Sala treningowa była niemal pusta. Białe ściany, metalowa podłoga i linie wyznaczające strefy bezpieczeństwa sprawiały, że miejsce wyglądało bardziej jak laboratorium niż przestrzeń do ćwiczeń. Cindy stała pośrodku, niepewnie przestępując z nogi na nogę. Jej dłonie były zimne, a serce biło zbyt szybko.
— Spokojnie — odezwała się Wanda, stając naprzeciwko niej. — To nie test. Nie ma dobrych ani złych odpowiedzi. Chcemy tylko zobaczyć, jak reagujesz.
Cindy skinęła głową, choć nie była pewna, czy naprawdę w to wierzy.
Z boku sali Tony Stark opierał się o barierkę, z tabletem w dłoni. Obok niego stał Steve Rogers, uważnie obserwując dziewczynkę.
— Zamknij oczy i skup się na oddechu — powiedziała Wanda. — Nie myśl o mocy. Ona i tak tam jest.
Cindy zrobiła, co kazano, próbując uspokoić serce.
Przez chwilę nic się nie działo. Cisza była niemal absolutna. A potem powietrze wokół niej zadrżało, a fioletowa poświata migocząca wokół dłoni nagle wystrzeliła jak żywy ogień.
— Cofnij ręce! — krzyknęła Wanda.
Ale było za późno. Fioletowa kula energii wylądowała kilka metrów przed nią i rozbiła się o tarczę ochronną, którą Tony aktywował w ostatniej chwili. Metalowe elementy na sali zaczęły unosić się w powietrze, drżąc groźnie.
— Telekineza! — mruknął Tony, obserwując chaos. — I spontaniczna, jak się patrzy.
— Cindy, patrz na mnie! — krzyknęła Wanda, wyciągając dłonie w kierunku wirujących przedmiotów. — Dopasuj się do mojego rytmu!
Ich moce zetknęły się na moment, tworząc coś w rodzaju tymczasowej bariery, ale energia wciąż pulsowała i trzaskała. Fioletowa poświata wciąż oplatała dłonie Cindy, jakby odmawiała posłuszeństwa. Dziewczynka osunęła się na kolana, trzęsąc się.
— Przepraszam… — wyszeptała.
— Nie przepraszaj — powiedziała Wanda, uklękając przy niej. — Właśnie dlatego tu jesteśmy.
Steve przesunął się bliżej, cały czas trzymając ręce w gotowości.
— To normalne, że nie kontroluje jeszcze mocy — powiedział spokojnie. — Najważniejsze, że próbujesz i masz wsparcie.
Tony westchnął, stukając w tablet.
— JARVIS, zwiększ poziom bezpieczeństwa w całej sali. Natychmiast.
— Oczywiście, sir — odpowiedział JARVIS. — Zalecam kontynuację treningu pod ścisłą kontrolą Wandy Maximoff.
Cindy spojrzała na Wandę, a jej oczy pełne były strachu.
— Czy… naprawdę mogę się tego nauczyć? — zapytała cicho.
— Tak — odpowiedziała Wanda spokojnie. — Ale to dopiero początek. Trzeba cierpliwości.
Dziewczynka spróbowała jeszcze raz, powoli podnosząc ręce. Fioletowa energia wciąż pulsowała, tym razem wolniej, ale wciąż chaotycznie. Metalowe sześciany uniosły się w powietrze i zaczęły wirować.
— Skoncentruj się na jednej rzeczy! — krzyknęła Wanda. — Oddychaj!
Steve i Tony stali w gotowości, ale Wanda prowadziła sytuację. Fioletowa kula powoli zaczęła opadać, a metalowe przedmioty wracały na ziemię, stukając głośno. Cindy osunęła się na kolana, cała mokra od potu, ale tym razem na jej twarzy pojawiło się coś w rodzaju ulgi.
— Widzisz? — powiedziała Wanda, kładąc rękę na jej ramieniu. — Nie kontrolujesz jeszcze wszystkiego, ale masz potencjał. Moc nie kontroluje ciebie, jeszcze nie.
Tony odetchnął głośno, a w jego głosie było słychać ulgę.
— No cóż… to było ekscytujące. Następnym razem bez prawie zniszczonej sali, dobrze?
Steve uśmiechnął się lekko.
— To normalne, że energia wymyka się spod kontroli. Najważniejsze, że próbujesz i masz wsparcie.
Cindy skinęła głową, ręce wciąż drżały. Wiedziała, że droga przed nią będzie długa, ale po raz pierwszy poczuła, że nie jest w tym sama.
— To dopiero pierwszy krok — powiedziała Wanda, patrząc na Tony’ego i Steve’a. — Ale jeśli będziemy cierpliwi i ją wspierać, nauczy się więcej, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
Tony pokiwał głową, a w jego oczach wciąż była iskra niepokoju, wymieszana tym razem z dumą.
— Dobrze… jesteśmy w tym razem. Ja mam oczy na nią i swoje pancerze gotowe.
Steve i Wanda uśmiechnęli się do siebie, a Cindy spojrzała na wszystkich z mieszaniną strachu, ekscytacji i zaufania. Pierwszy trening dobiegł końca, ale prawdziwa droga Cindy ku opanowaniu swojej mocy dopiero się zaczynała.
CZYTASZ
VENUS
AcciónDoctor Strange nie jest już chirurgiem ani nie jest niańką dla dzieci. A tajemnice zawsze były sławne wśród populacji ludzi a ta jedna dziewczyna, miała ich zbyt wiele. Szkoły zawsze były nudne i przeludnione ludźmi zbyt głupimi, zawsze znajdowano...
