Mój krzyk dławił się w gardle, gdy Rhianna wchodziła na wyższe tony. Krajobraz miasta zmieniał się za oknem, gdy tylko mrugnęłam. Światło lamp ulicznych wpadało do wnętrza auta rozświetlając małą kulę dyskotekową powieszoną na lusterku. Corin z całą pewnością siebie śpiewała refren Only Girl, nie odrywając wzroku od jezdni. Mknęłyśmy po praktycznie pustych ulicach miasta. Gdy nagle znikąd na zwężającym się pasie pojawił się samochód. Stary czerwony mercedes. W nim młody mężczyzna. Czarna broda okalała jego twarz. Krótko przycięte włosy przecinał na pół biały irokez.
- Co do chuja?! – Krzyknęła moja kuzynka, hamując gwałtownie, gdy mężczyzna wykonał nieokreślony ruch.
- Idiota. – Mruknęłam, wystawiając w jego stronę środkowy palec. Nie byłam nawet pewna czy go widział.
Mimo pierwszych zamiarów, faceta znalazł się ponownie za nami. Niewiele się przejmując ruszyłyśmy dalej, krzycząc na całe gardło kolejną piosenkę. Jeździłyśmy bez celu jak to miałyśmy w zwyczaju, gdy tylko nam się nudziło.
- Co jest? – Zapytała Corin, patrząc w lusterko wsteczne.
- Co? – Zmarszczyłam brwi podążając za jej wzrokiem.
Za nami dalej jechało to samo auto, ten sam facet. Nie próbował już nas wyprzedzić.
- Śledzi nas?
- Nie mam pojęcia. – W tym samym momencie zrobiła gwałtowny skręt.
Mężczyzna zrobił to samo.
- Kurwa. Musimy go zgubić, zanim dojedziemy do domu.
Przygryzłam wargę. Mój palec zawisł jeszcze chwilę w powietrzu, nim Corin gwałtownie skręciła, próbując zgubić czerwonego mercedesa, który nie odstępował nas na krok. Puls zaczynał mi bić szybciej, a serce waliło jak młot. W aucie panowała napięta cisza, przerywana jedynie szumem opon na mokrej nawierzchni i cichym, nerwowym oddechem Corin.
- Musimy zadzwonić do Kima - powiedziała w końcu, bez odrywania wzroku od drogi.
- Zjedźmy na stacje. Zadzwońmy na policje.
- Policja to ryzyko, nie możemy ryzykować, że znajdą to, co mam w aucie.
Nie zadawałam pytań. Nie chciałam wiedzieć co wozi w aucie. Skinęłam głową, wyciągając telefon. Kim był chłopakiem Corin, ale wiedziałyśmy, że dziś może być trudny do złapania. Gdy po kilku próbach odebrał, usłyszałyśmy w słuchawce jego rozkojarzony głos.
- Corin jest cała? – To było jego pierwsze pytanie.
- Tak, ale mamy drobny problem.
- Jaki? – Wdawało mi się, że robił się trochę zniecierpliwiony. Co mnie nie dziwiło, bo moja kuzynka uwielbiała określać problemem brak jej ulubionej czekolady.
- Ktoś nas śledzi. Jedzie za nami od paru minut. Próbował zajechać nam drogę.
W słuchawce na chwilę zaległa cisza. Kim się zastanawiał.
- Gdzie jesteście?
- Holden Street.
- Słuchaj, podjedziecie na parking Dunkin. Podeśle tam dwóch znajomych, Zale'a i Gunnara. Rozprawią się z gościem.
Po tym bez możliwości zadania jakiegokolwiek pytania, rozłączył się.
- Znasz Gunnara i Zale'a? – Zapytałam Corin.
- Nie. – Zacisnęła usta w cienką kreskę. – Ale Kim wie co robi. Jakby im nie ufał, to by ich nie wysłał.
Zaledwie kilka minut później, wjechałyśmy na parking, a czerwone auto tuż za nami. W ciemności rozbłysły światła kolejnego samochodu. Z niego wyłoniły się dwie wysokie sylwetki.
CZYTASZ
Rude uniesienia
RomantikKrótkie historie zalegające w mojej głowie (i pliku worda). Niektóre opowiadania są inspirowane filmami, piosenkami czy nawet historią (nie zawsze będąc rzetelnym źródłem). Każdy rozdział można czytać osobno i w różniej kolejności (mimo że czasami u...
