Nate
Hope leżała przytulona do mojej klatki piersiowej, a ja od dłuższego czasu ją obserwowałem nie mogąc oderwać od niej wzroku. Ciężko, aż było uwierzyć, że to co stało się wczoraj wydarzyło się naprawdę. A jednak, znajdowała się teraz w moich ramionach i wyglądała przy tym jak prawdziwy anioł. Włosy kaskadami spoczywały na poduszce układając się w niesforne wzroki. Oczy nadal miała zamknięte, a jej twarz była lekko przyrumieniona. Nagie ciało dziewczyny oplatało mnie praktycznie z każdej strony, jakby obawiała się, że to co wydarzyło się poprzedniej nocy to tylko złudzenie. Nagle poczułem jak delikatnie się poruszyła, a z jej ust wydobyło się kilka niezrozumiałych wyrazów. Chwile później jej piękne oczy otworzyły się a zielona poświata zaczęła docierać do nawet najdalszych zakamarków mojego umysłu. W tym momencie zapragnąłem ją jeszcze bardziej, chociaż szczerze łudziłem się czy już bardziej się dało.
-Cześć śpiochu – przywitałem się, całując ją delikatnie w czoło.
-Cześć.
Odsunęła się ode mnie nieznacznie leniwię się przeciągając. Kołdra zjechała z jej ramion odkrywając piersi. Automatycznie moje spojrzenie powędrowało w tamtym kierunku. Wspomnienia poprzedniej nocy uderzyły we mnie z zdwojoną siłą. Była taka zmysłowa, gorąca, pewna siebie a przy tym taka oddana, krucha, uległa.
-Gapisz się – uśmiechnęła się pod nosem.
-Bo mam na co – odpowiedziałem jej kąśliwie.
-Która godzina ? -zapytała nagle, poszukując w pokoju zegarka.
-Dochodzi już dwunasta – odpowiedziałem spokojnie, cały czas się w nią wpatrując.
-Pozostało mało czasu – mruknęła, a ja w jej głosie dostrzegłem niechęć.
-Na co ?
- O szesnastej musze znajdować się w Good Peppers, dzisiaj finały bitew, więc obiecałam Rogerowi, że pomogę mu w organizacji.
Poczułem się tak jakby właśnie na głowę wylano mi kubeł zimnej wody. Kompletnie o tym zapomniałem. Roger ustalił, że finał ma odbyć się jeszcze przed zakończeniem roku, aby od stycznia ruszyć z nowym sezonem. Cóż pech chciał, że akurat termin ostatniego pojedynku przypadał dzień po bankiecie. To miał być ostatni raz nie tylko dlatego, że moja umowa z Rogerem dobiegała pomału końca, ale też dlatego, że to właśnie podczas ostatniej bitwy miałem się ujawnić. Adrenalina momentalnie zaczęła szybciej pulsować w moich żyłach. A ja poczułem ogromną ekscytację, ale również obawę, bo ten dzień mógł tak naprawdę zmienić wszystko w mojej karierze.
-Kompletnie o tym zapomniałem – odpowiedziałem szczerze.
-Z jednej strony nie dziwię ci się, ale obowiązki to obowiązki, a mnie jak widać wzywają.
Uśmiechnęła się, a następnie podniosła się z łóżka. Nago przemierzała moją sypialnie, a ja delektowałem się tym widokiem. Nigdy w życiu nie widziałem piękniejszej kobiety. Czerwono-czarne włosy, zielone oczy i te piękne ponętne ciało tworzyło mieszankę wybuchową. Z każdym razem pragnąłem jej więcej i więcej. I to już nie tylko pod względem fizycznym. Pochłonęła mnie w całości. Byłem jej, pomimo tego, że ona jeszcze o tym nie miała pojęcia.
-Gdzie idziesz ? – zapytałem, kiedy zaczęła znikać, za róg mojej sypialni.
-Umyć się – odparła nonszalancko – Jestem cała spocona i rozmazana, w takim wydaniu nie mogę pokazać się w pracy.
Chciałem ją dłużej zatrzymać w łóżku, ale zanim zdążyłem chociażby wypowiedzieć słowo, zniknęła za drzwiami łazienki. Po chwili usłyszałem szum wody, co było dla mnie oznaką, że również pora się ogarnąć. Wstałem zakładając na siebie jedynie czarne bokserki i udałem się w kierunku kuchni.
CZYTASZ
The Miracle Of Hell
RomanceŻycie lubi nas zaskakiwać w najmniej oczekiwanym momencie. Zazwyczaj krzyżuje nasze drogi umyślnie, mając określony na nas szczegółowy plan. Często nie zdajemy sobie sprawy, że nić podobieństwa potrafi zaważyć nad naszym losem jeszcze w momencie poz...
