tu James, stało się coś ?

- James, gdzie jest Nate ? Media huczą od rana o urodzinach Natalie, starałem się do niego dodzwonić, ale jak widać ma gdzieś moje telefony. Nie teraz Gabrielo zaraz przyjdę – przerwał nagle swoją wypowiedz, odzywając się do mojej matki po czym kontynuował po chwili – Jest na niego wściekła, przekaż mu żeby lepiej się pilnował.

-Panie Herman, czy Gabriela cały czas znajduje się w waszym domu ? – zadał pytanie, na które również bardzo chciałem znać odpowiedź. Ta informacja dałaby nam przewagę.

-Nie, przyjechała do firmy załatwić kilka spraw. Od tej sytuacji, wiesz o czym mówię, ciągle gdzieś znika... Idę już idę, muszę kończyć uważajcie na siebie proszę was – rozłączył się nagle.

-O czym on do cholery mówi ? – wkurwiony spojrzałem na Jamesa.

Chciałem tylko jednego spokojnego dnia. Czy ja wymagałem, aż tak wiele ? Balansowałem na bardzo cienkiej linii, pomiędzy moją matką tą powaloną małolatą, kończąc na Hope. Wykończę się, dosłownie . Nerwowo zacząłem łapać za włosy i chodzić po pokoju. Wszystko idzie nie tak jak powinno. Jak chociaż na moment sytuacja wydaje się opanowana to za chwilę przychodzi kolejna klęska, która niesie za sobą straty i spustoszenie.

The Miracle Of HellOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz