18. Old Love (P)

835 29 19
                                        


Hope

Od ostatniego spotkania z Nate'm minął ponad tydzień, przez ten czas, chłopak nie dawał o sobie nawet znaku życia. Nie spodziewałam się jakiejkolwiek konfrontacji pomiędzy nami zważając na ostatni przebieg naszego spotkania, ale jednak w głębi chyba liczyłam, że dojdzie one do skutku. Od pamiętnego wieczoru w moim mieszkaniu nie pojawiał się w klubie, co więcej bitwę, która odbyła się stosunkowo niedawno również pominął. Wyglądało to tak jakby zapadł po prostu się pod ziemie.

Nie wiedziałam dokładnie co mogło być powodem jego zniknięcia. Odczuwałam wrażenie jakby unikał mnie celowo, jakby słowa, które ostatnio rzuciłam w jego kierunku odbiły na nim pewne piętno. Ta bardziej racjonalna opcja sugerowała mi na umowę o której wspominał Travis, ale również w tym przypadku nie miałam stu procentowej pewności.

Intrygował mnie również fakt, co tak naprawdę łączyło go z Jamesem. Mając okazję poznać obu mężczyzn, śmiało mogłam stwierdzić, że byli kompletnymi przeciwieństwami. Dosłownie jak ogień i woda, jeden żywioł dynamiczny, wybuchowy, niosący postrach na każdej możliwej płaszczyźnie, drugi zaś spokojny, opanowany, który przy odpowiedniej okazji potrafi wzburzyć sztorm. Może właśnie to ich łączyło, ten zapalnik, który był w stanie siać spustoszenie.

Przeniosłam zmęczona spojrzenie na okno, delikatnie pocierając potylice głowy, jakby miało to w jakikolwiek sposób pomóc, połączyć puzzle układanki, która pomału formułowała mi się w całość.

- Ten facet, na scenie przy pianinie – mruknęłam pod nosem, tak cicho, że prawie nie słyszalnie jakbym obawiała się, że najdrobniejszy dźwięk, który wydobędzie się z moich ust, będzie głośniejszy niż sam krzyk – To on - dodałam po chwili.

Przecież to nie możliwie, jak osoba nacechowana tak złymi emocjami, tak okropnym charakterem, mogła mieć w sobie taką lekkość i wewnętrzny spokój, aby opowiedzieć, swoją historię śpiewając.

Momentalnie przed oczami zaczęły pojawiać się obrazy. Zamknęłam powieki, starając się przypomnieć nawet najdrobniejszy szczegół. Mężczyzna w garniturze, jakby szytym na miarę, włosy idealnie zaczesane, wiwaty i okrzyki publiczności, ogromny zachwyt kobiet. Teraz przynajmniej je rozumiałam, co jak co, ale nie można było chłopakowi umniejszać jeśli chodzi o wygląd. Był naprawę przystojnym facetem, szkoda tylko, że zepsutym do szpiku kości.

Obrazek w całość łączyła melodia, wygrywana przez chłopaka na pianinie, a następnie głos niemal anielski. Moje myśli momentalnie powędrowały do ostatnich zdarzeń, kiedy chłopak prawie nie przytomny leżał w moim łóżku. Wspomnienia uderzyły we mnie niczym kubeł zimnej wody dokładając kolejny element. Nerwowo podniosłam, się wychodząc na zewnątrz. Potrzebowałam chłodnego powietrza, który ugasiłby, choć w małym stopniu narastające w mojej głowie myśli.

Zimne listopadowe powietrze uderzyło we mnie od razu po przekroczeniu progu domu, nieprzyjemnie łaskotając nagie stopy. Spojrzałam na punkt w oddali, zawieszając swoje spojrzenie, na bramę wjazdową pola kamperowego, na którym dane było mi mieszkać. Wyciągnęłam z kieszeni papierosa, a następnie powoli go odpaliłam, zaciągając się słodką trucizną, która w przyjemny sposób koiła moje nerwy.

Myśl Hope myśl, to wcale nie jest takie trudne.

Pojechaliśmy z Travisem na imprezę. W środku trwał bankiet - gwar, światła, muzyka. Pamiętam, jak James wylał na mnie wodę, a chwilę później oboje zachwycaliśmy się występem czarnowłosego. Byli przyjaciółmi, ale to wywnioskowałam już wcześniej. Następnie sytuacja z jego matką, pobicie i odwiezienie go do Jamesa. Co oznaczałoby, że to właśnie ona jest końcowym puzzlem w całej układance. Nate powiedział, że nie mam pojęcia, w co się wplątałam. Czyli możliwe, że jeśli dowiem się coś więcej o tej kobiecie, będę wiedziała dokładnie z kim mam do czynienia.

The Miracle Of HellOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz