Nate
Głowa niemiłosiernie mi pulsowała, powodując nieprzyjemny ból, który roznosił się po całym ciele. Oparty o szybę podziwiałem widoki za oknem, które zmieniały się w zawrotnym tempie. Uboga dzielnica wraz z przejechanymi kilometrami, zaczęła zostawać przysłonięta przez wysokie wieżowce. Zerkałem, co jakiś czas na czarnowłosą widząc zachwyt w jej oczach. Szczerze mówiąc, podejrzewałem, że nigdy wcześniej nie miała okazji przebywać w tej części miasta, ale nie spodziewałem się, że widoki aż tak ją zachwycą. Chociaż wielokrotnie miałem ochotę wtrącić się z jakąś kąśliwą uwagą, powstrzymywałem się z całych sił. Wciąż miałem przed oczami sytuację z jej kampera, kiedy nagle zamarła, jakby zobaczyła ducha. Obawiałem się, że moje słowa mogłyby tylko pogorszyć sprawę, a prawdę mówiąc, po pomocy, jakiej mi udzieliła, w pełni zasługiwała na chwilę spokoju.
- Skręć w prawo – mruknąłem.
Obserwowałem, jak Travis, skupiony, przemierza kolejne dzielnice, starając się niczego nie przeoczyć. Cóż, trudno było mu się dziwić. Detroit w tej części miasta bardziej przypominało labirynt. Wysokie budynki, wąskie uliczki, kręte drogi – łatwo było się tutaj zgubić. Miejscowi niejednokrotnie tracili orientację, a co dopiero ktoś, kto był tu po raz pierwszy.
- Daleko jeszcze ? – zapytała Hope z widocznym zmęczeniem na twarzy.
Szczerze mówiąc, podziwiałem ją w tym momencie. Spędziła całą noc, zajmując się tak upierdliwym dupkiem jak ja. Spała na niewygodnej kanapie, nie zjadła nawet śniadania, oddając mi ostatni posiłek, jaki miała, a mimo to wytrwale towarzyszyła Travisowi, od czasu do czasu rozmawiając z nim o jakichś głupotach.
- Tak dokładnie to nie, jesteśmy na miejscu – odpowiedziałem, wskazując na budynek, który znajdował się po mojej prawej stronie.
Dziewczyna automatycznie przeniosła spojrzenie w tamtym kierunku, szeroko otwierając buzię.
- Tu mieszka ten twój przyjaciel ? – odwróciła się, a następnie spojrzała mi prosto w oczy.
Nie wiem czemu tak zwykły gest spowodował u mnie wkurwienie, ale automatycznie ścisnąłem ręce w pięści. Odczuwałem wrażenie, jakby mnie ciągle oceniała. Każdy nawet najdrobniejszy ruch wiązał się z nutką dezaprobaty w jej głosie. Z drugiej strony rozumiała mnie jak nikt inny. To co na pierwszy rzut oka wydawało się oczywiste jej pozostawiało pole do manewru i myśli, które co i rusz atakowały jej umysł. Jej obecność była jak mieszanka wybuchowa – nigdy tak naprawdę nie było wiadomo, kiedy kolejna eksplozja nastąpi. Intrygowała mnie niemiłosiernie swoim sposobem bycia natomiast swoim wyglądem cholernie pociągała. Co tutaj wiele mówić, była po prostu piękna. Różniła się dosłownie pod każdym względem od dziewczyn, które do tej pory miałem okazje spotkać. Wszystkie jej atuty doprowadzały mnie dosłownie do szaleństwa. Może dlatego tak bardzo działała mi na nerwy.
– Zabrakło ci języka w buzi ? – zapytała.
Ta dziewczyna doprowadzi mnie kiedyś na skraj wytrzymałości, przysięgam.
- Tak – odpowiedziałem od niechcenia, mocno ciągnąc za klamkę, równocześnie wysiadając z samochodu.
- Zaczekaj ! – krzyknęła, wychodząc za mną. Spojrzałem na nią zdezorientowany. Widząc moją minę, ponownie zabrała głos.
– Wejdę z tobą, tak w razie czego – podrapała się nerwowo po karku.
Czyżby się o mnie martwiła ? A może to po prostu zwykły przejaw człowieczeństwa.
CZYTASZ
The Miracle Of Hell
RomansaŻycie lubi nas zaskakiwać w najmniej oczekiwanym momencie. Zazwyczaj krzyżuje nasze drogi umyślnie, mając określony na nas szczegółowy plan. Często nie zdajemy sobie sprawy, że nić podobieństwa potrafi zaważyć nad naszym losem jeszcze w momencie poz...
