|35|

6 1 0
                                        

Czwarty poranek Cindy w Midtown High rozpoczął się znajomym dźwiękiem zamykanych drzwi eleganckiego Audi. Happy Hogan siedział za kierownicą, ale zanim ruszył, spojrzał na nich jeszcze raz w lusterku.

— Trzymajcie się razem. I żadnych cudów przy automatach z jedzeniem — burknął, choć w jego tonie pobrzmiewała troska, której nigdy by nie przyznał na głos.

Samochód płynnie włączył się do ruchu i po chwili zniknął w ulicznym tłumie, zostawiając Petera i Cindy samych przed wejściem do szkoły.

Cindy poprawiła pasek torby. Każdego dnia coraz bardziej czuła ciężar tej roli — zwykłej uczennicy, której życie powinno kręcić się wokół sprawdzianów i pracy domowej, a nie ucieczek i rządowych pościgów.

Stali obok siebie przez moment.

Peter nerwowo poprawiał plecak, jakby chciał coś powiedzieć. W jego głowie wciąż wracał obraz poranka w Wieży — wspólny sen, dłonie splecione przez przypadek. Cindy z kolei unikała jego spojrzenia. Czuła, że jej policzki znów robią się ciepłe.

Nie zdążyli jednak zamienić ani słowa.

— Peter! Cindy! Tutaj!

Ned machał do nich energicznie z końca dziedzińca. Obok niego stała MJ, pochylona nad szkicownikiem, jakby hałas wokół niej w ogóle nie istniał.

Ruszyli w ich stronę.

---

Na zajęciach WF Cindy oficjalnie siedziała na trybunach z powodu przeciążenia mięśni. W rzeczywistości jej ciało i nerwy wciąż dochodziły do siebie po miesiącach życia w ciągłym napięciu.

Na wielkim ekranie pojawił się Kapitan Ameryka, tłumaczący zasady rozgrzewki.

Cindy wpatrywała się w ekran, ale tak naprawdę widziała coś zupełnie innego — lotnisko w Lipsku, błyski energii, krzyk, chaos i obietnicę wolności, która skończyła się kajdankami.

Z zamyślenia wyrwał ją szept dochodzący z dołu trybun.

Peter i Ned rozmawiali półgłosem.

Serce Cindy przyspieszyło. Przez chwilę ogarnęła ją panika. Bała się, że Peter właśnie zdradza jego sekret. Nasłuchiwała, starając się wychwycić choć jedno niebezpieczne słowo.

Ale rozmowa dotyczyła tylko projektu z fizyki.

Peter dotrzymał obietnicy.

Ulga przyszła tak nagle, że aż opadły jej ramiona.

Po chwili obok niej usiadły dwie dziewczyny.

— Hej, jesteś Cindy, prawda? — odezwała się jedna z nich z uśmiechem. — Jestem Liz, a to Betty.

Cindy poczuła znajome ukłucie niepokoju.

— Chciałyśmy cię trochę poznać — dodała Betty.

Cindy otworzyła usta, ale w głowie miała pustkę.

Na szczęście obok nich pojawiła się MJ.

Można to dopisać tak, żeby pasowało do charakteru MJ — trochę sucho, trochę bezpośrednio, ale w sposób naturalny dla niej. Oto gotowy fragment z Twoim dodatkiem, płynnie wkomponowany w scenę:

— Jest z wymiany. Jej rodzice ciągle podróżują — powiedziała spokojnie, nie odrywając wzroku od szkicownika.

— Ooo, to brzmi ciekawie — uśmiechnęła się Betty.

Cindy odwzajemniła uśmiech, czując jednocześnie ulgę, że nie musi niczego wyjaśniać.

MJ uniosła lekko wzrok znad rysunku.

VENUSOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz