36. I see red (P)

633 12 44
                                        


Nate

Nerwowo złapałem za włosy wyrywając sobie przy tym kilka kosmyków. Od tygodnia wraz z Hermanem i Jamsem prowadziłem śledztwo, które miało chociaż w małym stopniu doprowadzić nas do przyczyny zarówno pożaru jak i strzelaniny pod klubem. Jednak to czego się dowiedziałem przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Za wszystkim stał nikt inny jak moja matka, która wysługując się ludźmi z ubogiej dzielnicy zaplanowała wszystko co najdrobniejszego szczegółu.

Przewracałem w rękach zdjęcia, które były jedynym i niepodważalnym dowodem w tej sprawie, a pomimo tego nie potrafiłem w to uwierzyć. Wydawało się to wszystko zbyt absurdalne, aby mogło mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości a jednak zrobiła to bez żadnego zawahania. Jej twarz na każdym ze zdjęć wyrażała kompletną pustkę, jakby wszystkie odruchy człowieczeństwa już dawno uleciały gdzieś w niepamięć.

Była moim najgorszym koszmarem już nie tylko w snach, ale również na jawie, gdzie zaczęła siać tak kolosalne spustoszenie, że mogło się one zakończyć śmiercią. Była potworem najgorszym z możliwych, a co najgorsze była również moją matką.

-W takim razie sprawa jest jasna – powiedział mój ojciec z znacznym smutkiem w głosie.

Odwróciłem spojrzenie w jego kierunku dostrzegając jak bardzo jest zmęczony. Gabriela niszczyła każdego z nas po trochu na swój własny indywidualny sposób, a możliwość ucieczki od tej psychopatki zaczynała się pomału zawężać.

- Tato, wróć do domu i odpocznij – spojrzałem na niego, odczuwając, że serce coraz mocniej zaczyna mi uciskać klatkę piersiową.

-Będziesz na balu?

-Będę. Tak jak obiecałem.

-A ona ?

Na wspomnienie o dziewczynie od razu się spiąłem. Od dłuższego czasu spędzała ze mną praktycznie każdą wolną chwilę. Raz pomiędzy nami bywało lepiej a raz gorzej, ale nie potrafiłem już nie reagować, kiedy właśnie w grę wchodziła ona. Stała się zbyt ważna, zbyt wartościowa, żeby po prostu usunąć ją z pamięci. Plan wreszcie musiał się ziścić a ona była mi do tego potrzebna. Wiem, że dużo ryzykowałem wciągając ją w ten świat, ale nie mogłem inaczej. Nie darowałbym sobie gdyby chociażby włos spadł jej z głowy i nie chodziło już tutaj o krzywdy jakie mogła wyrządzić moja matka. Zależało mi na niej i na wszystkim co tylko jej dotyczyło. Była taka krucha, zagubiona, kiedy tylko w grę wchodziły uczucia i bliskość, które ją tak bardzo przerażały. Odsłaniała tę maskę tylko na chwilę i tylko kiedy to ja znajdowałem się w pobliżu. Udało mi się wreszcie zdobyć jej zaufanie i pomóc jej się otworzyć, więc po tym wszystkim byłbym tylko kompletnym idiotą, jeśli pozwoliłbym jej po prostu odejść.

-Też się pojawi – powiedziałem, po chwili.

-Jesteś tego pewny ? W szczególności po tym co ostatnio się wydarzyło ? – zapytał z powagą.

-Ona mnie potrzebuje a ja w jakimś stopniu potrzebuję jej – wyznałem szczerze.

-Skoro tak uważasz to widzimy się za dwa dni- wstał z krzesła a następnie wyszedł z mieszkania Jamesa, machając ręką na pożegnanie.

Za dwa dni miało się wszystko zmienić. Cała ta cholerna umowa pomiędzy mną a moją rodzicielką miała zostać zachwiana a ja zamiast odczuwać ulgę, czułem się przerażony. Moja przyszłość była niepewna jak nigdy dotąd. Wszystko zależało od tych cholernych świąt i deklaracji, którą złożyłem jeszcze zanim poznałem dziewczynę. Przejechałem ręką po karku, czując jak pot spływa po nim ciurkiem.

The Miracle Of HellOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz