|33|

3 1 0
                                        

Gdy drzwi Audi zatrzasnęły się za nimi, odcinając ich od zgiełku Midtown High, wnętrze samochodu wypełniła gęsta, przytłaczająca cisza.

Tony Stark rozsiadł się wygodnie, zdjął okulary i przez chwilę uważnie obserwował dwójkę nastolatków siedzących naprzeciwko.

Peter nerwowo ściskał paski plecaka, a Cindy kurczowo trzymała pudełko od Pepper, jakby było jedynym, co pozwalało jej zachować równowagę.

— Dobra, dzieciaki. Koniec przedstawienia — powiedział Tony. Z jego głosu zniknęła lekkość; brzmiał teraz poważnie, niemal ojcowsko. — Parker, oddychaj. Moon… a właściwie: Cindy Strange.

Peter gwałtownie podniósł głowę, o mało nie uderzając o dach auta.

— Strange? Jak ten mag z Greenwich Village? — wydusił.

Cindy zesztywniała. Spojrzała najpierw na Starka, potem na Petera. W jego oczach widziała czyste zdumienie — ale ani śladu niechęci.

— Tak, Peter — odpowiedziała cicho, z lekkim drżeniem w głosie. — Stephen Strange to mój ojciec. Nazywam się Cindy Strange. Ale proszę… nikt nie może się o tym dowiedzieć. Oficjalnie wciąż szuka mnie sekretarz Ross. Dla rządu jestem uciekinierką z Raft. Gdyby nie Tony i Pepper, nadal siedziałabym w tej podwodnej puszce.

Peter patrzył na nią przez chwilę, próbując poukładać wszystko w głowie. Dziewczyna, która przed momentem rozświetliła probówkę fioletowym blaskiem, była córką Najwyższego Maga — i jednocześnie osobą ściganą przez rząd.

— Nie powiem nikomu. Obiecuję — powiedział w końcu z taką szczerością, że Cindy poczuła, jak napięcie powoli z niej schodzi. — Wiem, jak to jest… mieć sekret, który może zrujnować życie.

Tony uśmiechnął się pod nosem.

— Widzisz? Mówiłem, że Pajączek to swój chłopak. Ross myśli, że rozpłynęłaś się w powietrzu po Lipsku. Dopóki trzymasz magię na wodzy — i patrzę teraz na ciebie, młoda, żadnego podgrzewania chemikaliów pstryknięciem palców — jesteś tu bezpieczna.

W tym momencie szyba oddzielająca szoferkę opuściła się, a do środka zajrzał Happy Hogan. Jego mina wyrażała szczere zagubienie, jakby próbował dopasować twarz Cindy do jakiejś listy zagrożeń.

— Szefie, nie chcę przerywać tej… narady, ale kim ona właściwie jest?
I dlaczego znowu wozimy kolejnego nastolatka? Moja cierpliwość ma swoje granice — mruknął.

Tony machnął ręką.

— Happy, to Cindy. Oficjalnie: nowa uczennica w klasie Petera. Nieoficjalnie: nasza „kuzynka”. Ma też absolutny zakaz otwierania portali w twoim samochodzie. Bądź miły, bo jej tata potrafi zamienić ludzi w imbryki.

Happy zmrużył oczy. Cindy nieśmiało pomachała.

— Kolejne dziecko z mocami. Świetnie. Po prostu świetnie — westchnął i zamknął szybę.

Wnętrze Audi wypełniał zapach skórzanej tapicerki i ciepłej herbaty od Pepper. Napięcie powoli ustępowało miejsca ostrożnemu spokojowi.

Peter spojrzał na Cindy z mieszaniną podziwu i niedowierzania.

— Cindy Strange — powtórzył cicho, jakby oswajał to nazwisko. — Twój tata naprawdę jest magiem. To dlatego to, co stało się w laboratorium?

Cindy skinęła głową, mocniej obejmując pudełko.

— Tak. Ale to musi pozostać tajemnicą. Ross wciąż mnie szuka po tym, co wydarzyło się w Niemczech. Myśli, że nadal jestem w Raft… albo że zniknęłam bez śladu. Gdyby nie Tony i Pepper, nie miałabym dokąd pójść.

Peter delikatnie położył dłoń na jej ramieniu, czując, jak dziewczyna lekko drży.

— Nikomu nie powiem. Masz moje słowo.

Tony, siedzący naprzeciwko, uniósł brew.

— Dopóki nie otwierasz portali w szkolnych szafkach, wszystko będzie dobrze.

Chwilę później samochód wjechał do podziemnego garażu Wieży Starka. Prywatna winda zabrała ich na najwyższe piętra. Peter i Cindy szli obok siebie przez jasny, przestronny salon, gdy ciszę nagle przerwał ostry dźwięk telefonu Tony’ego.

Stark spojrzał na ekran. Numer był zastrzeżony.

Cindy natychmiast pobladła.

— To on? — szepnęła, a w jej głosie mieszała się nadzieja z narastającym lękiem. — Mój ojciec?

Tony odebrał i włączył tryb głośnomówiący. Przez moment słychać było tylko szum, po czym rozległ się chłodny, stanowczy głos.

— Stark. Mam nadzieję, że nie tracę czasu.

To nie był Stephen Strange.

To był sekretarz Thaddeus Ross.

Cindy cofnęła się o krok, o mało nie wypuszczając pudełka z rąk. Spojrzała przerażona na Petera, a jej oddech stał się płytki i nierówny. Jeśli Ross dowie się, gdzie jest, Wieża Starka może bardzo szybko zamienić się w kolejną celę Raft.

— Otrzymaliśmy raporty o wzmożonej aktywności energetycznej w Queens, Stark — mówił Ross. — Podobnej do tej zarejestrowanej podczas ucieczki z Lipska. Jeśli coś ukrywasz — jeśli ta dziewczyna, Strange, jest w pobliżu — wyciągnę konsekwencje.

Widząc panikę w jej oczach, Peter bez wahania chwycił ją za rękę, splatając palce z jej zimnymi dłońmi. Chciał, żeby wiedziała, że nie jest sama.

Tony spojrzał na nich krótko, po czym z idealnie odegraną obojętnością odpowiedział:

— Sekretarzu, Queens to dzielnica nastolatków na kofeinie i instalacji elektrycznych pamiętających lata dziewięćdziesiąte. Jeśli chce pan polować na duchy, proszę bardzo. Ale moje Audi nie ma z tym nic wspólnego.

Rozłączył się i spojrzał na Cindy.

— Spokojnie, młoda. System już czyści logi z dzisiejszej lekcji chemii. Ale Ross zaczyna coś podejrzewać.

Potem przeniósł wzrok na Petera, a jego ton nagle spoważniał.

— Parker. Wygląda na to, że od teraz musisz pilnować jej jeszcze bardziej niż swojego kostiumu.

VENUSOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz