Minęło pięć lat od ostatnich wydarzeń w opuszczonych barakach. Słuch o słynnym Nate'cie Walkerze zaginął. Ludzie przypuszczali, że poświęcił swoją karierę, aby wieść spokojne życie ze swoją ukochaną. Lecz były to tylko przypuszczenia spragnionych jego muzyki fanów. Nigdy tak naprawdę nie wydał oficjalnego oświadczenia zarówno w kwestii swojej muzyki jak i Hope.
Ona natomiast pomału zaczynała budować swoją karierę. Koncert tak jak Nate zapowiedział na zawsze odmienił jej życie. Menadżerowie z całego świata walczyli o względy dziewczyny. Zależało im, aby to właśnie pod ich okiem miała swój początek kariery. Ona również podobnie jak Nate nie zabrała nigdy głosu odnośnie ich relacji, nie wspomniała też o tym Travisowi. Było to dla niej zbyt bolesne, żeby dzielić się z kimkolwiek.
Dwa lata po słynnym koncercie, zmarł Roger. Jego zdrowie z każdym miesiącem coraz bardziej podupadało, aż wreszcie odszedł z tego świata. Jego śmierć nie odbiła się echem ani w mediach, ani wśród społeczności. Ci natomiast, którzy go znali przy każdym możliwym momencie wspominali o barze, który stworzył wraz z swoją ukochaną.
Po jego śmierci Good Peppers został zamknięty. Nad drzwiami ktoś zawiesił małą, ręcznie napisaną kartkę:
„To miejsce żyło dzięki ludziom. Teraz śpi razem z nimi."
Budynkiem przez jakiś czas interesowali się inwestorzy, ale ostatecznie popadł w zapomnienie. Obdrapana fasada i wyblakłe napisy były jedynymi świadkami dawnych historii. Tylko nieliczni odważali się jeszcze tam zaglądać - nie po drinka, ale po wspomnienia.
Gabriela natomiast nie miała tyle szczęścia, po słynnym wystąpieniu Nate'a w mediach, ruszyło śledztwo, które jak się okazało przyniosło zamierzony skutek. Została skazana na sześć lat za podpalenie, zniszczenie mienia oraz udział w pobiciu. Jej proces był krótki, ale w mediach mówiło się o nim tygodniami. Niektórzy twierdzili, że była tylko trybikiem w większej machinie, inni uważali, że sama pociągała za sznurki.
Hope po rozprawie przeprowadziła się do Maiami. Miasta, które w dzień wiodło spokojne życie a w nocy tętniło życiem. Swoim klimatem przypominał jej czasy mieszkania u Nate'a w bogatej części Detroit. Jej pierwsza płyta, wydana rok po pamiętnym koncercie, zyskała ogromne uznanie - nie tylko ze względu na wyjątkowy głos, ale także za teksty, które zdawały się mówić wprost z głębi serca. Słuchacze czuli, że każde słowo było prawdziwe. Wielu wśród nich próbowało doszukiwać się w tekstach aluzji do Nate'a.
Ona natomiast nigdy tego otwarcie nie oświadczyła, chociaż w głębi serca wiedziała, że dokładnie tak jest. Starała się unikać wywiadów i całego medialnego świata. Pojawiała się tylko i wyłącznie na koncertach, które dawały jej chwilę wytchnienia. Gdy już się natomiast pojawiała była jak zjawa - piękna, tajemnicza, silna ale zamknięta. Jedynie jej muzyka zdawała się mówić za nią. A może właśnie po to ją tworzyła - by mówić o tym, o czym nie miała odwagi mówić głośno.
Wieczorami, często spacerowała wzdłuż promenady wsłuchując się w szum oceanu, który pomagał jej oczyścić rozbiegane myśli. Nie odłączną częściom tych wędrówek był notes, który znalazła pamiętnego dnia przy barakach. Wiedziała, że należał do niego. Zarówno charakter pisma jak i słowa zapisane koślawą kreską wskazywały jednoznacznie na Nate'a. Na ostatniej stronie znajdował się tekst, który wyrył się w jej pamięci tak bardzo, że nawet z zamkniętymi oczami była w stanie go powtórzyć.
Jeśli nie dane nam było szczęśliwe zakończenie, to tylko dlatego, że któreś z nas obrało nie właściwy kurs. Jeśli byłem to ja, to walcz Hope, nawet jak będzie już brakło ci sił.
Nie wiedziała, czy zrobił to celowo. Czy zostawił dla niej znak, który wcale nie musiał zwiastować tego co miało nadejść. Może się wahał, do samego końca, chociaż jego słowa wskazywały na zupełnie coś innego. Wiedziała, że to jeszcze nie koniec, że on jeszcze powróci, a kiedy do tego dojdzie świat ponownie zapłonie.
Bo byli jak pożar, podły, bezwzględny, wyniszczający, ale żeby płomień dalej się tlił potrzebowali siebie nawzajem.
CZYTASZ
The Miracle Of Hell
Storie d'AmoreŻycie lubi nas zaskakiwać w najmniej oczekiwanym momencie. Zazwyczaj krzyżuje nasze drogi umyślnie, mając określony na nas szczegółowy plan. Często nie zdajemy sobie sprawy, że nić podobieństwa potrafi zaważyć nad naszym losem jeszcze w momencie poz...
