Hope
-Naprawdę się na to zgodziłaś ? – zapytał niedowierzając.
-Yhm – mruknęłam jedynie od niechcenia.
-To do ciebie kompletnie nie podobne – uśmiechnął się arogancko, a w jego wypowiedzi dało się wyczuć podtekst.
-Tak ? No co ty nie powiesz.
-Więc wytłumacz mi dlaczego ? – spojrzał na mnie, jakby czekał na odpowiedź, której sama nie byłam pewna.
-To bardzo ciężki temat Travis. Sama nie wiem od czego powinnam zacząć...
-Najlepiej od początku.
-Nie pomagasz w tym momencie, zdajesz sobie z tego sprawę ?
Sytuacja z Nate'm była bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Z jednej strony jego bliskość z każdym kolejnym spotkaniem coraz bardziej przyciągała mnie do siebie. Z drugiej zaś niesamowicie mnie przerażała. Tylko ona była wstanie odblokować wspomnienia o których nie koniecznie pragnęłam pamiętać. Po raz pierwszy od jego śmierci czułam coś więcej niż tylko obojętność i to w tym wszystkim było najbardziej przerażające. Nate w końcu był dla mnie praktycznie obcy, a wzbudzał we mnie tak silne i intensywne emocje, że sama nie do końca potrafiłam je opisać. Ostatnia osoba, która była wstanie doprowadzić mnie do takiego skraju nie żyję.
Więc jaka była pewność, że tym razem będzie inaczej ?
Praktycznie zerowa.
Ale i tak pomimo wszelkich konsekwencji nie potrafiłam się wycofać i to w tym wszystkim było najbardziej destrukcyjne. Brnęłam zaślepiona w coś co na starcie już było skazane na porażkę, mimo wszystko łaknąc więcej i więcej. Nasz ostatni pocałunek, sposób w jaki do mnie mówił oraz dotykał doprowadzał mnie do szaleństwa. Nie potrafiłam za wszelką cenę wymazać tych wydarzeń z pamięci pomimo, że bardzo tego chciałam. Z każdym dniem sytuacja prezentowała się jedynie gorzej, czułam się jakbym otwarcie dążyła do jego powrotu i wszystkich uczuć z tym związanym. Nie potrafiłam, a może już nie chciałam z tego zrezygnować. Ciekawość wygrywała pod tym względem z zdrowym rozsądkiem. Musiałam zobaczyć do czego to wszystko nas zaprowadzi. Inaczej już nie potrafiłam.
-Oj daj spokój i po prostu powiedz o co chodzi.
-On jest pod każdym względem tak podobny a zarazem tak odległy od niego, że nie potrafię rozszyfrować co tutaj dokładnie się dzieję. Z jednej strony zachowuje się zupełnie inaczej, wyglądem również go nie przypomina, z drugiej zaś, ta pewność siebie, ta aura, te emocje są identyczne, wiesz przecież o czym mówię – starałam się mu to wytłumaczyć tak najlepiej jak potrafię, ale sama nie do końca wiedziałam czy tłumacze to jemu czy sobie.
-Hope on nie żyje do cholery – spojrzał na mnie z smutkiem w oczach.
-Gdyby nie ja, to by żył – nieprzyjemny uścisk złapał mnie w sercu.
-Nawet nie waż się tak mówić, bo przysięgam, że ci po prostu wpierdole.
-Ale to prawda – odwróciłam wzrok w kierunku okna.
-Przerabialiśmy to wiele razy i nie będę więcej się powtarzał w tym temacie, bo naprawdę zapierdole albo ciebie o te ciągłe obwinianie siebie albo ich, że nie dali ci wyboru – mówił to tak pewnie, że naprawdę obawiałam się, że spełni swoją groźbę.
-Wróćmy do Nate'a, tamten temat jest skończony. Sama nie wiem co mną wtedy kierowało Travis. Jednak jednego jestem pewna, dopóki nie spędzę z nim więcej czasu, nie dowiem się jakie faktycznie ma intencje wobec mnie.
CZYTASZ
The Miracle Of Hell
Storie d'AmoreŻycie lubi nas zaskakiwać w najmniej oczekiwanym momencie. Zazwyczaj krzyżuje nasze drogi umyślnie, mając określony na nas szczegółowy plan. Często nie zdajemy sobie sprawy, że nić podobieństwa potrafi zaważyć nad naszym losem jeszcze w momencie poz...
