9. Meeting (P)

1K 32 14
                                        


Hope

Rozglądałam się czujnie po pomieszczeniu w poszukiwaniu Travisa, lecz nigdzie nie byłam w stanie go namierzyć. Ludzi podczas mojej nieobecności zdecydowanie przybyło w wyniku czego nawet najmniejszy ruch stanowił dla mnie opór w postaci klejących się ciał. Dodatkowo w powietrzu dalej unosił się nieprzyjemnych zapach, który powodował drapanie w nozdrzach. Zrezygnowana postanowiłam się udać na loże, z której miałam lepszy widok na całe pomieszczenie.

Zdeterminowana ruszyłam w wyznaczone miejsce, gdy nagle dostrzegłam mężczyznę, który w zabawny sposób poruszał biodrami w rytm muzyki. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że stał właśnie na blacie baru, a zdenerwowany barman usiłował zepchnąć go siłą, co chwilę uderzając ścierką. Zatrzymałam się odruchowo, czekając na rozwój sytuacji, na który wcale nie musiałam długo czekać. Wszystko rozegrało się niemal w jednej chwili: chłopak energicznie zaczął zdejmować koszulkę, przyciągając spojrzenia większości klubowiczów. Dziewczyny jakby zachęcone jego działaniem wskoczyły na bar idąc w jego ślady. Nagle moje tęczówki oraz nieznajomego spotkały się, w wyniku czego całe moje ciało się spięło.

- Travis ? – zapytałam, niedowierzając.

- HOOOOPE, jesteś wreszcie – uśmiechnął się, leniwie, na chwilę przerywając swój taniec.

Starałam się dokładnie mu przyjrzeć i jedynie co dałam radę odczytać to, że temu Panu zdecydowanie na dzisiaj alkoholu już wystarczy.

– To moja przyjaciółka – dodał, wskazując na mnie palcem, przez co ponownie dzisiejszego wieczoru wszystkie spojrzenia skierowane zostały w moją stronę.

Dziewczyny słysząc słowa chłopaka momentalnie przestały zabijać mnie wzrokiem, nie odnajdując we mnie większego zagrożenia. Faceci natomiast patrzyli na mnie z zaciekawieniem, zapewne wynikało to z faktu, że mój przyjaciel urządził dla wszystkich niemałe przedstawienie i liczyli na podobny pokaz z mojej strony.

-Ani mi się śni – szepnęłam pod nosem - Travis, schodź stamtąd natychmiast. Kompletnie ci już odjebało ? – krzyknęłam w stronę chłopaka, który nie uraczył mnie nawet krótkim spojrzeniem – TRAVIS ! – krzyknęłam głośniej, przez co spojrzał na mnie z naburmuszoną miną.

- Chodź, dołącz do nas, super się bawimy – odpowiedział, wskazując na swoje nowe półnagie koleżanki.

Boże ja kiedyś zabiję tego faceta, przysięgam. Jeszcze te przeklęte spojrzenia, wyczekujące na moją odpowiedź, które nie ułatwiały mi w żaden sposób tego zadania.

- Zapomnij !

- Chodź nie daj się prosić – odepchnął swoje towarzyszki i wyciągnął do mnie rękę, zachęcając, abym weszła do niego na blat.

Pewnym ruchem złapałam go za nadgarstek, ale zamiast udać się w ślady chłopaka, pociągnęłam go za rękę, w wyniku czego spadł z blatu, mocno uderzając tyłkiem o parkiet.

- Jesteś okropna, wiesz ? – powiedział naburmuszony, wstając na chwiejnych nogach, a następnie otrzepał się delikatnie.

- Tak, zdaje sobie z tego sprawę – odpowiedziałam pewnie.

Zilustrowałam chłopaka od góry do dołu w poszukiwaniu jakichkolwiek niespodzianek, ale oprócz braku koszulki oraz lekko maślanych oczu, które były wynikiem dużej ilości alkoholu, nie dostrzegłam niczego szczególnego.

– Chodź, wracamy do domu – złapałam go za rękę, ciągnąc w stronę wyjścia, lecz wtedy zostałam mocno pociągnięta do tyłu, w wyniku czego zderzyłam się z jego mokrym torsem. Odepchnęłam go delikatnie, starając się uwolnić, niestety jego uchwyt był na tyle silny, że nie ruszyłam się nawet o milimetr. Na mojej twarzy w momencie pojawił się znaczny grymas.

The Miracle Of HellOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz